W szponach dyktatu mocy


Na razie w Polsce trwa, jak to nazywam, dyktat mocy. Jednak musi nadejść moment, że społeczeństwo dostrzeże, iż obecnie rządzący nie stanowią jedynego źródła porządku w kraju. Ogromne rozwarstwienie społeczne w naszym kraju służy stabilizacji władzy, ale destabilizuje społeczeństwo.

W Polsce rozwarstwienie społeczeństwa jest jednym z największych w Europie. Ludzie przyjmowani do pracy po kryzysie w większości są zatrudnieni na kontraktach czasowych. Ta tymczasowość nie tylko ogranicza ich możliwości rozwoju i stabilizacji, ale jest wyniszczająca psychicznie. Rozwarstwienie nie funkcjonuje więc tylko w wymiarze finansowym, ale to także redystrybucja ryzyka i niepewności, co niesie bardzo duże koszty psychiczne. Ludzie trzymają się tego, co zdołali indywidualnie zdobyć, bo wiedzą, jak łatwo mogą to stracić. Paradoksalnie, ta sytuacja – która destabilizuje państwo i społeczeństwo – dobrze służy stabilizacji władzy.

Hołdowanie indywidualności
Jakie jest nasze społeczeństwo dzisiaj? Na pewno ponosi – w znacznie dotkliwszym i większym stopniu niż elity władzy – koszty transformacji. Moim zdaniem, społeczeństwo także znacznie więcej się z tej sytuacji nauczyło niż władza. Myślę, że droga, którą od 1989 roku ludzie przeszli od wizji opartej na kategoriach moralnych, przekonaniu, że władza i społeczeństwo powinny działać według tych samych wartości, silny nacisk na sprawiedliwość, kiedy zderzyły się z instytucjami, które miały inną logikę, zaowocowała bardzo silną zmianą orientacji. Ludzie przestali myśleć o zbiorowych strategiach rozwiązywania problemów i postawili na indywidualne. I w większości zobaczyli, że mają zdolność przetrwania, a niektórzy nawet odnieśli sukces. To stworzyło rodzaj fundamentu, który wystarcza do optymizmu, ale jest to za mało, by dokonać kolejnej zmiany czy do rozwoju.

Ludzie stracili wizję wspólnego dobra czy jakiegoś rozwiązania, które eliminowałoby problemy wszystkich, i stawiają na borykanie się indywidualne. Stawiają na zdobywanie wiedzy, a poczucie, że zawsze mogą szukać pracy na zewnątrz, tworzy rodzaj amortyzatora, więc coraz mniej oczekują od państwa. To błąd, gdyż wiązanie indywidualnych energii w zbiorowy wysiłek, budowanie instytucji, które umożliwiłyby rozwój, jest zadaniem państwa i przynosi korzyści wszystkim.

Moim zdaniem, ludzie zbyt mało oczekują od państwa i w związku z tym zbyt słabo selekcjonują polityków. Obecna władza z tego korzysta, bo to jest taka władza bez odpowiedzialności, działająca na zasadzie doraźnych rozwiązań, które na dłuższą metę tworzą stagnacyjną sytuację równowagi na niskim poziomie, niewykorzystującym możliwości ludzkiego potencjału.

Nie jest to tylko nasza bolączka. We wszystkich krajach postkomunistycznych sytuacja wygląda podobnie. Polska w wielu dziedzinach jest na samym końcu albo w końcówce, wystarczy wymienić nakłady na oświatę, badania, służbę zdrowia, kulturę i naukę (w budżecie nakłady na naukę mają wzrosnąć o 10 proc., ale nadal jest to bardzo mało i nie wykorzystuje potencjału). Jednak ten niekorzystny dla państwa proces przyspieszonej indywidualizacji ujawnił się we wszystkich krajach postkomunistycznych. Cały obszar postkomunistyczny przeszedł szok ostatniego kryzysu. I pomimo że, jak się wydaje, lądowaliśmy bez jakiejś wielkiej recesji, to nastąpił regres technologiczny i bardzo duży odpływ kapitału. Przed kryzysem w tym regionie było 2,2 proc. potencjału pieniądza w skali globalnej, teraz jest to tylko 0,8 proc. To za mało, żeby się odbić.

Kraje postkomunistyczne współzawodniczą ze sobą o kapitał, zamiast próbować tworzyć jakąś nową jakość, np. w Europie Środkowo-Wschodniej wspólne instytucje finansowe, innowacje, wspólne firmy. To powinno iść w tym kierunku, ale na razie każdy szuka własnej, indywidualnej drogi.

Obserwować świat
Można powiedzieć, że powinniśmy obserwować świat i wyciągać z tych obserwacji wnioski, że powinniśmy umieć korzystać z doświadczeń państw wysoko rozwiniętych. W tamtych krajach ten proces trwał lata i nie da się pewnych etapów w rozwoju społeczeństwa, państwa i władzy przeskoczyć, pominąć. Poza tym, w krajach wysoko cywilizowanych nie było tego zderzenia, z którym my mamy do czynienia. Odzyskaliśmy państwo w momencie, gdy globalizacja już koroduje kraje wysoko rozwinięte. Równocześnie nie uzyskaliśmy, ani też sami nie stworzyliśmy, jakiejś ochrony przed nierównym współzawodnictwem.

Cena tych przemian stała się w konsekwencji bardzo wysoka. Zapłaciło, i nadal płaci ją, głównie społeczeństwo, ale też nasze społeczeństwo ten egzamin zdało znacznie lepiej niż władza. I myślę, że ludzie jednak w końcu dostrzegą, że w demokracji istnieje możliwość egzekwowania odpowiedzialności, monitorowania polityków, patrzenia im bardziej na ręce i wyciągania wniosków, oceniania nie na podstawie tego, co mówi propaganda, ale dokonań i jakości programów.

Na razie trwa, jak to nazywam, dyktat mocy, tzn. ci, którzy rządzą, przedstawiają się jako jedyne źródło porządku, gdy inni są tylko źródłem chaosu. Rządzący dają swoim zwolennikom, poprzez upartyjnianie państwa, różnego rodzaju gratyfikacje, kontrolują media, co sprawia, że mogą werbalizować każdy konflikt w sposób, który spycha opozycję do narożnika i odwraca uwagę od realnych problemów. Myślę, że powoli jednak ludzie zaczynają dostrzegać, jak poważna jest sytuacja i – być może – będzie to sprzyjało bardzo przemyślanym i poważnym zachowaniom wyborczym. Tu istotną kwestią jest bardzo duże zamknięcie klasy politycznej, co stwarza bardzo małe pole wyboru, gdyż wciąż powtarzają się te same nazwiska. Ponadto, na poziomie lokalnym coraz wyraźniej widać złe skutki centralnych rozwiązań, jak choćby ów niezrównoważony rozwój, który uderza w te miejsca, gdzie faktycznie dokonuje się tworzenie kapitału, bo stawia na metropolie, gdzie są urzędy, firmy zagraniczne, centrale, uczelnie, ale nie ma dynamiki tworzenia kapitału. Tylko inwestycje mogą tę sytuację poprawić, ale jest ich ciągle za mało, gdyż razem ze wszystkimi środkami unijnymi stanowią one zaledwie 19 proc. PKB.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH