Petersburski festiwal „Monokl”

Petersburski festiwal „Monokl”


Petersburski festiwal „Monokl” jest jednym z 40 międzynarodowych festiwali monodramów organizowanych w Europie. Liczba ta jest świadectwem, że tradycja najmniejszego teatru jednoosobowego, spadkobiercy dawnych wędrujących aktorów, wcale nie zagasła.

Z ciemności wyłania się sylwetka starego człowieka. Idzie powoli, pochylony wiekiem, z trudem posuwa się do przodu i krząta, aby przygotować herbatę. Do czajnika wkłada solidnych rozmiarów grzałkę, na dużym owalnym stole stawia płytką miskę z orzechami. Dokręca wiszącą nad stołem żarówkę, aby rozproszyć mrok. Siada i łupie kilka orzechów. Jedna z łupin spada na podłogę. Podnosi ją z wysiłkiem i wrzuca do miski. Ponownie siada. Próbuje smak orzechów. Wstaje i przybiera pozę Koby (trzeba przypomnieć, że to pseudonim bojowy Stalina z czasów przedrewolucyjnych) – staje lewym profilem do widzów, z głową lekko zadartą, wzrokiem utkwionym w świetlaną dal, a trzymany w charakterystyczny sposób dziadek do orzechów przypomina nieodłączną fajkę wodza kraju rad. Te wąsy, spojrzenie, władczy gest. Poznajecie? – pyta.

Tak rozpoczyna się ta opowieść o dziwnym związku Fudżi i Koby. Ten stary człowiek to Fudżi, który swój pseudonim wziął od Fudżijamy, bo Stalinowi przypominał Japończyka. Przed laty razem napadali na poczty, aby zdobywać pieniądze dla rewolucji. Teraz Fudżi snuje pełną grozy opowieść o swoim życiu zamienionym w piekło.

Artystyczna prawda
Edward Radziński, rosyjski dramaturg, który jest autorem tej opowieści, nie odkrywa tu wielkich tajemnic czy nieznanych stron życia dyktatora, ale rzecz dramaturgicznie skonstruował bez zarzutu. Aleksandras Rubinovas, litewski aktor, te walory wydobył i wzmocnił przy wsparciu reżysera, a prywatnie swego ojca – Stanislavasa Rubinovasa. Tchnął prawdę w postać Fudżi, odmalowując jego lęk, poniżenie, oddanie i dławioną nienawiść do dawnego druha. Przywołał odważnymi kreskami postać Koby, jego sposób mówienia, gesty i stalowy wzrok, który tak paraliżował otoczenie.

W nieskomplikowanej fabule, ukazującej kaprys wszechwładnego dyktatora, który oszczędził jednego ze swych dawnych przyjaciół (wprawdzie wtrącił go do więzienia za domniemane szpiegostwo na rzecz Japonii, ale po czterech latach zwolnił, a potem uczynił świadkiem swych gruzińskich nostalgii z odśpiewywaniem pieśni „Suliko” włącznie), przegląda się epoka komunistycznej tyranii, stworzonej w imię dobra ludzkości, ale przeciw ludziom. Rubinovas odsłonił tę prawdę raz jeszcze, z sugestywną siłą i artystyczną prawdą.

Teatr jednego aktora
To bodaj najdojrzalsze jego dokonanie w teatrze jednego aktora, krzepiący dowód, jak na scenie dochodzi się do mistrzostwa. Jego poprzednie spektakle polscy miłośnicy teatru jedno­osobowego mogli oglądać na wrocławskich festiwalach jednego aktora, przeglądach w Warszawie i Toruniu – jest więc poniekąd w Polsce zadomowiony. „Zainfekowany” ideą międzynarodowych konfrontacji aktorskich, zwłaszcza wrocławskim festiwalem, organizowanym z rozmachem i uporem przez Wiesława Gerasa, jednym z najpoważniejszych centrów najmniejszej sceny w Europie, sam porwał się na organizację festiwalu „Monobaltija” w Kownie. Ale w Petersburgu nie wystąpił jako dyrektor festiwalu, tylko jako aktor; i został wyróżniony nagrodą główną.

Monokl
Petersburski festiwal „Monokl” też ma swoją renomę, choć nie jest tak „sędziwy” jak wrocławski. Odbywał się dopiero po raz ósmy, a jego pierwsza edycja miała miejsce 16 lat temu – zwoływany jest co dwa lata. To jeden z 40 międzynarodowych festiwali monodramów organizowanych w Europie, widome świadectwo, że najmniejszy teatr jednoosobowy, spadkobierca dawnych wędrujących aktorów – którzy krążyli ze swoimi spektaklami, dając je wszędzie, gdzie była publiczność – wcale nie zagasła.

Triumfatorem „Monoklu” przed czterema laty był Kamil Maćkowiak, aktor łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza, który zachwycił jurorów i publiczność swoim spektaklem „Niżyński”. Tym razem w programie festiwalu zabrakło polskiego aktora, ale nie zabrakło polskiego akcentu. Elena Birger, młoda aktorka z Sankt Petersburga, przygotowała spektakl wedle sztuki Krzysztofa Bizio „Lament”. Wspierała ją inna znana aktorka Margerita Byczkowa, debiutująca w roli reżyserki.

Sztukę Bizia adaptowała – bo to przecież nie monodram – na potrzeby sceny jednoosobowej, akcję dramatu osadzając w domu wariatów. Dla Eleny Birger był to wielki sprawdzian, bo w jednym spektaklu stworzyła trzy postacie kobiet: babci, matki i wnuczki – każda z nich owładnięta była swoimi lękami i obsesjami, każda bardzo wyrazista, a wszystkie walczyły o swoje miejsce w świecie mężczyzn. Powstał mocny spektakl feministyczny, odważnie zagrany, w szczególności postać wnuczki okazała się autentyczną kreacją. Nic dziwnego, że młoda aktorka została wyróżniona drugą nagrodą.

Trzecia nagroda przypadła Jurijowi Andriuszence, aktorowi z Mołdowy, który przygotował fabularyzowany recital „Aleksander Wertyński. Wodzirej”, oparty na pamiętnikach pieśniarza. Autorowi spektaklu udało się uniknąć naśladowania, a to zawsze jest pokusa, kiedy ktoś próbuje pokazać na scenie postać wielkiego, znanego artysty.

W tych wyróżnionych spektaklach widać jak na dłoni różne koncepcje teatru jednoosobowego, którego podstawą bywają utwory dramatyczne, ale i proza, wspomnienia, piosenka, a bohaterami są postaci autentyczne i fikcyjne, ukazane w duchu psychologizmu Stanisławskiego i w duchu sztuki performance’u. W teatrze jednak nie chodzi o przezwyciężanie istniejących form, ale dodawanie do nich nowych. Jak pisał profesor Jerzy Adamski: „Teatr nie ewoluuje, teatr się rozmnaża”.

Przedstawień w Petersburgu było oczywiście więcej. Każde inne, różniące się ujęciem, konwencją, stylem gry. Na tym polega sens tych międzynarodowych konfrontacji, podczas których można podpatrzyć rozmaite podejście, rozmaite myślenie o tym, czym jest, a czym nie jest teatr jednego aktora. Będzie po temu wspaniała okazja jesienią we Wrocławiu, gdzie festiwal odbędzie się już po raz 45.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH