Umiesz liczyć? Licz na siebie

Umiesz liczyć? Licz na siebie


Opcje walutowe to ostatnio bardzo gorący temat. Gdy złotówka zaczęła tracić na wartości, wiele polskich firm poniosło straty szacowane nawet na kilkadziesiąt miliardów złotych. Teraz padają wzajemne oskarżenia między przedsiębiorcami, pośrednikami i bankami.

Prawdą jest, że banki znają się najlepiej na tzw. inżynierii finansowej i to one powinny czuwać nad swoimi klientami, ale – parafrazując wypowiedź pewnego dżentelmena z reklamy – bank nie jest po to, żeby był dobry (dla klientów), tylko po to, żeby zarabiał pieniądze (dla siebie). I nie ma w tym nic niestosownego. Przecież każda firma jest powoływana do życia, aby zarabiać. Takie jest kupieckie prawo. Jednak nieetyczne jest zachowanie banków, które obiecywały przedsiębiorcom pewną i bezpieczną przeprawę przez świat finansów, a tymczasem wprowadzały ich na pole minowe. Wróćmy jednak do opcji walutowych.

Czym są opcje walutowe?
Opcja walutowa jest umową, zgodnie z którą jedna strona (wystawca, sprzedający) zobowiązuje się wobec drugiej strony (kupującego) do sprzedaży lub kupna określonej waluty w określonej cenie w określonym terminie.

Przez kilka lat złotówka umacniała się, przez co polscy eksporterzy stracili część zysków. Przeanalizujmy to na przykładzie. Pewna firma powinna otrzymać od kontrahenta milion dolarów w przeciągu dwóch miesięcy. Przy kursie dolara na poziomie 4 zł powinna mieć wpływy na poziomie czterech milionów złotych. Jednak po dwóch miesiącach dolar kosztował tylko 3,70 zł, więc przychody firmy zmniejszyły się o 300 tys. złotych. To dla każdego z nas znacząca kwota.

Banki wyszły naprzeciw oczekiwaniom klientów i wprowadziły do swojej oferty stosowane na całym świecie instrumenty pochodne. Początkowo umowy opcji walutowych były stosunkowo bezpieczne. Obie strony miały podobne prawa i obowiązki. Oczywiście w lepszej sytuacji był bank, bo to on tworzył tzw. produkt finansowy i dotyczącą go umowę. Ale firmy, a w zasadzie ich menadżerowie, nie bardzo wiedząc na czym polega mechanizm opcyjny, także podchodzili do opcji dość ostrożnie.

W czym problem?
Na poniższych przykładach postaram się wyjaśnić, na czym polega mechanizm opcji.

  • Przykład 1.
    Firma chciała zabezpieczyć swój przyszły zarobek o wartości 1 miliona dolarów na wypadek wzrostu wartości złotówki. Postanowiła skorzystać z pomocy banku, który zaproponował sprzedaż opcji walutowej za 10 tys. zł (tzw. premia). Zgodnie z tą opcją bank zobowiązał się w terminie sześciu miesięcy do zakupu 1 miliona dolarów tej firmy po stałym kursie 2,50 zł za dolara. Firma nie musiała się więc martwić umacniającą się złotówką. W przypadku osłabienia złotówki powyżej kursu 2,50 zł, firma też by zyskała. Nie zrealizowałaby opcji, ale czerpałaby korzyści z silniejszego dolara. Jedynymi kosztami firmy w tej sytuacji byłaby wspomniana premia w wysokości 10 tys. zł.

Umowy oczywiście nie były tak proste. Banki chciały mieć dodatkowe profity z takich transakcji. Wiedząc, że klienci niechętnie będą patrzeć na ponoszenie kosztów wykupu opcji, zaproponowały wystawienie opcji przeciwstawnej za tę samą kwotę z klauzulą dodatkowych obowiązków dla firmy w razie załamania się kursów.

  • Przykład 2.

Firma chciałaby zabezpieczyć swój przyszły zarobek o wartości 1 miliona dolarów na wypadek wzrostu wartości złotówki. Wolałaby jednak nie płacić bankowi 10 tys. zł za wykupienie opcji walutowej. W tej sytuacji bank zaproponował sprzedaż opcji walutowej za 10 tys. zł, zobowiązując się jednocześnie do wykupienia miliona dolarów firmy po korzystnym dla niej kursie 2,50 zł. Bank zastrzegł sobie jednak, że firma musi mu sprzedać opcję walutową również za 10 tys. zł po takim samym kursie. W rezultacie firma nie musiała się martwić wzrastającą wartością złotówki i nie straciła swoich 10 tys. zł. Problem pojawił się dopiero wtedy, kiedy wartość złotego spadła. Milion dolarów, jaki zarobi firma, inny bank mógłby kupić po kursie 3,70 zł za dolara. Firma nie ma jednak wyboru – musi sprzedać swoje pieniądze bankowi, z którym podpisała umowę po kursie 2,50 zł za dolara.

Nie wierz w bajki
Ponieważ banki zaobserwowały, że firmy coraz chętniej zawierają takie umowy, zaczęły stopniowo je modyfikować, tak aby były mniej korzystne dla przedsiębiorstw, a bardziej korzystne dla banku. Niestety nie raczyły poinformować swoich klientów o wysokim stopniu ryzyka tego typu transakcji. Co więcej, gorąco namawiały przedsiębiorców do podpisywania tego typu umów. Śmiało możemy zaryzykować stwierdzenie, że banki dobrze wiedziały o zbliżającym się końcu hossy złotówki na rynku walutowym i dodatkowo zabezpieczały swoje interesy coraz mniej korzystnymi dla firm umowami. Na przykład wprowadzano klauzulę mówiącą o tym, że jeśli kurs dolara znacząco wzrośnie, to przedsiębiorca będzie zobowiązany sprzedać bankowi nie jeden, lecz dwa miliony dolarów po kursie niższym od rynkowego. Podpisywanie takich zobowiązań wiele firm wpędziło w kłopoty, ponieważ w momencie załamania kursów nie miały tak dużych kwot.

Najgorzej wyszły na tym procederze firmy, których menadżerowie dodatkowo spekulowali opcjami. Jeśli firma miała do zabezpieczenia przychody na poziomie jednego miliona dolarów, a umowy opcyjne zawierano na trzy miliony nie mając na to żadnego pokrycia, to było to zwykłe samobójstwo. Gdyby złotówka nadal się umacniała, można by na tych dwóch dodatkowych milionach nieźle zarobić…Gdyby.

Morał tej opowieści jest taki, że nie należy wierzyć w bajki, w których wszyscy dbają o nasze interesy. Jak sami nie zadbamy o własne pieniądze, to zarobią na nich wszyscy, tylko nie my.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH