Szanowni Państwo,
Ze względu na epidemię, ulegnie zmianie termin XVII Gali Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, planowanej pierwotnie na 16 kwietnia 2020.
O nowym terminie i miejscu dorocznej ceremonii, poinformujemy najszybciej jak będzie to możliwe.
Za niedogodności przepraszam, za zrozumienie dziękuję
Paweł Kruś, przewodniczący Kapituły Nagrody
Warto być niepokornym pacjentem

Warto być niepokornym pacjentem


Z dr. n. med. Januszem Mederem, prezesem Polskiej Unii Onkologii, rozmawia Katarzyna Pinkosz.

Leczenie osób starszych staje się w Polsce i na świecie coraz większym problemem. Pacjentów w podeszłym wieku przybywa, tymczasem pieniędzy przeznaczanych na ochronę zdrowia jest niewiele…

Według prognoz demograficznych, w 2025 roku 30 proc. populacji na świecie przekroczy 65. rok życia. Połowa z tych osób będzie miała ponad 80 lat. W Polsce taka sytuacja wystąpi dziesięć lat później. Ale już teraz na jednego emeryta przypada średnio czworo pracujących. Za 50 lat statystycznie rzecz ujmując, stosunek emerytów do osób w wieku produkcyjnym ma wynosić 1 do 1.

W Stanach Zjednoczonych przeznacza się na ochronę zdrowia 16 proc. PKB, w Polsce – niecałe 6 proc. W porównaniu do tak niskich nakładów, efektywność polskiej medycyny i tak jest bardzo wysoka. Ale nie ma się czym cieszyć. Przeciwnie. Według prognoz WHO, w ciągu 15-20 lat dwukrotnie wzrośnie zapadalność na nowotwory. A ponad połowa pacjentów onkologicznych to właśnie osoby powyżej 65. roku życia.

Tymczasem z badań OBOP wynika, iż większość Polaków uważa, że dostęp do leczenia powinny mieć w pierwszej kolejności osoby młode. Ludzie starsi wymieniani są dopiero na czwartym miejscu…

To rzeczywiście przykre. Dlatego warto pamiętać, że przy dzisiejszym poziomie rozwoju, wiek metrykalny coraz częściej nie przystaje do biologicznego. Jeszcze 20 lat temu uważało się, że jak ktoś ma 60 lat, to już jest starym człowiekiem. Dziś osoby mające 60, 70, 80 lat są wciąż aktywne, a ich organizmy wydolne. Dlatego ważne jest, by tym pacjentom zapewnić dostęp do nowoczesnych świadczeń medycznych.

Czy to znaczy, że chory po 60. roku życia ma dziś takie same szanse na leczenie jak osoba młodsza?

Jeszcze nie tak dawno oficjalne zarządzenia NFZ były wręcz kompromitujące, gdyż ograniczały dostęp do procedur wysoko kosztownych, stwarzając barierę wiekową. Na szczęście wycofano się z tego. Dziś nie można mówić o granicy metrykalnej przy stosowaniu terapii. Takim ogranicznikiem może być jedynie wydolność organizmu. Wielu chorych ma ponad 70 lat i jest leczonych są najbardziej wyszukanymi nowoczesnymi metodami – w takim samym stopniu, jak chorzy młodsi.

Problem w onkologicznym leczeniu osób starszych polega na czym innym. Trzeba wiedzieć, jak ich prowadzić, jak radzić sobie z chorobami współistniejącymi, takimi jak cukrzyca, miażdżyca czy nadciśnienie. Wiedza onkologa musi być więc na tyle duża, by mógł leczyć nie tylko nowotwór, ale też inne choroby.

W warszawskim Centrum Onkologii na pewno nie selekcjonujemy chorych ze względu na wiek. Jeżeli pacjent w podeszłym wieku kwalifikuje się do leczenia, jego organizm jest wydolny, to ma takie same szanse na terapię jak 30-latek. Nie wyobrażam sobie, żeby była jakaś rampa, na której będziemy dzielili ludzi na młodych i starych, a potem decydowali o ich leczeniu. Wiem jednak, że w różnych regionach kraju zdarza się niestety, iż starsi chorzy są dyskryminowani, a dostęp do wysoko kosztownych terapii nierówny.

Barierą dostępu do leczenia często jest nie tyle wiek, ile np. dostęp do informacji…

Dostęp do leczenia dla osób starszych, schorowanych, szczególnie tych, za którymi nikt się nie ujmie, jest na pewno gorszy. Choć wiele zmienia się na plus. Dziś często osobie starszej towarzyszy u lekarza dobrze wyedukowany młodszy członek rodziny, który doskonale wie, jakie są światowe standardy leczenia. Wie i się ich domaga – dla osoby starszej.

No właśnie, młody człowiek domaga się, a starszy tylko słucha, nie upomina się, bo często nie zna swych praw jako pacjent. Proszę powiedzieć, o czym powinien pamiętać każdy, kto dostaje diagnozę: nowotwór?

Podstawowe prawo pacjenta, które jest nagminnie łamane w Polsce, to możliwość poproszenia o  drugą konsultację. Tymczasem wielu lekarzy nie godzi się na to. Więcej, potrafią obrazić się na chorego, który zażyczył sobie wypożyczenia dokumentacji medycznej, ponieważ chciał pokazać ją komuś innemu. Tego pacjentowi nie można odmówić! To on wybiera, gdzie chce być leczony.

Wielokrotnie przyjeżdżają do nas chorzy z niekompletną dokumentacją medyczną (bo lekarz nie chciał jej wydać) albo zapłakani, bo lekarz skrytykował ich pomysł leczenia się w innym miejscu niż dotychczasowe. Ludzie muszą być świadomi swoich praw, nie mogą bać się ich domagać.

Ale chorzy boją się o cokolwiek upomnieć, bo myślą, że jeśli nie będą mili dla lekarza, od którego przecież zależy ich życie, to zostaną gorzej przez niego potraktowani…

To, niestety, prawda. Chorzy często nie zabiegają o swoje prawa, nawet jeśli je znają, gdyż obawiają się, że to wpłynie na sposób ich leczenia. Uważam, że prawa pacjenta powinny być upublicznione. Istnieją też rzecznicy praw pacjenta, do których można się zgłaszać po pomoc. Coraz sprawniej działają stowarzyszenia walczące o pacjentów. Widać pozytywną przemianę. Ale wciąż istnieje przepaść pomiędzy dużymi ośrodkami a mniejszymi, gdzie często to nie pacjent jest najważniejszy.

Czyli powiedzmy polskim pacjentom, szczególnie tym starszym: „Nie bójcie się, walczcie o swoje prawa!”.

Oczywiście! Pacjent nie powinien się bać. Strach paraliżuje. Większość ludzi traci życie w chorobie nowotworowej właśnie dlatego, że się boi: diagnozy, styczności z ochroną zdrowia, kolejek. Ile jest bezdusznych sytuacji? Na przykład taka, gdy o tym, kiedy pacjent zostanie przyjęty po raz pierwszy przez lekarza, decyduje ktoś w rejestracji? Ile jest takich anomalii, kiedy tłum chorych ludzi zbiera się raz w miesiącu, by zapisać się do specjalisty? A termin wizyty i tak jest za pół roku?

Przecież to nieludzkie! Nawet na wojnie jest lekarz, który ocenia i wskazuje, komu najpierw pomóc!

Do zmiany nastawienia wobec chorych nie potrzeba nakładów finansowych, tylko trochę serca, współczucia, empatii i refleksji: „A gdybym to ja znalazł się na miejscu tego chorego człowieka?”. Dlatego ciągle podkreślam, że warto być niepokornym pacjentem. Nie bać się. Zawsze więcej zyska osoba, która upomina się o swoje prawa, niż cicha, zagubiona, o którą nikt się nie upomni. Tylko że tej, która się nie upomni, także należna jest odpowiednia pomoc.

Dziękuję za rozmowę.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH