Chirurdzy dzielą ludzi na dwie kategorie: operowanych i nieoperowanych. Nieoperowani ich nie interesują. Natomiast operowanych znowu dzielą na dwie kategorie: operowanych przez siebie oraz operowanych przez innych, nie tak dobrych chirurgów.
Było to dawno, dawno temu… Mimo, że zaczyna się to jak w bajce, były to dość okrutne czasy – jak z opowieści braci Grimm. Żyliśmy wtedy zamknięci za Żelazną Kutynąi po raz kolejny otrzymałem odmowę wyjazdu na zachód.
Były to lata, gdy żołnierze NRD (istniał kiedyś taki kraj) strzelali do ludzi, którzy nielegalnie chcieli opuścić imperium sowieckie, a luminarze polskiej medycyny pastę do zębów, proszek do prania, a nawet papier toaletowy – przywozili jako największe trofea z wyjazdów na kongresy.
Ustawa o badaniach klinicznych nadal wzbudza pewne kontrowersje. Konieczne są w niej pewne zmiany, które przyczynią się
do lepszego prowadzenia badań klinicznych oraz zwiększenia bezpieczeństwa pacjentów.
Na stronie Ministerstwa Zdrowia opublikowano nową wersję projektu ustawy o badaniach klinicznych (z dnia 18.04.2011 r.) – do poprzedniej wersji zgłaszałem kilka uwag. Teraz też pozwalam sobie na zgłoszenie ponownie uwag i komentarzy, w nadziei, że ustawa ta ułatwi życie badaczy, komisji etycznych oraz innych osób i instytucji wykonujących lub związanych w jakiś sposób z badaniami klinicznymi.
Przeglądy piśmiennictwa od zawsze były wykorzystywane przez lekarzy jako skondensowane źródło wiedzy na dany temat medyczny. Standardowy przegląd piśmiennictwa jest niczym innym, jak kompilacją danych źródłowych wybranych subiektywnie przez autora przeglądu.
Z punktu widzenia evidence-based medicine (EBM), przegląd piśmiennictwa jest dowodem naukowym na poziomie opinii eksperckiej, czyli dowodem niskiej wiarygodności. Skąd w takim razie wysoka wiarygodność przeglądu systematycznego?
Monika Dryl, aktorka, wielbicielka muzyki i dobrego jedzenia. Mama Antosia, od którego uczy się optymizmu. Zakochana w Nowym Jorku i w swoim partnerze, Pawle. Wiecznie uśmiechnięta, radosna, kocha to, co robi i wciąż chce więcej.
Czy możliwa jest moralność bez Boga? Czy odrzucenie koncepcji wszechwładnej istoty oceniającej nasze czyny prowadzi do hedonizmu? Czy świecki humanizm jest religią?
Paul Kurtz jest pragmatykiem i religijnym sceptykiem, nazywany przez niektórych „ojcem świeckiego humanizmu”. To człowiek z nieocenionymi zasługami dla ruchów racjonalistycznych i humanistycznych całego świata.
„Najtrudniej jest znaleźć uznanie we własnym domu, dlatego tak przeżywam zaszczyt, jaki mnie dzisiaj spotyka – uhonorowanie mnie doktoratem honoris causa w mojej macierzystej uczelni, Politechnice w Poznaniu”. Tymi słowami 27 maja tego roku prof. dr hab. Tadeusz Maliński, z Ohio University w USA, rozpoczął swój uroczysty wykład.
Zadaniem każdego państwa jest wykorzystanie do maksimum potencjału społeczeństwa i wybieranie rozwiązań, które nie blokują jego dalszego rozwoju. W przypadku Polski mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. Polskie społeczeństwo jest unieruchomione.
Skuteczny menadżer odznacza się wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej. Od niej zależy bowiem umiejętność tworzenia sprzyjającej, wydajnej atmosfery pracy.
Robienie zdjęć to moja metoda na stres. Gdziekolwiek jestem, biorę aparat i idę przed siebie. …zapominam o całym świecie. – Wywiad z Martą Klubowicz, aktorką teatralną i filmową
Oprócz przestrzegania podstawowych zasad zdrowego trybu życia warto czasem pomóc sobie zażywając niewywołujące uzależnieniaśrodki wzmacniające, najczęściej zawierające wyciągi roślinne, witaminy i mikroelementy.
Naturalne preparaty witaminowe zawierają obok samych witamin wiele innych związków, które mają wpływ na nasze zdrowie, a które w tabletkach zawierających same witaminy nie występują. Witaminy są związkami chemicznymi niezbędnymi do prawidłowego funkcjonowania organizmu, których nie może on sam wytworzyć. Witaminy albo w pewnych przypadkach ich prekursory, zwane prowitaminami, muszą zostać dostarczone z zewnątrz wraz z pożywieniem.
Mieszkańcy kamienicy, w której niebawem otworzy swoje podwoje Teatr „Kamienica” Emiliana Kamińskiego, mówią zgodnie: „z Emilianem nie sposób się nie zaprzyjaźnić”. – On zawsze pierwszy wyciągnie rękę, powie „dzień dobry” – mówi Janina Bdziukiewicz. – Dzięki niemu ludzie zaprzyjaźnili się ze sobą – dodaje. Lgną do niego ludzie z kłopotami, psy, konie, koty, ptaki, winorośl.
Zawsze jest tak, że na swojej drodze człowiek spotyka ludzi, którzy go wspierają, inspirują. Ja też miałem szczęście ich spotkać. Chciałbym wspomnieć o mojej polonistce, która namawiała mnie do wzięcia udziału w konkursach recytatorskich, o ludziach z koła teatralnego w Brwinowie, ale przede wszystkim o mojej przyjaciółce malarce. To ona pierwsza mnie zainspirowała. Nasze rozmowy otwierały mi przestrzeń niedostępną, świat, do którego chciałem dotrzeć. To, czym się zajmowała, jak myślała, czym się interesowała było wówczas dla mnie tak odległe, a jednocześnie fascynujące. To dzięki niej nie wykonuję zawodu elektryka.
Ewelina Flinta, wokalistka o elektryzującym głosie. Mimo kariery, którą zrobiła w show-biznesie, pozostała sobą – naturalną, szczerą, trochę szaloną dziewczyną z Jasienia. Nie uważa się za gwiazdę, ale zna swoją wartość.
Nie tworzy dla sławy, lecz z pasji, bo muzyka to jej żywioł. Właśnie pracuje nad swoją trzecią płytą.
Pamiętam pewną sytuację sprzed lat. Przyjechałem do domu po pierwszym półroczu na studiach i wybrałem się do znajomych. Spotkałem się z jakąś ekipą, pogadaliśmy sobie. Każdy opowiadał, co u niego się dzieje. I ja też opowiadałem, o tym nowym dla mnie świecie, w którym się znalazłem, o tym, że spotkałem Wojciecha Malajkata czy Jana Machulskiego. To są nazwiska, które na każdym robią wrażenie. Wróciłem do Łodzi z przeświadczeniem, że to było bardzo miłe spotkanie. Po jakimś czasie przyjechałem do domu. Od sąsiadki dowiedziałem się, że ci moi znajomi mówili wtedy, że mi totalnie odwaliło, bo tylko przechwalam się opowiadając o szkole, ludziach etc. Kompletnie nie rozumiałem, o co im chodziło. Ale stwierdziłem, że nie będę robił żadnych analiz toku ich myślenia. I do tej pory to był jedyny taki incydent. Uważam, że moi rodzice wykonali kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o moje wychowanie. Między innymi nauczyli mnie szacunku do ludzi, bez względu na to kim są, jaką wykonują pracę i ile mają lat.
Dzisiejsze czasy nie sprzyjają spokojnym rozmowom. Zbyt dużo jest pośpiechu, napięcia. W rodzinie często się mijamy, każdy jest obarczony swoimi zadaniami: tata wozi dziecko na zajęcia, mama wraca późno z pracy. Ona odrabia lekcje z dzieckiem, a on w tym czasie pracuje przy komputerze. Brakuje siły na zaaranżowanie sytuacji, które sprzyjają wspólnemu wypoczynkowi i rozmowie. Kiedy w końcu mamy czas wolny, wolimy oglądać telewizję lub grać na komputerze. Pary, z którymi rozmawiam w gabinecie, często odpoczywają w taki sposób. A później jest tak, że im dłużej ze sobą nie rozmawialiśmy, tym więcej jest spraw niedopowiedzianych, zaniedbanych, zaległych, czasami zapiekłych. Trudniej jest wtedy rozmawiać. Wolimy więc usiąść przed telewizorem. I tak koło się zamyka.
Z przerażeniem przeczytałam, co p. Magdalena Gajda wypisuje na temat aptekarzy i Singulairu Mini. To oczywiste, że może być zamiennikiem, ale pod jednym warunkiem: że jego cena nie jest większa od limitu. Limit wynosi 75,03 zł, a cena zakupu netto w hurtowniach powyżej 100 zł. Zamiast oburzać się na aptekarzy, którzy postępują zgodnie z przepisami, może należy oburzyć się na układających listy refundacyjne lub zastanowić się, dlaczego tylko niektóre apteki mają szansę kupić [lek] w cenie poniżej limitu? Na wiele leków proponowano naszej aptece sprzedaż z 40-proc. rabatem pod warunkiem, że kupię kilkaset opakowań, a nie 5 lub 10. Spotykam się z niekompetencją urzędników, ale tak niekompetentnego tekstu w czasopiśmie aptekarskim nie spodziewałam się.
Ostatnio dużym zainteresowaniem prasy brukowej cieszy się temat leków oryginalnych i generyków. Pojawiło się sporo emocjonalnych komentarzy na temat „chciwych właścicieli aptek i ich nierzetelnych pracowników”.
Co decyduje o jakości produktu leczniczego?
Najważniejsza jest jakość surowców aktywnych. Większość surowców wykorzystywanych w Polsce i w Europie pochodzi z Chin oraz Indii. Niestety często wiarygodność tamtejszych dostawców pozostawia wiele do życzenia. Najczęściej serie tego samego surowca pochodzą od tego samego pośrednika, ale rzadko z tej samej fabryki. W zależności od serii substancja może więc mieć inną jakość czy też rodzaj lub ilość zanieczyszczeń.
Farmaceuci w Wielkiej Brytanii zarabiają średnio 30-38 tysięcy funtów rocznie. Polscy aptekarze nie mogą nawet marzyć o takich kwotach. Nic więc dziwnego, że coraz częściej decydują się spróbować swoich sił za granicą.
Wywiad z Ireną Rej, prezes Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”.
Jakie wydarzenia w 2007 roku na rynku farmaceutycznym ocenia Pani negatywnie?
Negatywne było to, że w zasadzie nic nie naprawiono w legislacji, a to co zrobiono jest bublem prawnym. Przykładem jest art. 63 ustawy o świadczeniach zdrowotnych. W ferworze walki z korupcją, zapędzono się na pole wolnego rynku i zaprzeczono jego podstawowym zasadom. Moim zdaniem, nie wolno ograniczać prawa do udzielania rabatów – ich wysokość ustalają prawa popytu i podaży, nie mają one związku z żadną korupcją.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie z witryny, oznacza zgodę na ich użycie. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz edytować swoje dane osobowe.
Administratorem danych jest Instytut Nagrody Zaufania Złoty OTIS , ul. Tarczyńska 5/9 lok. 36, 02-025 Warszawa, NIP: 526-17-62-071 w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych oraz ustawy z dnia 16 lipca 2004 roku Prawo telekomunikacyjne w celach marketingowych.