Utrwalam wiedzę

Utrwalam wiedzę – Dariusz Sitkiewicz


Wywiad z prof. dr. hab. Dariuszem Sitkiewiczem, kierownikiem Katedry i Zakładu Biochemii i Chemii Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Panie profesorze, niecałe 30 lat temu odszedł pan z Katedry Biochemii i Chemii Klinicznej do Instytutu Kardiologii w Aninie, a teraz powrócił pan do niej jako szef. Jakie ma pan plany na najbliższe lata?

Moje plany są ściśle związane z moimi doświadczeniami zdobytymi w Instytucie Kardiologii. Udało mi się nawiązać przyjacielskie kontakty z pracującymi tam lekarzami. Chciałbym je podtrzymać, także na płaszczyźnie naukowej. Mam na myśli współpracę laboratorium z klinikami.

Co to oznacza?

Jako biochemik i diagnosta laboratoryjny prowadzę zajęcia nie tylko ze studentami farmacji, ale również ze studentami analityki medycznej. Chciałbym wykorzystać moje dotychczasowe doświadczenia w celu „uklinicznienia” procesu dydaktycznego, tzn. zbliżyć go do praktyki.

Moi studenci po zakończeniu studiów uzyskują dyplom magistra analityki medycznej, a następnie – nadawany przez Izbę Diagnostów Laboratoryjnych – tytuł diagnosty laboratoryjnego. Są to, moim zdaniem, dwie różne specjalności. Od naszych absolwentów powinno się wymagać nie tylko wiedzy analitycznej, a więc znajomości metodyki, umiejętności wychwytywania błędów analitycznych, ale także znajomości fizjologii, patologii, umiejętności współpracy z lekarzami. Dzięki temu proces leczniczy będzie efektywniejszy, a także rozsądny ekonomicznie.

Z doświadczenia wiem, że wiele badań robi się niepotrzebnie. Większość z nich nie stanowi o dalszym procesie diagnostycznym. Myślę, że bliższa współpraca pomiędzy diagnostą laboratoryjnym a klinicystą pozwoliłaby na bardziej racjonalne wybory. I na to chciałbym położyć szczególny nacisk.

Poza tym, chciałbym sprawdzić, jaki zakres biochemii jest niezbędny studentowi farmacji. Moim zdaniem program nauczania biochemii na studiach powinien kłaść nacisk na poznanie najważniejszych procesów metabolicznych w komórce czy tkankach, które pozwoliłyby na poznanie i zrozumienie mechanizmów działania leków, trucizn czy innych substancji obcych na organizmy żywe.

Dlaczego jest to tak ważne?

Biochemia to szeroka dziedzina. Trudno znać się na wszystkim, dlatego należy wybrać te elementy, które są najistotniejsze dla danego kierunku studiów. Chciałbym zapoznać moich studentów z filozofią przyrody na poziomie komórkowym i narządowym, aby zrozumieli, na czym polega biochemia. Pokazać sens działania natury na poziomie molekularnym. Jeśli student zrozumie te ogólne zagadnienia, to później łatwiej będzie przyswajał wiedzę szczegółową.

Podstawową wadą wszystkich nauczycieli, także akademickich, jest to, że uważają swoją dziedzinę wiedzy za najważniejszą. Moim zdaniem to błędne podejście. Trzeba umieć wyważyć, na ile dany przedmiot będzie potrzebny w dalszym studiowaniu, a później w pracy zawodowej. Obecnie dla studentów farmacji wiedza z zakresu biologii, medycyny jest bardzo istotna, zwłaszcza w kontekście opieki farmaceutycznej.

Moja prababcia mawiała: aptekarz też lekarz.

(śmiech) Moja babcia też tak mawiała. Niestety w pewnym momencie odeszliśmy od tego powiedzenia. Za moich studenckich czasów mawiano, że farmaceuta to taki „sprzedawca z wyższym wykształceniem”. Na szczęście takie myślenie powoli się zmienia. Uważam, że magister farmacji jest znawcą leków, ale powinien być również znawcą chorób.

Od dwóch lat mam przyjemność uczestniczyć jako wykładowca w szkoleniach podyplomowych. Wykładają tam również wybitni klinicyści z różnych dziedzin. Mówimy farmaceutom o różnych zjawiskach patologicznych. Dzięki temu – kiedy do ich apteki przyjdzie osoba uskarżająca się na przysłowiowe „strzykanie w stawach” czy jakąkolwiek inną dolegliwość – będą mogli udzielić wstępnej, fachowej porady. Poważniejsze przypadki odeślą do lekarza albo zaproponują jakieś preparaty, które można wydać bez recepty.

Czyli chce pan nauczyć swoich studentów inteligentnego korzystania ze zdobytej wiedzy, a nie bezmyślnego wkuwania formułek?

Oczywiście. Klasyczne nauczanie farmacji polegało na pisaniu wzorów czy ciągów reakcji chemicznych, biochemicznych itp. Jeśli student to umiał, to zaliczał. A ja chciałbym, aby student przede wszystkim rozumiał te przemiany. Wiedział, jakie mają one znaczenie w aspekcie całego metabolizmu komórki, jak współdziałają z innymi przemianami oraz dlaczego przebiegają tak, a nie inaczej. A jeśli do tego student będzie potrafił te przemiany rozpisać w postaci ciągu reakcji – będę zachwycony!
Poruszył pan ważną kwestię dotyczącą wszechstronnego wykształcenia studentów. Pan jest przedstawicielem naukowców, którzy dbają nie tylko o sprawy zawodowe, ale także o sprawy ducha. Wydaje się, że to młodsze pokolenie ma już inne priorytety w życiu. Dzisiaj ważniejsze jest mieć,
niż być…

Jesteśmy młodym społeczeństwem demokratycznym i nie tak dawno zetknęliśmy się z kapitalizmem. W pewnym sensie zachłysnęliśmy się otaczającą nas rzeczywistością, a ta rzeczywistość zmusza młodych ludzi do takiego, jak pani sugeruje, myślenia. Uważają oni, że najpierw trzeba mieć, aby dopiero potem być. Myślę więc, że to dlatego walczą o osiągnięcie jak najwyższego statusu zawodowo-materialnego. Myślenie o sprawach ducha odkładają na później, na razie nie mają na nie czasu. Kiedyś posiadanie samochodu oznaczało wyjątkowość, a teraz o wyjątkowości nie świadczy sam samochód, tylko jego marka.

Za moich czasów było zupełnie inaczej – na studiach, poza nauką, także „balowaliśmy”. Okres studiów to najfajniejszy czas w moim życiu. Teraz większość studentów pracuje, więc mają znacznie mniej czasu nie tylko na rozrywki, ale także i na inne sprawy ducha. Większość z nich podchodzi do życia pragmatycznie, nie wzbijając się na wyżyny filozofii życia, nauki czy stosunków międzyludzkich.

Zawodowo zajmuje się pan ciałem i zachodzącymi w nim przemianami, ale prywatnie jest pan wielbicielem poezji, teatru… Która z tych sfer jest panu bliższa?

To zależy od nastroju. Uważam, że moim obowiązkiem jest przede wszystkim szerzenie nauki, dzielenie się swoją wiedzą z innymi, dlatego chętnie korzystam z różnych zaproszeń na wykłady, konferencje. Spotykam na nich wiele interesujących, rzekłbym nawet inspirujących, ludzi. Dyskusja z nimi często mnie porusza, dzięki nim mogę poszerzyć swoją wiedzę. Ale czasami takie „mądrzenie się” nudzi mnie i muszę zrobić coś innego. Najczęściej uciekam w świat poezji. Jak pani widzi, na moim biurku leży tomik poezji…

To Adam Asnyk.

Właśnie. Gdy nie mogę zebrać myśli, gdy jestem rozkojarzony, gdy widzę, że robota mi nie idzie, to wtedy – w celu uspokojenia, wyciszenia – czytam wiersze. W kółko czytam to samo (śmiech), a ponieważ zostało mi trochę młodzieńczej zdolności łatwego zapamiętywania, to znam sporo fragmentów na pamięć. Cały czas tę wiedzę utrwalam, co wciąż budzi zdziwienie wśród moich przyjaciół.

Dziękuję za rozmowę.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH