Olga Kosterina

12. Międzynarodowy Festiwal „Zdarzenia”…ostatnia dwunastka?


W kuluarach 12. Międzynarodowego Festiwalu „Zdarzenia” im. Józefa Szajny, który jak co roku odbywał się w Tczewie, przebąkiwano, że był to festiwal ostatni. Nikt tego oficjalnie nie powiedział, Ale z rozmaitych powodów 13. Prawdopodobnie się nie odbędzie. TO może od razu po przerwie odbędzie się 14. festiwal?

Szkoda byłoby tego festiwalu powstałego z inicjatywy kilku osób, które chciały dać szansę konfrontacji początkującym artystom, poszukującym własnej formy wypowiedzi, nawiązującym do tradycji teatru narracji plastycznej, ale nie tylko.

Festiwal się przyjął, znalazł swoich przyjaciół i admiratorów, stałych bywalców, zdobył też pewną renomę w Europie. Świadectwem tego niech będzie spektakl zespołu ze Scuola Teatro Dimitri w Szwajcarii ze spektaklem „Spettatori”, połączenie sztuki mimu, klaunady i teatru instrumentalnego, który podbił już publiczność w wielu krajach. W sierpniu tego roku zachwycił Warszawę podczas Festiwalu Sztuki Mimu w Teatrze na Woli. Teraz natomiast wzbudził entuzjazm widzów w Gdańsku, który był miastem partnerskim tczewskiego festiwalu. Szwajcarzy wystąpili poza konkursem jako swego rodzaju wzorzec już osiągniętego kunsztu wykonawczego.

Festiwal żyje
To jedno ze świadectw, że ten festiwal żyje, obrósłszy warsztatami dla młodych, spotkaniami, wystawami; słowem – tym wszystkim, co tworzy atmosferę. W tym roku nie brakowało też mocnych punktów konkursu. Świetnie został przyjęty „Kwartet na trzech aktorów” Bogusława Schae­ffera, spektakl powstały w ramach warsztatów studenckich w Książu pod kierunkiem Beaty Fudalej. Okazało się, że młodzi aktorzy doskonale radzą sobie z wymagającą poetyką Schaeffera, łącząc dyspozycje do surrealistycznego dowcipu z muzykalnością i umiejętnością mówienia serio o sztuce.

Od czasów, kiedy ten tekst ożywał za sprawą braci Grabowskich, minęło sporo czasu. Teraz bodaj pierwszy raz „Kwartet” znowu zabrzmiał z siłą, dowodząc, jakiego wielkiego dramaturga mamy, a nie potrafimy go docenić – poza Markiem Frąckowiakiem i Krystyną Gierłowską i ich fundacją Auera Porta. Na własną rękę wzięli się oni za wystawianie pomnika Schae­ferowi w formie dorocznych festiwali „Era Schaeffera”. Kto wie, może ten „Kwartet” (nagrodzony w Tczewie przez jury) zagra na najbliższym festiwalu schaefferowskim?

Więź z publicznością
Drugim deserem był zespół Czy Frele z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie – Wydziału Teatru Tańca w Bytomia ze spektaklem „Projekt: Trzy siostry” (Grand Prix). W odważnie pociętym (scenariuszowo) dramacie Czechowa wykonawczynie i zarazem reżyserki spektaklu znalazły doskonały materiał do opowiedzenia węzłowego dramatu tęsknoty za pomocą ciała i tańca, odwołując się do bardzo skąpej warstwy słownej. Krótki, niespełna 40-minutowy pokaz dawał świadectwo ich możliwości scenicznych, dzięki którym udało się stworzyć emocjonalną więź z publicznością.

Kłopoty z tą więzią miała Olga Kosterina z rosyjskiego Włodzimierza w poetyzującym symbolicznym choreodramie „Dillema”, bardziej skoncentrowana na technice wykonania niż na emocji. Technicznej biegłości nie brakowało także wykonawcom „Aktu 1925” (zespół Teatr Sztuk, złożony ze studentów Wydziału Lalkarskiego we Wrocławiu) na podstawie „Procesu” Franza Kafki. Trudno jednak nie zauważyć, że problematyka „Procesu” została w tym przedstawieniu sprowadzona jedynie do walki jednostki z biurokracją.

Zima w czerwieni
Uskrzydleni aktorzy
Jury nagrodziło też spektakl „Zima w czerwieni” Grupy Verte, wspomaganej przez Fundację Rozwoju Teatru „Nowa Fala”, według dramatu Adama Rappa. Premiera tego przedstawienia odbyła się na Trzeciej Scenie warszawskiego Teatru Rampa. To kameralna, dwuznaczna opowieść o inicjacji seksualnej i poszukiwaniu miłości, o marzeniu, któremu opiera się świadomość, o zagubieniu w nieprzyjaznym świecie. Za spektaklem w reżyserii Karoliny Kirsz przemawia determinacja, z jaką grupa młodych artystów zmierzała do samodzielnej realizacji swego projektu. W Tczewie nastąpiło więc szczęśliwe dla Grupy Verte spotkanie oczekiwań inicjatorów festiwalu ze spektaklem zrodzonym z autentycznej potrzeby młodych twórców.

Ozdobą festiwalu było także pokazywane poza konkursem „Białe małżeństwo” Tadeusza Różewicza w reżyserii Krzysztofa Raua z udziałem studentów Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku. Spektakl warsztatowy okazał się na tyle profesjonalny i oryginalny, że zapominało się o tym, iż Dziadka gra młody człowiek, występowali nieopierzeni jeszcze aktorzy, uskrzydleni jednak zadaniem i pomysłem. Na scenie bowiem, w tej opowieści o dojrzewaniu i seksualnym tabu, poszczególni bohaterowie ukazywali – zgodnie zresztą z wolą autora – swoją zwierzęcą naturę i to do pewnego stopnia dosłownie, nakładając maski Świni, Indora, Kury i innych przedstawicieli fauny. W ten sposób podszewka zwierzęca ludzkiej natury wychodziła na wierzch, zresztą nie tylko w masce, ale też sposobie zachowania, a więc i grze poszczególnych wykonawców. Świetne przedstawienie, które dowiodło, jak inspirujące nadal mogą być utwory dramatyczne Różewicza.

Ciekawe, ale tutaj, w Tczewie, nie było podziału na młodych i starych – twórcy najstarszego pokolenia, Różewicz i Schaeffer, znaleźli u młodych wykonawców pełne zrozumienie.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH