Wędrował z cyrkiem po świecie. No, po Europie. Patrzył, podziwiał. Wreszcie przyjechał z cyrkiem do Ameryki. Był specem od żonglerki. I nagle zamarzyła mu się wolność, którą wtedy w Ameryce dawali jak leci. No to wybrał wolność. Cyrk wrócił do kraju. Bez niego.
Kobieta. Inżynier. Była naczelnikiem wydziału w urzędzie wojewódzkim. Kiedyś, przy kawce, w biurze, koleżanka pokazała jej kupon loterii wizowej. Zadziałała wyobraźnia, marzenia. Ameryka. Poplotkowały jeszcze, po czym – idąc z powrotem do pracy – kupiła w kiosku, po drodze, gazetę z kuponem. Umówiły się na następną kawkę, by wypełnić kupony. Znowu pomarzyły, pośmiały się, wysłały kupony. Niby o tym zapomniały, ale… Czasem wracało do niej takie pełne nadziei: a nuż..? W domu, oczywiście, nic nie powiedziała.
To się zdarza. I to całkiem często. Rodzice decydują się na wyjazd do Ameryki „na zawsze”, a dorosłe dziecko zostaje. Owszem, chętnie pojedzie do nich na wakacje, ale – przynajmniej na razie – chce być tu, gdzie wszystko jest znajome, są przyjaciele, chłopak, plany na przyszłość.
Nie wiem, czy ich właśnie nie jest wśród polskich emigrantów najwięcej, choć najmniej je widać. Najczęściej ściągane na stałe przez dzieci, gdy w Ameryce córce czy synowi rodzi się potomek.
Zawsze lubiłem ciszę bibliotek. I tu, na Uniwersytecie w Buffalo, pierwsze kroki skierowałem do tej oazy spokoju. Spokojnie pomyśleć, poczytać, oswoić się z sytuacją dla mnie nową.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie z witryny, oznacza zgodę na ich użycie. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz edytować swoje dane osobowe.
Administratorem danych jest Instytut Nagrody Zaufania Złoty OTIS , ul. Tarczyńska 5/9 lok. 36, 02-025 Warszawa, NIP: 526-17-62-071 w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych oraz ustawy z dnia 16 lipca 2004 roku Prawo telekomunikacyjne w celach marketingowych.