Anna Głogowska - Spełniona w tańcu i życiu

Anna Głogowska – Spełniona w tańcu i życiu


Z Anną Głogowską, tancerką znaną z „Tańca z Gwiazdami”, prywatnie partnerką Piotra Gąsowskiego, umówiłyśmy się w cukierni na warszawskim Ursynowie.
Na spotkanie przyszła ze swoją córeczką Julką.

Początek przygody z tańcem
Zawsze uwielbiałam tańczyć, ale nie myślałam, żeby zająć się tym na poważnie. Kiedy miałyśmy 12 lat, moja koleżanka dowiedziała się, że w domu kultury na warszawskim Grochowie organizowany jest nabór na zajęcia taneczne prowadzone przez Beatę Bartoń – moją późniejszą trenerkę. Zgłosiło się 60 dzieci, z których pani Beata wybrała 16 i stworzyła formację tańca towarzyskiego. I tak się wszystko zaczęło.

Pracowałam, by móc tańczyć
Kiedy mama nie miała pieniędzy na moją naukę tańca, bardzo pomagała nam pani Beata. Załatwiała mi pracę na wakacje. Przez kilka godzin dziennie pomagałam w drobnych pracach w introligatorni albo sprzedawałam pieczywo w piekarni. Później sortowałam róże, sprzedawałam lody na Starówce, byłam kelnerką. Jednak w czasie roku szkolnego trudno mi było pogodzić te zajęcia z lekcjami. Dlatego pani Beata, gdy była w ciąży, poprosiła mnie o pomoc w prowadzeniu zajęć tanecznych dla dzieci. Bardzo mi się to opłacało, bo dostawałam honorarium. Okazało się też, że potrafię dotrzeć do dzieci. Stawałam się coraz bardziej samodzielna, aż w końcu uznałam, że jest to dla mnie najłatwiejsza forma zarabiania pieniędzy. Prowadziłam zajęcia w przedszkolach, w szkole podstawowej. Z czasem pięknie się to wszystko rozwinęło.

Kocham uczyć dzieci
Jestem szczęśliwa, że zarabiam na życie ucząc tańca. Bardzo kocham dzieci i za każdym razem jestem dumna z ich pokazów. Strasznie się cieszę z naszych obozów tanecznych, które naładowują mnie pozytywną energią. Chociaż mało tam śpię, bo muszę ogarnąć mnóstwo spraw organizacyjnych, to wiem, że warto. Po każdym turnusie dostaję maile i podziękowania – czuję się wtedy spełniona.

Jestem spełnioną tancerką
Kiedy zaczynaliśmy tańczyć z moim partnerem Marcinem Wrzesińskim, przez 3 lata nie osiągnęliśmy żadnego sukcesu. Dla tancerza, który bez tańca nie może oddychać, który wszystkie pieniądze wkłada w swoją pasję, to jest dramat. My na szczęście nie zwątpiliśmy.

Pierwszym naszym zwycięstwem było Mistrzostwo Okręgu Mazowieckiego. Na Mistrzostwach Świata zajęliśmy czwarte miejsce, a na Mistrzostwach Europy drugie. Nigdy bym nie pomyślała, że zajdziemy aż tak daleko. Jestem szczęśliwą, spełnioną tancerką.

Taniec z Gwiazdami
Dla tancerza, który cały swój wolny czas poświęca na treningi, występ w „Tańcu z Gwiazdami” jest ukoronowaniem jego starań. Ma okazję zaprezentować swoje umiejętności, dostaje piękne stroje, zajmują się nim styliści. Praktycznie co tydzień przygotowuje się premierę.

Właśnie dlatego wahałam się, czy wystąpić w szóstej edycji programu. Bałam się, że nie dam rady. Występ w tym programie oznacza intensywne, długie treningi, a ja mam przecież maleńkie dziecko. Telewizja chyba też się tego bała. W Polsce jest mnóstwo dobrych tancerzy, więc bez większego żalu mi podziękowano.

Żeby tylko nie z nim…
Pamiętam, że bardzo nie chciałam tańczyć z Piotrem w programie. Zanim go poznałam, kojarzył mi się tylko z „Kalamburami”. Poza tym słyszałam, że jest strasznym leserantem, a ja jestem bardzo pracowita. Poznaliśmy się chyba tydzień przed programem, gdy jeszcze nie było wiadomo, kto z kim zatańczy. Modliłam się w duchu: „Boże, żeby tylko nie z nim”. Do tej pory mi to wypomina w żartach. Twierdzi, że miałam to wypisane na czole.

Z Witkiem Pasztem od razu wzięliśmy się do roboty, na treningach dawaliśmy z siebie wszystko. Z Piotrem było zupełnie na odwrót – ciągle musiał albo gdzieś wyjść, albo napić się kawy, albo pogadać… Na szczęście tak było tylko na początku. Potem każdy „wsiąka”, zaczyna się starać, chce się popisać przed publicznością, zrobić coś wyjątkowego.

Zresztą ja też mam swoje wady. Ulegając emocjom zapominam o krokach. Piotr do tej pory mi wypomina, jak w fokstrocie zaczęłam mu się obracać w lewo zamiast w prawo. Kompletnie wtedy zgłupiał.

Zyskałam sympatię
Popularność, jaką przyniósł mi występ w programie, bardzo mi pomogła, bo rozwinęła się moja szkoła tańca. Poza tym teraz łatwiej jest mi załatwić sprawę w urzędzie.

Nigdy nie spotkałam się ze słowem krytyki, nikt mi nie powiedział: „nie podobała mi się Pani”. Przeciwnie, wszyscy się do mnie uśmiechali, mówili, że program im się podoba. Ludzie z Kobyłki byli bardzo dumni, że ktoś z ich miejscowości występuje w fajnym programie, że mogę ich zaprosić na widownię.

Nie byłam na to gotowa
Poznałam też ciemne strony popularności. Nie byłam przygotowana na cały ten szum, jaki powstał wokół mnie. Jestem związana z gwiazdą i to wzbudza sensację. Nie można było wejść do sklepu, normalnie pojechać na urlop, bo nawet na lotnisku ktoś podbiegał i robił nam zdjęcia.

Jednak najgorsze były dla mnie oszczerstwa, jakie pojawiały się w mediach. Moja rodzina strasznie to przeżyła, gdy gdzieś podano, że nikogo nie zaprosiłam na swój ślub. Moja babcia miała łzy w oczach, gdy mi o tym mówiła. Musiałam jej wytłumaczyć, że to wszystko nieprawda. Pojawiały się też plotki, że Piotr mnie porzucił i zostałam sama z dzieckiem. Albo inna historia – nasz „ulubiony” fotograf Stopa zrobił mi zdjęcie, jak idę na parking po samochód. Potem pod tym zdjęciem pojawił się podpis: „wielka kłótnia o hazard Piotra”. Masakra.

Idę naprzód, ale bez kamer
Zazdroszczę – w pozytywnym sensie tego słowa – kolegom, którym „Taniec z Gwiazdami” stworzył nowe możliwości. Trzymam za nich kciuki. Na przykład Edyta Herbuś występuje w serialu i w programach rozrywkowych. Nie każdy jednak nadaje się do tego. Ja nie miałam żadnych tego typu propozycji – jestem tylko tancerką.

Dla mnie przygoda z telewizją chyba się już skończyła. Tam potrzebują nowych twarzy, świeżej krwi. Ja idę dalej swoją ścieżką. Pracujemy pod okiem Piotra Galińskiego nad nowym show. Mam nadzieję, że coś fajnego z tego wyjdzie. Od jesieni zaczniemy dawać pokazy.

Kampania „Uwolnij się od toksyn”
Jako tancerka zawsze dbałam o swoją dietę, starałam się prowadzić zdrowy tryb życia. Musiałam spać przynajmniej 8-10 godzin dziennie, żeby być w dobrej formie. A przy pierwszej edycji „Tańca z Gwiazdami” z nerwów nie mogłam spać, włosy zaczęły mi wypadać na potęgę. Nie miałam czasu na zdrowe odżywianie, nie gotowałam sobie, zwykle jadłam coś na szybko. Moja ciocia poradziła mi wtedy, żebym zrobiła sobie detoksykację organizmu. To był strzał w dziesiątkę. Od tamtej pory bardzo wierzę w terapie oczyszczające.

Byłam przeszczęśliwa i bardzo dumna, gdy zaproponowano mi, abym była twarzą kampanii „Uwolnij się od toksyn”. Nigdy wcześniej nie proponowano mi takich rzeczy, nie traktowano mnie jak gwiazdy, więc to było bardzo fajne doświadczenie. Zrobiono mi sesję fotograficzną, pojawiłam się na reklamie, nagraliśmy także film edukacyjny na temat oczyszczania organizmu. Cieszę się, że mogłam w ten sposób namówić kogoś na oczyszczanie.

Przetańczyłam ciążę
Gdy zaszłam w ciążę, pan doktor stanowczo powiedział: „pani Aniu, całe życie pani skacze, ćwiczy, biega, to nie wolno teraz usiąść na tyłku, bo się pani rozchoruje. Organizm będzie niedotleniony, od razu się pani roztyje”. Do piątego miesiąca występowałam więc na pokazach, turniejach i normalnie trenowałam. Szkołę tańca także prowadziłam do samego końca ciąży. Pamiętam taką zabawną sytuację, kiedy powiedziałam do dzieciaków: „wciągnijcie brzuch”, a one patrzyły na mnie i czekały aż zademonstruję.

W czasie ciąży byłam strasznym napuchlakiem, nie mogłam się zmieścić w żadne ubranie. Pod koniec chodziłam w za dużych o kilka numerów klapkach – pomykałam w nich jak pingwin.

Jestem aktywną mamą
W ciąży przeżywałam stresy młodej mamy, która jeszcze nie wie, co ją czeka. Denerwowałam się, jak to będzie, czy uda mi się wszystko pogodzić.

Już sześć tygodni po porodzie wróciłam do treningów, aby odzyskać formę. Gdy jeszcze nie miałam opiekunki, zabierałam Julę ze sobą na treningi. Stawiałam ją w kąciku i widziałam, że świetnie się bawi.

W tym roku mała pojechała ze mną na obóz taneczny, który już po raz dziesiąty zorganizowaliśmy z Marcinem.

Bałam się, jak to będzie, ale na szczęście pomogła mi moja mama – babcia Małgosia, która dzielnie opiekowała się Julką, kiedy ja prowadziłam zajęcia. Zresztą Julka ma już ponad 3 miesiące, więc nie trzeba się nad nią trząść jak nad noworodkiem. Moja córeczka jest bardzo towarzyska, lubi przebywać z dziećmi.

Śmieję się, że ma już za sobą pierwszy obóz taneczny. Nie wiem, czy zostanie tancerką, ale wiem, że była bardzo roztańczona w życiu łonowym. Na pewno bardzo lubi muzykę.

Przygotowały
Marta Figielska i Monika Karbarczyk

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH