Dzicy detektywi

Dzicy detektywi


Prywatne porachunki Bolaña ze swoją młodością i z młodością swoich przyjaciół stają się naszymi prywatnymi porachunkami. Przecież zawsze, sięgając po książkę, wierzymy, iż zaczytamy się w niej na śmierć i życie.

W 1996 roku otrzymałem od hiszpańskich przyjaciół książkę zupełnie nieznanego mi pisarza chilijskiego Roberta Bolaño. Ujrzawszy tytuł: „Literatura nazistowska w Ameryce”, uznałem, że przysłano mi jakąś pracę akademicką. Mógł mnie w tym utwierdzać układ książki, powielający – na pierwszy rzut oka – porządek i tok naukowego dyskursu, np. część „Ród Mendiluce” (i biogramy: Edelmiry Thompson de Mendiluce, Juana Mendiluce Thompsona i Luz Mendiluce Thompson), albo część „Prekursorzy i antyoświeceni” (i kolejne biogramy). Po dłuższych lub krótszych biogramach umieszczony był indeks osób i szczegółowa bibliografia. Zdziwienie budziły tytuły niektórych części („Bohaterowie mobilni albo kruchość luster”, „Uczone białogłowy i wojażerki”).

Wielka mistyfikacja
Już po pierwszych zdaniach szybko zdałem sobie sprawę, że mam do czynienia z horrendalną mistyfikacją, z zabawą literacką, kpiną, parodią, pastiszem – być może nawet ze skrajnym wygłupem! Encyklopedyczne informacje sąsiadowały ze zdaniami pochodzącymi z zupełnie innych rejestrów stylistycznych, a informacje ważne z błahostkami, nawet idiotyzmami. Na niemal trzystu stronach Bolaño prezentuje zadziwiające panopticum poetek, poetów, powieściopisarzy, eseistów, dziennikarzy, których łączą nazistowskie poglądy i całkowicie nieodwzajemniona miłość do literatury. Nie ukrywam, iż byłem porażony erudycją chilijskiego pisarza i jego pomysłowością (ogromna galeria grafomanów, dziwaków, pism, wydawnictw, powieści, tomików poezji została przezeń wymyślona, ale przy zachowaniu niezwykłych pozorów prawdopodobieństwa). Nieodparcie narzucały się porównania z twórczością Jorge Luisa Borgesa, choć byłaby to mocno „garażowa” wersja argentyńskiego mistrza.
W tym samym roku Roberto Bolaño opublikował swą powieść „Gwiazda daleka”, która całkowicie mnie uwiodła. Stałem się zagorzałym czytelnikiem wszystkich jego kolejnych książek, wreszcie ich admiratorem (a nawet po wielu latach tłumaczem „Gwiazdy dalekiej”, wydanej w Polsce w 2006 roku). Tym bardziej zagorzałym, iż byłem przekonany, że Bolaño nie ma zbyt licznego grona czytelników. I tu się pomyliłem. W 1998 roku chilijski autor wygrał jeden z najbardziej prestiżowych konkursów literackich – Premio Herralde – za powieść „Dzicy detektywi”. Nieco później otrzymała ona najcenniejszą nagrodę, jeśli chodzi o obszar języka hiszpańskiego – Premio Rómulo Gallegos.
95 opowieści, 53 narratorów

Uznanie krytyki literackiej nie oznacza sukcesu u czytelników. Ale „Dzicy detektywi” zdobyli i jedno, i drugie. I nie ograniczyło się to jedynie do Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej. Bolaño odniósł najbardziej spektakularny sukces w USA – i wciąż właściwie odnosi.

Powieść jest podzielona na trzy części. Pierwsza to dziennik siedemnastolatka – Juana Garcia Madero – z końca 1975 roku, zapis jego inicjacji poetyckiej (zostaje przyjęty do grupy bebechorealistów), w rzeczywistości inicjacji wszelakiej (ze zdecydowaną przewagą przyspieszonego wychowania seksualnego). Przewodnikami (i, w jakimś sensie, idolami) młodego bebechorealisty są jego nieco starsi koledzy: Arturo Belano i Ulises Lima, dla których najistotniejszym celem życia jest odnalezienie legendarnej awangardowej poetki meksykańskiej, Cesarei Tinajero.

Pierwsza część powieści kończy się zapiskiem z nocy sylwestrowej 1975 roku, w czasie której Belano, Lima i Medrano, nieco przymuszeni przez okoliczności, ruszają na pustynię Sonora, gdzie ponoć mieszka Cesarea Tinajero. Podróż trzech poetów (i ich towarzyszki, prostytutki Lupe) jest tematem następnych zapisków, zamieszczonych w trzeciej części. Część środkowa, obejmująca lata 1976-1995, to relacje osób, które zetknęły się w owym czasie z Arturem Belano i Ulisesem Limą.

Całość powieści to – jak ktoś wyliczył – 95 opowieści, 53 narratorów. Miejsca akcji – szesnaście miast i miasteczek w dwunastu krajach.

Opowieść o pokoleniu
Niewątpliwie powieść Roberta Bolaña jest powieścią z kluczem, powieścią o pokoleniu latynoamerykańskim, które w wyniku takich wydarzeń, jak m.in. masakra na placu Tlatelolco z 2 października 1968 roku w mieście Meksyk, przewrót wojskowy w Chile, rządy wojskowych w Argentynie, straciło wszelkie złudzenia ideologiczne. Wędrówka, włóczęga, ucieczki, emigracyjny los dwóch bohaterów: Belano oraz Limy, to swoista „Boska komedia” i „Odyseja”, ale i polemiczna replika „Gry w klasy”. Z jednej strony pisanie odwołujące się do pamięci i doświadczeń ograniczonej grupy czytelników (np. meksykańskich rówieśników Roberta Bolaña, którzy mogli się zetknąć z poetyckim ruchem infrarrealistów), z drugiej – literatura nader wyrafinowana, co chwila odwołująca się do literackich emocji wszystkich zagorzałych czytelników.

Bohaterowie „Dzikich detektywów” nie widzą świata poza poezją. To dla nich kwestia życia i śmierci. Brzmi patetycznie i groteskowo? Bo ich poezjowanie jest właściwie żadne, obracają się na marginesie literatury. Sił do tworzenia, a może i tworzywa, szukają w seksie, narkotykach, alkoholu.

Całe pisarstwo Roberta Bolaño znajduje się na styku powagi i śmiechu, na granicy zachwytu i wstrętu. Między niebem i piekłem. „Dzicy detektywi” uwierają i męczą; nudzą, ale i porywają.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH