Przychodzi baba do lekarza, czyli – poznajmy się


Dowcipy o babie i lekarzu znamy wszyscy, warto jednak przypomnieć jeden z nich. Otóż wierna dotychczas pacjentka przestała się pojawiać. Kiedy wreszcie, po paru miesiącach, zjawiła się w gabinecie, zdenerwowany doktor wykrzyknął:

– Dlaczego pani tak długo nie przychodziła!?
– A bo chorowałam, panie doktorze, chorowałam…

Jak w wielu dykteryjkach także i w tej kryje się ziarno prawdy. Lubimy się leczyć na własną rękę. Wobec obfitości dostępnych bez recepty specyfików i popularnych artykułów na tematy medyczne łatwo ulec złudzeniu, że nic prostszego niż wyleczyć różne powszechnie występujące choroby, pozbyć się dolegliwości – pani farmaceutka życzliwie doradzi, koleżanka pomoże, niezbędną wiedzę medyczną znajdziemy w Internecie…

Nie twierdzę oczywiście, że baba powinna biec do lekarza z każdym katarem, który rzeczywiście można wyleczyć prostymi środkami. Ale życie bywa ciężkie a medycyna bardziej skomplikowana niż to wynika z kolorowych pisemek dla pań. Toteż jeśli „samoleczenie” nie daje efektów, albo po krótkim okresie poprawy samopoczucia dolegliwości znów się pojawiają, trzeba jednak udać się do lekarza. Warto też wiedzieć, że brak umiaru w stosowaniu różnorodnych parafarmaceutyków bywa niebezpieczny. Nawet niewinne „witaminy i mikroelementy” mogą zaszkodzić, jeśli bierzemy ich za dużo. A cóż dopiero środki przeciwbólowe…

Musimy również zdawać sobie sprawę, że medycyna zna takie pojęcia jak bezobjawowy, niemy klinicznie, subkliniczny proces chorobowy. Oznacza to, że – choć choroba już trwa – nic o niej nie wiemy, bo nie mamy żadnych dolegliwości, a kiedy już się pojawią, choroba jest zwykle bardzo zaawansowana i trudniej z nią walczyć. Nie chodzi mi o to, by bezpodstawnie straszyć czytelników. Chciałbym tylko przypomnieć pojęcie, które dla dużej części społeczeństwa jest czystą abstrakcją – profilaktyka.

Wszyscy zgadzamy się na ochronne szczepienia naszych dzieci, by zabezpieczyć je przed groźnymi chorobami, które kiedyś zbierały obfite żniwo a teraz – dzięki profilaktyce właśnie – przestały się srożyć. Akceptujemy okresowe badania profilaktyczne nauczycieli, bo nie chcemy przecież, by zarażali czymś nasze dzieci. Jedząc w restauracji obiad zakładamy, że przyrządzony on został przez ludzi zdrowych, którzy przeszli odpowiednie badania profilaktyczne. Ale kiedy chodzi o nas samych natychmiast zmieniamy front. My? Badać się? A kto by tam miał czas chodzić po lekarzach! Przecież jesteśmy zdrowi!

To prawda, jesteśmy zdrowi, ale tylko do czasu, kiedy zachorujemy. Jeżeli objawy choroby są wyraźne, prędzej czy później udamy się do lekarza. Ale co, jeśli początek tego procesu jest skryty?

Ponieważ autor niniejszego artykułu jest ginekologiem, dalsza część rozważań dedykowana będzie płci pięknej. Opuścimy więc „ogólnolekarski” teren i skoncentrujemy się na badaniach specyficznych dla kobiet. Na przykład badanie piersi – w języku lekarskim sutków.

Do niedawna był to teren niczyj. Interniści piersi nie badali, bo uważali, że to domena chirurgów. Chirurdzy byli zainteresowani o tyle, o ile lekarz innej specjalności stwierdził wcześniej „coś do wycięcia”. Dla ginekologów było to „za wysoko”. Na szczęście to już prehistoria. Obecnie każdy lekarz, do którego przyjdzie nasza baba winien zainteresować się tą sprawą. Zmieniła się świadomość, o randze problemu wiemy z pism i z telewizji, mogliśmy nawet przeczytać o tym na billboardach. Ale przede wszystkim powinna zainteresować się tym zagadnieniem sama kobieta. Już chyba we wszystkich poradniach, spółdzielniach lekarskich i gabinetach prywatnych wiszą ilustrowane instruktaże uczące, jak należy sobie badać biust. Informują one na przykład, że badać się trzeba w parę dni po ustaniu miesiączki, a w wypadku kobiet niemiesiączkujących – raz na miesiąc. Warto zauważyć, że najwięcej zmian w piersiach wykrywają same kobiety.

Zachorowalność na raka piersi jest wysoka. Trzeba jednak wiedzieć, że choroba ta, wcześnie wykryta, daje szansę na pełne wyzdrowienie, nawet bez okaleczającej operacji. Oczywiście badać powinien także lekarz, który decyduje o konieczności wykonania dodatkowych badań profilaktycznych, takich jak USG czy mammografia.

A więc, drogie panie, głowa do góry, pierś do przodu! Możecie być nadal zdrowe. Konieczne jest także regularne badanie ginekologiczne. Współczesny ginekolog ma do dyspozycji sterylne wzierniki jednorazowego użytku w różnych rozmiarach i sterylne „patyczki” do pobierania wymazów. Możliwe jest przeżycie badania w pełnym komforcie. Raz w roku zdrowa kobieta powinna zgłosić się na badanie, w trakcie którego ma także „pobraną cytologię”. I, o ile lekarz nie ma zastrzeżeń a wynik badania cytologicznego jest dobry – następna wizyta profilaktyczna dopiero za rok! Jeżeli zaś badanie wykaże jakieś nieprawidłowości, jest jeszcze czas, by się wyleczyć, zanim choroba wejdzie w zaawansowane stadium. Przecież po to właśnie chodzi się do lekarza, by ewentualną chorobę rozpoznać – i wyleczyć. Aby rzeczywistość nie przypominała kolejnego okrutnego dowcipu, w którym do lekarza przychodzi grabarz i mówi:
– Ta baba już nie przyjdzie.
To nie jest śmieszne.
To smutne.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH