Prawdziwa magia świąt

Prawdziwa magia świąt


W tym roku będzie cudownie – obiecujemy sobie solennie. Będzie rodzinnie i miło, będzie czas na rozmowy, wspomnienia, będzie najpiękniej ubrana choinka, a na stole same ulubione potrawy… „Mamo, a kiedy przyjdzie Mikołaj?” – to pytanie potrafi nawet największego marzyciela sprowadzić na ziemię.

Przedświąteczne przygotowania przypominają mi coraz bardziej nerwowe wyczekiwanie na katastrofę. Bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów, gorączkowe porządki, nerwowe mieszanie łyżką w garze bigosu. Po co to wszystko? Takie pytanie zadaje sobie prawie każdy dorosły. Gdzie ta magia świąt, gdzie radosne oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę?

I dary Panu kosztowne złożyli…
Te przygotowania przedświąteczne mają jeden cel – chcemy, aby każdy z domowników i gości czuł się szczęśliwy, zwłaszcza dzieci. Chcemy, aby zapamiętały one te święta jako czas radości i spokoju, by czuły się kochane. Tylko jak pogodzić te oczekiwania z wygórowanymi żądaniami zawartymi w liście do Świętego Mikołaja? Jak uszczęśliwić malucha, który czeka na „wymarzoną” zabawkę zobaczoną w reklamie lub u kolegi?

Narodził się w ubóstwie…
W chwilach zwątpienia warto przypomnieć sobie wspólnie z dzieckiem, jakie wydarzenia upamiętniają te święta. Przeczytajmy odpowiedni fragment Ewangelii o podróży do Betlejem Józefa i Marii, o ich bezskutecznych poszukiwaniach wolnego miejsca w zatłoczonych gospodach, o narodzinach dziecka w stajni i położeniu go, owiniętego w pieluszki, w żłobie. Teraz, gdy sami jesteśmy rodzicami, możemy sobie lepiej wyobrazić lęk, ból i szczęście tej rodziny! A dziecku uświadomić, że najważniejsze jest, by w czasie świąt być „dla siebie”, a nie dla prezentów.

Tu z darami, ofiarami…
Nie chodzi tu o to, by zignorować postać św. Mikołaja. Święta to dobry czas, aby opowiedzieć dziecku prawdziwą historię tego człowieka o wielkim sercu, który potrafił dostrzec krzywdę i biedę wśród własnych sąsiadów – mieszkańców miasta Myra (obecnie Demre w Turcji). Człowieka, który obdarowywał potrzebujących w tajemnicy i w ukryciu, tak aby nikt nie domyślił się jego roli w szczęśliwej odmianie losu. Warto uświadomić dzieciom, że prawdziwy Mikołaj to biskup w mitrze i z pastorałem, a nie ten starszy pan z siwą brodą ubrany w czerwony strój.

Przybieżeli do Betlejem… marketingowcy
Dorośli są mniej podatni na magię reklamy, co innego dzieci. Z braku doświadczenia nie potrafią podejść do reklamowych sloganów z dystansem. Musimy im pomóc odróżnić rzeczywiste pragnienia od tych, które pojawiły się pod wpływem reklamy. Przed napisaniem listu do Świętego Mikołaja, warto zrobić wspólny przegląd posiadanych zabawek: przeliczyć i zapisać, ile lalek, maskotek, samochodzików kryje się w zakamarkach dziecinnego pokoju. To pozwoli dziecku uświadomić sobie, czego rzeczywiście potrzebuje. Zapytajmy malucha, czy kolejny różowy kucyk lub figurka wojownika będą naprawdę spełnieniem jego marzeń. Zaproponujmy mu jakieś nowe rozwiązanie lub… odwołajmy się do sił wyższych. Może do zmiany decyzji przekona go list podpisany przez aniołka lub samego Mikołaja, w którym znajdą się inne propozycje prezentowe? Niekonieczne te z reklam…

Nie ma kolebeczki, ani kołyseczki…
Zresztą i z wszechobecną reklamą można sobie poradzić. Może spróbujmy wykorzystać czas adwentu – czterech przedświątecznych tygodni – na właściwe, duchowe przygotowanie się do świąt. Wyłączmy telewizor i opowiedzmy dziecku, jak dawniej obchodzono adwent. Powiedzmy mu, że był to czas oczekiwania, postu i rezygnacji z niepotrzebnych zajęć. Sięgnijmy do wspomnień o tym, jak sami czekaliśmy na przyjście na świat własnych dzieci. Takie historie scementują waszą relację z dzieckiem, a może dzięki rozmowom uda wam się nawiązać kontakt z buntującym się nastolatkiem…

A na ziemi pokój ludziom dobrej woli…
Ważne jest, by uświadomić dziecku i sobie, że Boże Narodzenie to nie tylko prezenty, lecz czas na współpracę, rodzinne rozmowy, na dobre uczynki. Nie pozwólmy, by tylko jedna osoba (mama, babcia) przygotowywała uroczystą wieczerzę czy sprzątała dom. Nawet bardzo malutkie rączki mogą pomóc zagnieść ciasto, pomieszać w garnku, zetrzeć kurze czy zrobić ozdoby choinkowe.

Wspólnie przygotowane wigilijne potrawy będą smakowały zupełnie inaczej. Nie wypada przecież grymasić nad własnoręcznie przyprawioną rybą czy pierogami! A choinka – nawet malutka, w doniczce – ozdobiona zabawkami domowej roboty będzie cieszyła bardziej niż elegancko przybrana.

Miłym zwyczajem jest również obdarowywanie bliskich własnoręcznie wykonanymi przez dziecko prezentami, choćby narysowaną karteczką ze świątecznymi życzeniami.

Lulaj, ulubione me pieścidełko…
Pamiętajmy, że dziecko musi przez cały czas czuć, że jest kochane, ważne, bezpieczne i potrzebne. Można mu to okazać czułym słowem, bliskością i przytulaniem, a nawet obdarowywaniem go wymarzonym prezentem. Takie zachowanie nie ma jednak nic wspólnego ze spełnianiem każdej dziecinnej zachcianki, nawet kosztem własnych potrzeb.

Najważniejsze jest, abyśmy potrafili rozróżnić marzenia od zachcianek. Te ostatnie są jak chmury płynące po niebie – ciągle pojawiają się nowe. Prawdziwe marzenia są trwalsze, dziecko gotowe jest poczekać na ich spełnienie i dążyć do tego celu, nawet kosztem mniejszych wyrzeczeń.

Życzę udanych świąt!

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH