Jak zdobyłem lekarskie ostrogi
Doszedłem do Targowej, gdzie wówczas wynajmowałem pokoik. W górze, po wiadukcie, przeleciał z dudnieniem pociąg. Jednakowo żółte, puste okna przelatujące nad ulicą sprawiały jakieś nierealne wrażenie. Od strony Dworca Wschodniego dobiegł świst parowozu. Długi, za chwilę jeszcze jeden krótki, jak czkawka.
























