Obywatelu Redaktorze! (Advocatus sed non ladro)


(K. I. Gałczyński, koniec cytatu)
Każdy człowiek jako osoba i jako reprezentant konkretnego zawodu popełnia błędy. Starorzymska ironia „advocatus sed non ladro /adwokat, ale nie matacz/ nie budzi zachwytu w palestrze. Prawnicy interpretują to, co naplątali nieuczciwi ina ich rzecz trzymają się praw opracowanych przez ludzi uczciwych, ale też tylko ludzi. Przeoczenia, niedoróbki i błędy w legislacji są wykorzystywane jako luki prawne.

Lekarz porusza się na terenie działania Natury, jeszcze bardziej skomplikowanym. Mimo paru tysięcy lat dociekań, proporcja miedzy wiedzą a zagadką pozostaje nadal przepastna. Nie zawsze zorientowani pacjenci patrzą na to z przekąsem. W zbiorku K. Borzeckiego i Z. Wośniewskiego „Polska fraszka i satyra medyczna” /PZWL, 1961/ jest nam ukazana już od Starożytności:

„Kiedy lekarz Likofron wdał się raz wczytanie Iliady, na początku znalazł takie zdanie:
Wiele dusz mężczyzn zesłał Achilles do Hadu.
Rzekł: Patrzcie! Więc to sława?
Po cóż mi przykładu?
Czyżem się z Achillesem na równi się wstawił,
Żem tyle znakomitych dusz na Styks wyprawił?”

Melancholia końca XIX wieku była podobna:
Piotr, mówią, wielki doktór,
Któż temu zaprzeczy?
Zna on wszystkie choroby,
Prócz tych, które leczy”.

Ale już w latach trzydziestych XX stulecia zapachniało optymizmem, ujawnionym na pewnym przyjęciu. Kiedy tematy rozmowy i dowcipy już się wyczerpały, a pan domu nie wydostał jeszcze trzeciego rzutu wódki i zapadła kłopotliwa cisza, jeden z gości odezwał się nagle: – „Ale teraz to medycyna bardzo wysoko stoi”. – Wszyscy się zaciekawili, więc kontynuował. – „No tak, byłem niedawno z wizytą w okolicy placu Unii, coś musiało mi zaszkodzić, bo po jednym przystanku wysiadłem z tramwaju i wpadłem do jakiejś bramy po „klucz do stróża”. Wracam, kolejny przystanek, czuję że w ten sposób nigdy nie dojadę, zobaczyłem tabliczkę doktora. Doktór nalał wody do połowy szklanki i pyta: – „A Pan daleko mieszka?” – „Na Bielanach, do domu około 10 kilometrów.” – Wlał kilka kropli lekarstwa. – „Czy pojedzie pan taksówką, autobusem czy tramwajem? Tramwajem. Kilka kropli więcej. Czy dużo jest czerwonych świateł po drodze? Piętnaście! Znowu krople. Czy Pan dojeżdża pod sam dom? Nie, muszę podejść około 5minut. Kilka kropli. Na którym piętrze pan mieszka, czy jest winda? Na szóstym, rano była zepsuta, nie wiem, czy zreperowali. Znowu kapnął. Czy sam Pan otworzy drzwi, czy musi pan czekać, aż ktoś podejdzie? Niestety, zapomniałem kluczy. Kolejne krople. A od przedpokoju do ustronia ma pan daleko? Ze zdjęciem palta minutę! Dolał. –„Proszę Państwa, popatrzcie jak teraz medycyna wysoko stoi, tylko o metr się pomylił.”

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH