Farmaceuta na obczyźnie


Farmaceuci w Wielkiej Brytanii zarabiają średnio 30-38 tysięcy funtów rocznie. Polscy aptekarze nie mogą nawet marzyć o takich kwotach. Nic więc dziwnego, że coraz częściej decydują się spróbować swoich sił za granicą.

Farmaceuci z Polski są na świecie cenionymi pracownikami, dlatego w kraju pojawiają się kolejne firmy rekrutujące do pracy nie tylko w Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale także w Holandii, Niemczech, krajach skandynawskich, we Włoszech, a nawet na Cyprze.

– Polscy farmaceuci, których zatrudniliśmy, są pracowici i łatwo się przystosowują – stwierdza Karen Marsden, Pharmacy Training Manager z sieci Tesco. – Jednak naszym zdaniem, w Wielkiej Brytanii uwaga farmaceutów jest o wiele bardziej skierowana w stronę pacjentów niż w Polsce – dodaje.

Przyczyny wyjazdu
Jest kilka powodów, dla których polscy farmaceuci wyjeżdżają. Firma A-Team Recruitment w maju 2007 roku przeprowadziła panel dyskusyjny ze studentami Akademii Medycznej w Warszawie. Wynikało z niego, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na decyzję o wyjeździe są finanse. Na kolejnych miejscach znalazły się warunki pracy oraz możliwość zdobycia doświadczenia zawodowego. Dla wielu taki wyjazd jest też dobrym startem do późniejszej pracy w Polsce.

Kto wyjeżdża?
Kiedyś wśród kandydatów było mniej więcej tyle samo studentów i doświadczonych farmaceutów. Jednak od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej ta tendencja się zmienia. Obecnie najbardziej zainteresowani wyjazdem są studenci piątego roku oraz stażyści. Dzieje się tak dlatego, że farmaceuci z kilkuletnim stażem mają na ogół ułożone życie w kraju. Młodych z reguły nic w Polsce nie trzyma, a wyjazd do pracy za granicą jawi się im jako wspaniała okazja do zdobycia nowych doświadczeń.

Najważniejszy jest język
Język angielski stał się lingua franca naszych czasów. Nic więc dziwnego, że celem farmaceutów są przede wszystkim kraje anglojęzyczne.

Zdaniem Karen Marsden, znajomość języka angielskiego wśród polskich farmaceutów jest dobra. – Podczas rozmowy kwalifikacyjnej przeprowadzamy test językowy. Robimy to, aby upewnić się, że farmaceuta będzie się czuł kompetentnie i pewnie, kiedy będzie obsługiwał pacjentów – wyjaśnia Marsden. – Z drugiej strony staramy się wspierać polskich farmaceutów w rozwoju znajomości języka angielskiego. Kandydaci po przybyciu do Wielkiej Brytanii mają możliwość uczestniczenia w unikalnym kursie, który organizujemy wspólnie z Uniwersytetem w Bath.

Niektóre firmy współpracują ze szkołami języków obcych. Wówczas kandydat może łatwo uzupełnić swoje braki. Taką możliwość stwarza firma A-Team Recruitment, która współpracuje z centrum szkoleniowym CALC w Krakowie, specjalizującym się w kursach dla farmaceutów. – Często zdarza się, że farmaceuci mają ogromną wiedzę fachową, ale nie potrafią jej przełożyć na język zrozumiały dla pacjentów – zauważa Katarzyna Barańska z A-Team Recruitment. – W trakcie kursu organizowanego przez szkołę CALC kandydat przygotowuje się nie tylko do rozmowy kwalifikacyjnej, ale także do przyszłej pracy. Ćwiczy fachowe słownictwo i uczy się je wykorzystywać w codziennych sytuacjach, z jakimi będzie musiał się zmierzyć w aptece – dodaje.

Farmaceutów brakuje również w krajach, których języków prawie nikt w Polsce się nie uczy. Do takich należy na przykład Holandia. – Wszystkim zakwalifikowanym kandydatom zapewniamy udział w szkoleniu w zakresie języka i kultury Holandii – uspokaja Magdalena Korolczuk z NL Care B. V. i dodaje: – Kursy językowe są możliwe w trzech wariantach: trzyipółmiesięczny kurs stacjonarny w Polsce (minimum 96 godzin), kurs internetowy połączony z opieką lektora albo dwumiesięczny intensywny kurs w ośrodku w Polsce. Wszystkie kursy są kontynuowane po przyjeździe do Holandii.

Pharmacy first
Na całym świecie farmaceuta przestaje być jedynie sprzedawcą leków, staje się zaś doradcą, pierwszym ogniwem, do którego pacjenci zwracają się o poradę. – W Holandii specyfika pracy jest zupełnie inna niż w Polsce. Tu na stanowisku asystenta (odpowiednik polskiego technika farmacji) jest się z jednej strony fachowcem od przygotowania leków, a z drugiej strony doradcą pacjenta. W Holandii ani do lekarza, ani do apteki nie przychodzi się bez powodu – opowiada Magdalena Korolczuk.

Podobnie jest w innych krajach. Katarzyna Barańska podkreśla, że A-Team Recruitment w procesie przygotowania farmaceutów do wyjazdu kładzie nacisk na przygotowanie kandydatów do opieki farmaceutycznej poprzez szkolenia oraz rozmowy z farmaceutami z Wielkiej Brytanii i Irlandii. – W Polsce farmaceuci narzekają, że czują się bardziej sprzedawcami leków – mówi przedstwicielka A-Team Recruitment. – W Wielkiej Brytanii i Irlandii farmaceuta jest przede wszystkim pierwszym kontaktem i doradcą pacjenta, w przypadku wystąpienia objawów choroby, oraz konsultantem w sprawach zdrowego trybu życia. Dlatego tak ważny jest okres przygotowawczy, w trakcie którego nasi farmaceuci obserwują pracę Brytyjczyków lub Irlandczyków i w ten sposób są wprowadzani w nowy dla nich system – uzupełnia.

Przed wyjazdem
Warto zorientować się, czy firma rekrutująca, której oferta nas zainteresowała, jest znana w Polsce, czy cieszy się renomą. Najlepsze firmy przykładają bardzo dużą wagę do przygotowania kandydatów do wyjazdu, począwszy od doszlifowywania znajomości języka obcego, przez szkolenia przygotowujące do samej rozmowy kwalifikacyjnej oraz do przyszłej pracy. Dzisiaj standardem jest, że firma rekrutująca organizuje przelot (pracodawca opłaca bilet na samolot), pomaga załatwić wszelkie formalności zarówno w kraju, jak i za granicą. Dzięki takiemu wsparciu kandydat jest praktycznie prowadzony za rękę. – Myślę, że to jest nasz sukces, że każdego kandydata możemy traktować indywidualnie – podkreśla Katarzyna Barańska i dodaje: – Zależy nam, aby kandydat znał dobrze ofertę i aby nie było żadnych „niespodzianek” ani przed wyjazdem, ani tym bardziej po przyjeździe na miejsce.

Na miejscu
Ta opieka nie kończy się po wylądowaniu samolotu. – Przez cały okres zatrudnienia nasi pracownicy są objęci tzw. after-care, którą sprawuje osoba znająca język polski – wyjaśnia Magdalena Korolczuk.

W wielu krajach praktykowany jest tzw. okres wprowadzający. – Wszystkim farmaceutom z Polski zapewniamy 12-tygodniowe szkolenie – wyjaśnia Karen Marsden. – Obejmuje ono zajęcia teoretyczne, na których poruszane są zagadnienia m.in. z dziedzin prawa i etyki oraz systemów płatności, natomiast reszta czasu przeznaczona jest na pracę w naszych aptekach pod opieką doświadczonego farmaceuty i zdobywanie praktycznych umiejętności – dodaje.

PGF podąża za Polakami
Kiedy kilka miesięcy temu na stronie internetowej Polskiej Grupy Farmaceutycznej pojawił się komunikat prasowy o zarejestrowaniu przez firmę spółki DOZ UK Limited w Wielkiej Brytanii, wywołało to spore poruszenie. PGF podąża tropem wyjeżdżających z Polski farmaceutów i uruchamia tam sieć aptek „Dbam o zdrowie”. – Wielka Brytania stała się jednym z większych europejskich skupisk Polaków mieszkających poza granicami kraju. Z naszych analiz wynikało, że jest to chłonny rynek na produkty i usługi z Polski. Doszliśmy do wniosku, że naszym rodakom potrzebna jest również polska opieka farmaceutyczna. Dokładne zrozumienie potrzeb pacjenta może bowiem decydować o skuteczności i bezpieczeństwie stosowania leków – informuje Michał John z biura prasowego PGF. Spółka nie zamierza jednak konkurować z gigantami brytyjskimi, a jedynie zagospodarować pewną niszę.

Szansa czy zagrożenie?
Skoro tak wielu młodych ludzi wyjeżdża, pozostaje pytanie, czy jest się czego obawiać i czy możemy się spodziewać, że w krótkim czasie w polskich aptekach nie będzie miał kto pracować. Okazuje się, że nie jest tak źle. Według danych firmy A-Team Recruitment większość farmaceutów planuje wyjazdy na krótko (od roku do 3 lat).


#OPINIA
Anna Burda – pracowaŁa w aptekach sieci Alliance Boots:
Wyjazd do Wielkiej Brytanii był dla mnie niesamowitą przygodą i zarazem wyzwaniem. Z jednej strony odczuwałam chęć poznania innej kultury, specyfiki pracy, chciałam rozwinąć swoją wiedzę i umiejętności. Z drugiej strony obawiałam się, czy sobie poradzę, czy uda mi się zaaklimatyzować. Czas pokazał, że decyzja o pracy w angielskiej aptece okazała się słuszna. We wszystkich siedmiu aptekach, w których pracowałam jako Pharmacist Relief (farmaceuta pracujący w kilku aptekach danego regionu – red.), trafiłam na wspaniałych, przyjaźnie nastawionych ludzi.

Prawdą jest, że w pracy nie ma czasu na naukę i doczytywanie. Można – a nawet trzeba – zadawać jak najwięcej pytań opiekunowi, a resztę doczytywać w miarę możliwości w domu. Z czasem nabywa się doświadczenia: porady przez telefon nie wydają się już takie straszne, a rozpoznawanie chorób u pacjentów i doradztwo farmaceutyczne stają się codziennością.

Praca wygląda zupełnie inaczej niż w polskiej aptece, za dużo jest różnic, by móc je opisać w kilku zdaniach. To, co można stwierdzić od razu, to brak rutyny w pracy, codzienne rozwiązywanie problemów pacjentów, kliniczna ocena leków, porady przy sprzedaży leków OTC, współpraca z przychodniami, lekarzami. Bywa to trudne, stąd praca w angielskich aptekach wymaga ciągłego dokształcania.

W Wielkiej Brytanii farmaceuci są wysoko cenieni i szanowani przez pacjentów. Praca bywa ciężka, ale za to jest dobrze opłacana.

4.4/5 - (348 votes)

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH