Potrzebna jest kompleksowa strategia

ROZMOWA Z POSŁANKĄ BEATĄ MAŁECKĄ-LIBERĄ.

Gdyby miała Pani ocenić polską ochronę zdrowia w skali od 0 do 10, jaka byłaby to ocena?

Trudno postawić tak jednoznaczną ocenę, ponieważ nie ma w Polsce spójnego systemu ochrony zdrowia, który ma przemyślaną strategię i wyznaczone cele. Nie ma jednoznacznie określonych priorytetów zdrowotnych. Jest to raczej system zarządzany ad hoc, często w sposób nieprzemyślany. Jeżeli miałabym wystawić pozytywną ocenę, to tylko tak naprawdę za pracę, którą wykonują pracownicy medyczni, a nie kreatorzy systemu opieki zdrowotnej. Chaos, który został wprowadzony, jest spowodowany nieudolnym prowadzeniem polityki zdrowotnej przez rządzących.

Jak Pani ocenia zmiany, które dokonały się w ostatnich 4 latach – jeśli chodzi o diagnostykę, wczesne wykrywanie chorób, dostępność do lekarzy, koordynację leczenia, dostępność do nowoczesnych metod?

Niestety negatywnie. Myślałam, że ustawa o zdrowiu publicznym będzie fundamentem, który spowoduje, że zacznie rozwijać się profilaktyka, edukacja i promocja zdrowia. Niestety, przez te 4 lata nie wydarzyło się nic pozytywnego, a nawet widzę wiele obszarów, gdzie nastąpiło zdecydowane pogorszenie. Zacznę od Narodowego Programu Zdrowia, w którym jest realizowanych kilkadziesiąt tysięcy programów. Nie tak on był planowany. Miał pokazać najważniejsze wyzwania zdrowotne. Nie dość jednak, że nie jest realizowany jak należy, to jeszcze zostały obcięte na niego środki finansowe. Nie zwiększa się nakładów na profilaktykę, nie promuje działań profilaktycznych, zrezygnowano z wysyłania zaproszeń na badania przesiewowe mammografii i cytologii. Z ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu został wykreślony zapis o przeznaczeniu na profilaktykę 0,5 proc. wpływów z akcyzy. Nie są to działania prozdrowotne. A skutki widać: pogorszyły się wszystkie wskaźniki zdrowotne: to jest zatrważające. W ostatnich 3 latach zmniejszyła się o 0,2 roku długość życia zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Mamy duży wzrost śmiertelności z powodu nowotworów złośliwych u mężczyzn, co jest nowością, ponieważ wcześniej liczba zgonów u mężczyzn była przede wszystkim zdeterminowana chorobami serca. Z kolei raport NIK pokazał, że w Polsce jest najwyższy poziom śmiertelności z powodu chorób nowotworowych w Europie. W 2018 r. na pierwszych miejscach były Polska, Węgry i Chorwacja. Jeśli chodzi o profilaktykę i wczesną diagnostykę, to one zawiodły. Dostępność do lekarzy znacznie się pogorszyła, a kolejki wydłużyły.

Ministerstwo Zdrowia pokazuje dane, z których wynika, że w niektórych obszarach kolejki się zmniejszają: chodzi np. o operacje zaćmy.

Tak, jednak operacje zaćmy i endoprotezoplastyka to jedyne przykłady skrócenia kolejek. Ogólnie czas oczekiwania na wizytę u specjalisty wzrósł średnio z 2,4 miesiąca w 2015 r. do 4 miesięcy w 2019 r. Jeśli chodzi o oczekiwanie do poradni neurochirurgicznej, to czas oczekiwania wzrósł o 16 tygodni. Dostępność do lekarzy się pogorszyła. Wynika to z wielu czynników, ale jednym z nich jest nierozwiązany problem roli specjalisty w systemie ochrony zdrowia. Wiem, że jest mało lekarzy i specjalistów, dlatego system musi funkcjonować tak, aby wspomagać i ukierunkowywać działania najważniejsze dla pacjenta, w obrębie POZ i opieki specjalistycznej. Gdy powstawała sieć szpitali, która miała uzdrowić system ochrony zdrowia, mówiono, że kwestia wizyt specjalistycznych zostanie rozwiązana, a specjaliści będą przypisani do dwóch ośrodków – do szpitalnictwa i do POZ. Niestety, ta część ustawy nie została zrealizowana, a większość zadań z opieki ambulatoryjnej przerzucono na szpitale. Ponadto, został zniszczony system nocnej i świątecznej pomocy, a przeniesienie go do szpitali nie rozwiązało problemów SOR. Poza tym nastąpiło wypchnięcie prywatnych placówek poza sieć: nie rozumiem, dlaczego, skoro spełniały one wszystkie standardy.

Jednym z deklarowanych celów była też koordynacja leczenia: pacjent miał być bezpieczny w systemie. Czy to się udało?

Mam 88-letnią mamę, z którą ostatnio bardzo często muszę przebywać w różnych placówkach medycznych. I widzę, że wszędzie pacjent musi sobie radzić sam z kolejnym skierowaniem, z kolejną wizytą. Nikt mu nie pomaga, nikt go nie kieruje. Może w przyszłości będą takie ośrodki jak zapowiadane ośrodki kompleksowego leczenia raka piersi. Czy jednak oprócz lekarzy będzie tam wsparcie psychologa, fizjoterapeuty, dietetyka? Jak na razie jest tylko koordynator w pakiecie onkologicznym, natomiast w innych dziedzinach takiej koordynacji nie widzę.

Kolejna rzecz to dostępność do nowoczesnych metod leczenia. Jak Pani ją ocenia?

Nowoczesne metody leczenia to standardy zalecane przez europejskie towarzystwa naukowe. Mamy pod tym względem regres. Brakuje pieniędzy na leki refundowane. Zamiast 17 proc. środków NFZ, które miały być wydawane na leki refundowane, wydajemy 15,15 proc.; brakuje więc prawie 2 mld zł. Wszyscy eksperci podkreślają, że nowoczesne leki, metody i procedury w innych krajach są stosowane już od dawna, a w Polsce wciąż na nie czekamy. Nie możemy się porównywać nawet z takimi krajami jak Węgry czy Czechy, bo nawet one są bardziej innowacyjne niż my. Dwa największe sukcesy tych 4 lat to miała być sieć szpitali i wzrost finansowania ochrony zdrowia do 6 proc. PKB obiecany rezydentom. Obie te sprawy okazały się totalną porażką. Nie mówię tego z satysfakcją, jestem przerażona. Sieć szpitali nie została stworzona zgodnie z założeniami, nie poprawił się dostęp pacjentów do leczenia, nie wprowadzono kompleksowości, nie poprawiła się sytuacja finansowa szpitali. Za 2018 r. zobowiązania szpitali wzrosły niebotycznie. Nocna i świąteczna pomoc lekarska, o której było tak głośno, nie spowodowała poprawy sytuacji ani na SOR-ach, ani w poradniach specjalistycznych. Wprowadziła tylko olbrzymi chaos. Sieć szpitali nie została oparta o badania epidemiologiczne, o potrzeby pacjenta. Potwierdził to raport NIK. Wnioski, które z niego płyną, są negatywne.

Co powinno się zmienić, jeśli chodzi o system ochrony zdrowia?

Muszą wzrosnąć środki finansowe, tylko nie poprzez ustawę o 6 proc. PKB, która jest wyliczona na wskaźnikach sprzed 2 lat, ale o wiele szybciej. To kwestia ustalenia priorytetów w budżecie państwa. Pieniądze muszą być jasno podzielone na leczenie i profilaktykę, bo inaczej nie zatrzymamy fali wzrostu chorób cywilizacyjnych, nowotworowych. Kolejny temat to kompleksowa strategia. Musimy wiedzieć, do czego zmierzamy. Wyzwaniem są badania epidemiologiczne, wzrost chorób nowotworowych, układu krążenia i cukrzycy. Nie zgadzam się z obecnym kierunkiem centralizacji. Jestem przeciwna ogromnej ingerencji Ministerstwa Zdrowia i NFZ w proces terapeutyczny, bo przecież odpowiedzialność zawsze ponosi lekarz. Kolejne bardzo ważne wyzwanie związane jest z demografią – konieczne jest wsparcie dla geriatrii, która została zmarginalizowana. Statystyki są nieubłagane: długość życia w ciągu ostatnich 3 lat wzrosła zaledwie o 0,2 roku i jest to najgorszy wynik od 1991 r. Od 2 lat rośnie liczba zgonów, a do tego mamy wzrost otyłości u dzieci i wzrasta spożycie alkoholu u dorosłych.

Rozmawiała Katarzyna Pinkosz



POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH