W końcu więcej optymizmu

W końcu więcej optymizmu


W strefie euro w ostatnim kwartale zeszłego roku wzrost gospodarczy był bliski zera, a w pierwszym kwartale tego roku lepiej nie będzie. Co więcej, Niemcy mogą zanotować spadek dochodu w stosunku do poprzedniego kwartału. Nie ma co wpadać w euforię, że w Polsce jest lepiej niż w Niemczech. Dla nas znacznie ważniejsze jest to, aby z kwartału na kwartał poprawiały się perspektywy gospodarcze naszego kraju.

Dwa pierwsze miesiące tego roku nie były najlepsze. Stanęło budownictwo. Polacy nie ruszyli masowo na poświąteczne wyprzedaże – wyniki sprzedaży detalicznej za styczeń i luty rozczarowały. Na szczęście nienajgorzej radził sobie eksport i produkcja przemysłowa, ale to przecież popyt Polaków miał być napędem naszego wzrostu gospodarczego. Głównym winowajcą miały być zimowe chłody, niespotykane u nas od lat. O ile łatwo uzasadnić niskimi temperaturami słabą aktywność budowlaną, o tyle trudniej znaleźć silną zależność pomiędzy popytem konsumpcyjnym Polaków, a panującą na dworze aurą.

Na szczęście dane za ostatni miesiąc pierwszego kwartału były bardziej optymistyczne. Odbiła po zimowym marazmie produkcja budowlana, rosną płace przy spadającej inflacji, całkiem nieźle ma się eksport. Produkcja przemysłowa osiąga najlepsze wyniki odkąd dotknął nas kryzys finansowy. A wielkość konsumpcji Polaków zaskoczyła na plus. Są też pierwsze oznaki wyhamowania negatywnych trendów na rynku pracy. W marcu bezrobocie było niższe niż w lutym, a tendencja spadkowa zatrudnienia w przedsiębiorstwach istotnie zmniejsza się. Ale żeby Polacy uwierzyli, że jest naprawdę lepiej, muszą dostrzec istotną zmianę na rynku pracy. Na to niestety trzeba będzie poczekać. Jest szansa na poprawę z kwartału na kwartał, którą widać w statystykach, ale jeszcze nie gołym okiem…

Drugim istotnym czynnikiem, jaki będzie wpływał na naszą sytuację, jest perspektywa gospodarki niemieckiej i – szerzej – strefy euro. A w najbliższych miesiącach nie są one najlepsze. Poprawy dynamiki gospodarczej spodziewać się możemy pod koniec roku, najpóźniej w roku przyszłym. Do tego czasu nie spodziewałbym się istotnego wsparcia dla koniunktury w Polsce. Powinniśmy więc liczyć teraz głównie na popyt polskich konsumentów i własne inwestycje. Coraz więcej wskazuje, że z tym nie będzie najgorzej. Stąd optymizm.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH