Choroby nowotworowe u osób starszych

Choroby nowotworowe u osób starszych


Z Wiesławą Adamiec, prezesem Fundacji Carita – Żyć ze Szpiczakiem, rozmawia Katarzyna Pinkosz.

Czy osoby po 60. roku życia są gorzej leczone?

U nas przyjęło się, że wyznacznikiem starości jest wiek. Tymczasem wiek metrykalny może być różny od biologicznego. Sama mam 65 lat i czuję się znakomicie, nadal pracuję, działam w fundacji, cieszę się życiem. Owszem, przybywa mi lat, ale nie czuję się staro.

Coraz więcej osób zwraca się do naszej fundacji z pytaniami dotyczącymi leczenia. Są to głównie osoby starsze, ponieważ na szpiczaka chorują głównie ludzie po 55. roku życia (chociaż zdarzają się też młodsi). Nie mogę powiedzieć, abym osobiście usłyszała, że dla młodszej osoby lek będzie, a dla starszej nie. Aczkolwiek zdarzały się przypadki, gdy ktoś napisał do mnie, że lekarz stwierdził: „Pan już jest w takim wieku, że nie dajemy takich leków”. Niedawno mieliśmy też lekarza (niestety, zmarł na szpiczaka), któremu w klinice powiedziano: „Panie kolego, powinien pan wiedzieć, że zostało panu 2-3 tygodnie życia, i ja nie będę panu dawał drogiego leczenia, bo to wyrzucanie pieniędzy…”.

Naprawdę tak powiedział lekarz do pacjenta? To nieludzkie!

Bo nieludzkie jest to, że o życiu lub leczeniu chorego decyduje ekonomia. Teraz świat jest taki, że człowiek albo nauczy się w nim poruszać i walczyć o siebie, albo zginie.

Z badań OBOP wynika, że pacjenci po 60. roku życia nie znają swoich praw. Nie wiedzą np., że mogą skonsultować się z innym lekarzem. Obawiają się raczej, że jeśli pójdą do innego specjalisty, to ten, u którego stale się leczą, poczuje się dotknięty…

Powiem tak: jako pacjentka chora na szpiczaka, jestem zbudowana postawą lekarzy, z którymi się zetknęłam. Nigdy nie kryłam swoich konsultacji w Polsce czy za granicą. Nigdy też nie usłyszałam od lekarza negatywnego komentarza, np. żebym leczyła się tam, gdzie się konsultuję. Wręcz przeciwnie, wszyscy byli chętni do pomocy, oferowali historię choroby po angielsku, pytali, czy są mi potrzebne jakieś dodatkowe badania… Uważam, że mądry lekarz nie obrazi się na pacjenta za konsultację u innego specjalisty. To nie jest wyrazem braku zaufania do lekarza; nie można tego w ten sposób oceniać. Pacjentowi choremu na nowotwór, który jest potencjalnie śmiertelną chorobą, nie należy stawiać barier. Chory nie powinien mieć psychicznego dyskomfortu i obawiać się, że lekarz się obrazi.

Chory nie powinien więc bać się powiedzieć lekarzowi, że idzie do innego specjalisty?

Absolutnie nie! To jest nasze życie, o które powinniśmy walczyć najlepiej, jak potrafimy. Nie powinniśmy się bać. Choć oczywiście spotkałam się też i z takim podejściem: „Co pani tak lata, co to pani da. Wszędzie leczą tak samo”.
Właśnie, czy wszędzie w Polsce szpiczaka leczy się tak samo?

Standardy leczenia powinny być takie same w całym kraju. Pacjenci z reguły otrzymują leki, także II i III rzutu, które jeszcze kilka lat temu były niedostępne. Ale wiem, że w niektórych ośrodkach wciąż, niestety, leczy się w zależności od możliwości finansowych szpitala, i nowoczesne leki z tego właśnie powodu nie wszędzie są dostępne.

Poza tym bardzo ważne jest nie tylko leczenie, ale też stosunek lekarza do pacjenta. Jeśli lekarz szanuje pacjenta, wspiera go, to efekt leczenia jest lepszy, niż gdyby pacjent czuł się osamotniony.

Mówi pani, że o swoje życie trzeba walczyć i że coraz więcej osób po 60. roku życia jest aktywnych. Jednak nadal to mniejszość. A dodatkowo diagnoza choroby nowotworowej budzi lęk. Chorzy często są bierni, zwłaszcza starsi. Jak to zmienić?
Niestety, nadal funkcjonuje pewien stereotyp w relacjach: lekarz – pacjent. Pacjenci przez lata byli traktowani w tak przedmiotowy sposób, że zapomnieli, iż mają swoje prawa. Sama czasem w przychodni byłam świadkiem, gdy pani doktor podniesionym głosem mówiła: „Z panem już skończyłam rozmowę”, bo pacjent zadawał niewygodne pytania…

Co można zrobić? Nie ma jednej odpowiedzi. Przede wszystkim musimy powoli zmieniać świadomość pacjentów, uświadamiać, że mają swoje prawa, że to oni w leczeniu jest najważniejsi. Większość osób leczących się, niestety tak nie myśli.

Małe dziecko, chore na nowotwór, budzi współczucie, starszy człowiek – raczej zniecierpliwienie i obojętność…

Ale gdyby pokazać, jak najbliżsi kochają tego starszego człowieka, jakim cieszy się autorytetem wśród wnuków, jakim jest wzorem ukochania życia… Obserwując stosunek państwa do osób starszych, często odnoszę wrażenie, że osoba po 60. roku życia jest uważana za „niepełnowartościowego obywatela”. Bo nie ma z niej ekonomicznego pożytku, nie płaci składek, a zaczyna chorować. System nie sprzyja temu, żeby promować aktywną, pogodną jesień życia. Niezależnie od tego, pacjent w podeszłym wieku ma bezwzględne prawo do godnego życia i dobrego leczenia.

Nawet jeśli to leczenie jest bardzo drogie…

Nawet jeśli to leczenie jest bardzo drogie, nawet, gdyby był konieczny wyjazd za granicę. A dlaczego nie? Każde życie jest wartością. Dostałam niedawno list od młodej dziewczyny, która napisała, że jej najukochańszy dziadek zachorował na szpiczaka, wszyscy są bezradni, zagubieni, nie wiedzą, co robić. Wiele jest takich pięknych postaw w rodzinie: piszą dzieci, wnuki. Często najbliżsi zrobią wszystko, by dziadek wyzdrowiał, wrócił do względnej sprawności. Choć oczywiście zdarzają się też odwrotne przypadki.

Jaką rolę pełni Fundacja Carita – Żyć ze Szpiczakiem, w zabieganiu o zmianę podejścia do leczenia osób starszych?

Przede wszystkim trzeba zmienić sposób myślenia ludzi. Chcemy pokazać, że człowiek starszy ma wszelkie prawa, przede wszystkim do godnego życia. Dlatego jednym z najważniejszych celów naszej fundacji są działania edukacyjne. I bardzo nas cieszy, że na nasze spotkania przychodzą nie tylko chorzy, ale też ich rodziny.

Pacjenci nie czują się opuszczeni, mają świadomość, że jest organizacja, z którą mogą się utożsamiać, do której mogą zwrócić o pomoc. Nie wchodzę w kompetencje medyczne, nie jestem lekarzem. Jeśli jednak ktoś mnie pyta, czy mogę podać przykład osoby wyleczonej ze szpiczaka, to odpowiadam: tak, swój własny. Na jak długo, nie wiem, ale nadal się nim wspieram.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH