Nie kocham swojego ciała

Nie kocham swojego ciała


W dzisiejszych czasach sukces jest utożsamiany z atrakcyjnym wyglądem. Zadbani, szczupli, a przy tym wysportowani ludzie są bardziej lubiani, uważani za lepszych i mądrzejszych.

Kult ciała i młodości kreowany w mediach wypacza obraz ludzi, którzy patrząc bezkrytycznie w lansowane wzorce zaczynają popadać w kompleksy. W rezultacie coraz więcej osób ma problemy z akceptacją samego siebie. Wielu z nas w pogoni za ideałem traci nad sobą kontrolę i wpada w obsesję. Wówczas pomocy trzeba szukać w gabinetach specjalistów, bo bez interwencji psychiatry czy psychologa raczej się nie obejdzie.

– Do poradni dietetycznych zgłaszają się głównie pacjenci z nadwagą i otyłością – opowiada dietetyk Ewa Ehmke vel Emczyńska. – Jednak w ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się osoby z takimi zaburzeniami odżywiania jak anoreksja, bulimia czy alkoreksja, czyli głodzenie się połączone z piciem alkoholu, albo ortoreksja, w której pacjent je tylko to, co sam uważa za zdrowe. W wielu przypadkach pomoc dietetyka jest jednak niewystarczająca, gdyż problem leży w zaburzeniach psychicznych, którymi musi zająć się psychiatra – tłumaczy Ehmke vel Emczyńska.

Powstrzymać czas
Jeśli paraliżuje cię strach przed pierwszymi zmarszczkami i starzeniem się, to znak, że dopadła cię ageoreksja, czyli obsesyjne pragnienie zachowania młodego wyglądu. Ageorektyczki rozpoczynają dzień od skrupulatnego przyjrzenia się swojej twarzy w poszukiwaniu kurzych łapek. Chcą wstrzykiwać sobie botoks, aby nie dopuścić do powstania zmarszczek, a usta wypełniać kolagenem, aby zawsze były pełne. Gdy tylko wypatrzą drobne niedoskonałości, natychmiast szturmują gabinety kosmetyczne, są gotowe przepuścić wszystkie pieniądze na kosmetyki i zabiegi upiększające, a nawet operacje plastyczne. Jednak mimo skrupulatnej pielęgnacji ciągle są niezadowolone z efektów. Czują się staro, bo skóra nieubłaganie traci swoją jędrność, włosy blask, a piersi nie są już takie pełne jak kiedyś. Jeśli dbanie o wygląd zaczyna być najważniejszą rzeczą w twoim życiu, to znaczy, że pora udać się po pomoc do specjalisty. Upływu czasu nie da się zatrzymać, a jeśli się o tym zapomni, można wiele stracić – fortunę, przyjaciół, dobre relacje z bliskimi.

Obsesja, która zabija
Skinny and sexy makes me so rexy, powiedziała supermodelka Kate Moss, wymyślając tym samym nowe określenie – rexy. Powstało ono z połączenia słów anoreksja i sexy. W ten sposób modelka próbuje propagować anoreksję. Podobnie jak Angelina Jolie, która wytatuowała sobie na brzuchu łacińską sentencję: „to co mnie żywi, niszczy mnie” – motto kobiet dumnych z tego, że cierpią na anoreksję. Tatuaż może świadczyć o tym, że ta przerażająco chuda aktorka (przy wzroście 170 cm waży zaledwie 45 kg) należy do ruchu pro-ana, promującego anoreksję i wspierającego kobiety w trwaniu w tej chorobie. Niestety wbrew mniemaniu anorektyczek, figura kościotrupa nie jest ani trochę seksowna, a anoreksja jest niebezpieczną, śmiertelną chorobą.

Na anoreksję zapadają głównie młode dziewczyny, choć choroba może również dotknąć mężczyzn. Szczególnie narażone są nastolatki, które są bardzo podatne na modę, przejmują się tym, jak wyglądają i tym, co inni o nich myślą. To właśnie im najtrudniej jest wyrwać się ze szponów choroby. Zaczyna się niewinnie, od zrezygnowania ze słodyczy i zrzucenia kilku kilogramów. Potem dieta staje się coraz bardziej restrykcyjna, aż przeradza się w obsesję i anorektyczka żyje niemal wyłącznie wodą i powietrzem. Mimo że jest chuda jak patyk, nie przyznaje się przed sobą, że jest chora, a przy tym nie widzi siebie tak, jak widzą ją zdrowe osoby. Ciągle się jej wydaje, że jest za gruba, że są jeszcze fałdy tłuszczu, których trzeba się pozbyć i centymetry, które trzeba zgubić. Choroba sieje ogromne spustoszenie w organizmie, powodując nieodwracalne zmiany, a w krańcowym wygłodzeniu nawet śmierć.

Przyczyn anoreksji jest wiele. Zwykle za najważniejszą uważany jest lansowany obecnie kanon piękna, w którym na wybiegach, czerwonych dywanach i okładkach kolorowych magazynów dominują chudzielce. Zdaniem kreatorów mody ubrania najlepiej prezentują się na zabójczo wysokich chłopczycach z wklęsłym brzuchem, pozbawionych biustu, talii i bioder. Jednak prawdziwa przyczyna tej choroby tkwi znacznie głębiej. Ma swoje źródło w problemach emocjonalnych, zaburzeniach w relacjach z rodziną i bliskimi, w strachu przed dorastaniem. Anorektyczka, rezygnując z jedzenia w imię piękna, udowadnia sobie i innym, że panuje nad sobą, jest w stanie w pełni kontrolować swoje ciało. Zauważono, że wśród anorektyczek dominują wiecznie niezadowolone z siebie ambitne perfekcjonistki owładnięte potrzebą sukcesu i samokontroli.

W przypadku anoreksji droga do wyzdrowienia jest długa i żmudna. Wymaga współpracy całego sztabu specjalistów i oczywiście samej pacjentki. W leczeniu bierze udział m.in. psychiatra, dietetyk, psycholog. Często choroba jest tak zaawansowana, że konieczna jest hospitalizacja. Bywa i tak, że leczeniem musi być objęta cała rodzina. – Nieprawidłowo prowadzona dieta w leczeniu anoreksji może nawet zabić – podkreśla Ewa Ehmke vel Emczyńska. – Pacjentki trafiają do szpitala na ogół w stanie skrajnego wycieńczenia. Trzeba u nich zastosować żywienie pozajelitowe. Jednocześnie, o ile to jest w ogóle możliwe, staramy się kontynuować żywienie doustne, aby utrzymać pracę przewodu pokarmowego. Nieużywany przewód pokarmowy przestaje działać prawidłowo – tłumaczy dietetyk. Zdaniem Ehmke vel Emczyńskiej nie wolno na początku leczenia wmuszać w pacjentki takich ilości jedzenia, jakie przyjmują zdrowi ludzie. Zarówno wielkość porcji, jak i wartość energetyczna posiłków powinny być stopniowo zwiększane.

Wyniszczenie na własne życzenie
O bulimii zrobiło się głośno, gdy księżna Diana publicznie przyznała, że ten problem dotknął również ją. W przypadku „królowej ludzkich serc” napady niekontrolowanego obżarstwa spowodowane były silnym stresem związanym m.in. z nieudanym małżeństwem i trudnymi relacjami panującymi w rodzinie królewskiej.

Bulimia, podobnie jak anoreksja, również dotyka głównie kobiet. Bulimiczka nie potrafi zapanować nad atakiem żarłoczności. Potrafi zjeść w krótkim czasie takie ilości jedzenia, które wielokrotnie przekraczają możliwości zdrowych ludzi. Następnie przychodzi poczucie winy, które pcha chorą do prób usunięcia pokarmu z organizmu. Dlatego bulimiczki uciekają się do metod, takich jak prowokowanie wymiotów albo sięgają po leki przeczyszczające. Zwykle napad pojawia się, gdy chorą ogarnia nuda, wpada w złość albo dopada ją smutek lub depresja.

Zarówno nadużywanie preparatów przeczyszczających, jak i prowokowanie wymiotów niesie ze sobą poważne konsekwencje. Wymiociny uszkadzają szkliwo zębów, prowadzą do zgagi, zapalenia przełyku. Stosowane przez dłuższy czas leki przeczyszczające sprawiają, że jelita się rozleniwiają i nie są w stanie prawidłowo działać. Do tego z organizmu wypłukiwane są bezcenne pierwiastki, takie jak potas. Jego niedobór może prowadzić do poważnych problemów z sercem. Choroba stopniowo wyniszcza organizm i – tak jak w przypadku anoreksji – w jej leczeniu potrzebne jest wsparcie psychiatry i psychologa.

Uzależnienie od siłowni
Anoreksja czy bulimia to choroby, które dotykają głównie kobiet, natomiast wśród mężczyzn bardziej rozpowszechniona jest obsesja na punkcie umięśnionego ciała. Bigorektycy, bo o nich mowa, podporządkowują swoje życie siłowni, skrupulatnie mierzą obwody mięśni i są wiecznie niezadowoleni z rzeźby swojego ciała. Dbałość o muskulaturę zamienia się w chorobę, a ćwiczenia stają się nałogiem. Ciało oglądane w lustrze ciągle wydaje się zbyt wątłe i niedoskonałe, więc chory zwiększa ilość i intensywność ćwiczeń, stosuje specjalne diety, a w ostateczności sięga nawet po sterydy, doprowadzając swój organizm do ruiny. Sterydy przyspieszają spalanie tłuszczu, z którego szybko uwalnia się energia. Nadmiar energii sprawia, że taka osoba staje się agresywna i nie panuje nad sobą. Inną konsekwencją stosowania sterydów są poważne zaburzenia, m.in. choroby serca, wątroby i nerek. Leki te mogą również prowadzić do impotencji. W organizmie zatrzymywana jest woda, pojawiają się siniaki, rozstępy i trądzik. Najgorsze jest to, że sterydy uzależniają.

Bigorektycy z czasem izolują się od otoczenia. Rezygnują ze spotkań z przyjaciółmi, jeśli miałyby one odbywać się kosztem treningów lub kolidować z planem posiłków. Przyczyna bigoreksji, czyli brak akceptacji samego siebie, leży w psychice, dlatego w uwolnieniu się z tego nałogu może pomóc tylko psychoterapia.

Problem wagi ciężkiej
Otyłość jest prawdziwą plagą naszych czasów. Jemy za dużo cukrów i tłuszczów, a za mało owoców i warzyw. Coraz więcej osób z braku czasu sięga po żywność przetworzoną, półprodukty albo gotowe dania, które wystarczy podgrzać w mikrofalówce. W rezultacie zdrowe, domowe obiadki zamieniamy na fast foody, które popijamy colą lub innymi słodkimi napojami gazowanymi. Ponadto, posiłki jemy w pośpiechu i nieregularnie, najchętniej późnym wieczorem, dzień rozpoczynamy od mocnej kawy, trudno się więc dziwić, że masowo tyjemy. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę siedzący tryb życia, brak ruchu…

Najbardziej przerażające jest to, że nadwaga i otyłość dotyka już nie tylko dorosłych, ale również dzieci. Niestety z wiekiem jest coraz trudniej walczyć ze zbędnymi kilogramami. A otyłość to nie tylko problem estetyki i wyglądu. Sprzyja ona wielu groźnym chorobom, takim jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie, miażdżyca.

Podejmując decyzję o zrzuceniu zbędnych kilogramów, nie należy popadać w paranoję. Przede wszystkim pokochaj siebie taką, jaką jesteś, uwierz, że jesteś piękna. Najpierw powinnaś zastanowić się, dlaczego tyjesz, a dopiero później jak schudnąć. Zapobieganie otyłości i dbanie o prawidłową masę ciała nie musi oznaczać głodówek i wyrzeczeń godnych męczennicy. Również w tym przypadku warto skorzystać ze specjalistycznego wsparcia. – Dietetyk ustala dietę odpowiadającą potrzebom pacjenta, uwzględniającą jego choroby, aktywność fizyczną i przyzwyczajenia. Ponadto uczy pacjenta dobrych nawyków żywieniowych i ma za zadanie uświadomić mu, na czym polega zdrowy styl życia – tłumaczy Ewa Ehmke vel Emczyńska. – Opieka dietetyka
chroni również przed przesadą, czy to w odżywianiu, czy w aktywności fizycznej, czy w przyjmowaniu suplementów diety – dodaje. Okazuje się, że aby kilogramów nie przybywało, w większości przypadków wystarczy zacząć uprawiać sport i zrezygnować z tzw. białej śmierci, czyli soli, cukru i produktów z białej mąki. Przede wszystkim jednak należy jadać regularnie i rozpoczynać każdy dzień od śniadania.

Obsesja zdrowego odżywiania
Obsesja na punkcie zdrowego odżywiania nazywana jest ortoreksją. Okazuje się, że przesadne koncentrowanie się na zdrowej żywności nie musi wcale sprzyjać zdrowiu. Ludzie chorzy na ortoreksję eliminują z jadłospisu kolejne produkty, które ich zdaniem mogą im zaszkodzić, ograniczając się tylko do kilku, które uważają za dobre dla siebie. W ten sposób dieta ortorektyków nie jest urozmaicona, brakuje w niej np. niektórych witamin, składników mineralnych, białek, tłuszczów albo węglowodanów. Z tego powodu u tych osób zaczynają rozwijać się rozmaite choroby, np. osteoporoza, nadciśnienie, kłopoty z sercem, anemia, zaburzenia w pracy przewodu pokarmowego. Monotonna dieta wpływa nie tylko na funkcjonowanie poszczególnych narządów, lecz także na samopoczucie oraz równowagę psychiczną. U niektórych ortorektyków może dojść do rozkojarzenia i trudności z koncentracją, a nawet depresji. Osoby te szukają pomocy u różnych specjalistów, lecz tak naprawdę potrzebują porady psychiatrycznej i zmiany diety. W przypadku ortoreksji obsesja na punkcie zdrowej żywności nie ma nic wspólnego ze zdrowym stylem życia!

Opalanie na skwarka
Kiedyś bladość była w modzie. Opalenizna kojarzyła się z chłopami pracującymi w polu, których skóra wystawiona na słońce przybierała ciemną barwę w przeciwieństwie do bladej i delikatnej cery arystokracji. Także w dzisiejszych czasach jasna karnacja Scarlett Johansson czy Nicole Kidman plasuje
je w czołówce najpiękniejszych kobiet świata, natomiast heban na twarzy Joli Rutowicz kojarzy się jak najgorzej. Mimo to rośnie liczba kobiet, które piękno utożsamiają z opalenizną. Uzależniają się one od opalania w solarium, wpędzając się w chorobę nazywaną tanoreksją. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa tan, które oznacza opaleniznę. Regularne opalanie się może zamienić się w obsesję i prawdziwy nałóg do tego stopnia, że osoba, która cierpi na tę chorobę, uważa się za atrakcyjną tylko wtedy, kiedy skóra ma ciemnoczekoladowy kolor. Lekarze jednak alarmują, że przez nadmierne opalanie się rośnie liczba chorych na czerniaka złośliwego.

Poza tym opalanie przyspiesza starzenie, gdyż skóra staje się przesuszona i szybciej pojawiają się zmarszczki, prowadzi też do przebarwień oraz poważnych i co gorsza nieodwracalnych zmian w skórze. Bezpieczne opalanie
to mit, dlatego lepiej zrezygnować z plaży i sztucznych lamp w solarium, a przez cały rok używać kremów z filtrami UVA i UVB.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH