Historia apteki przy ul. Kruczej 28 w Warszawie

Historia apteki przy ul. Kruczej 28 w Warszawie


Wanda Głuchowska, właścicielka apteki przy Kruczej 28, była żołnierzem dywersyjnego oddziału kobiecego DYSK, a jej apteka punktem kontaktowym AK. W czasie Powstania Warszawskiego Głuchowska zaopatrywała w leki ludność cywilną, żołnierzy i szpitale powstańcze.

Klientami otwartej w 1903 r. apteki Wojciecha i Stanisława Jezierskich przy ul. Kruczej 28 byli mieszkańcy okolicznych kamienic, a wśród nich Bolesław Prus, znany przedwojenny aktor Mieczysław Frankiel, oraz Henryk Sienkiewicz, zajmujący lokal na pierwszym piętrze nad apteką.

Punkt kontaktowy AK
Apteka pozostawała w rękach rodziny Jezierskich do chwili jej upaństwowienia, czyli do 1951 r. Jednak po śmierci młodszego z braci – Stanisława Jezierskiego w 1942 r. właścicielką koncesji i znacznej części udziału w spółce powołanej do prowadzenia apteki była mgr Wanda Głuchowska. I to właśnie ona kierowała apteką wspominaną w powieści W. Zambrzyckiego „Kwatera bożych pomyleńców”, w czasie Powstania Warszawskiego.

W czasie okupacji w bezpośrednim sąsiedztwie apteki nie było urzędów niemieckich, ale latem 1944 r. zauważalne były przygotowania Niemców do opuszczenia miasta. Wanda Głuchowska bacznie notowała w pamięci wszystkie najdrobniejsze zmiany, zwłaszcza że była żołnierzem dywersyjnego oddziału kobiecego DYSK, pseudonim „Justyna”, a jej apteka punktem kontaktowym AK. Bezpośredni udział „Justyny” w powstaniu uniemożliwiły ledwie zagojone rany i niesprawna noga, będące efektem udziału w „Akcji Wilanów” przeprowadzonej przez Kedyw Komendy Głównej Armii Krajowej 26 września 1943 roku.

Przez cały czas powstania mgr Wanda Głuchowska prowadziła natomiast swą aptekę, zaopatrując ludność cywilną, żołnierzy i szpitale powstańcze w leki, na miarę swoich sił i możliwości. Lokal apteki składał się z pięciu pomieszczeń na parterze, wychodzących na ulicę Kruczą i Hożą, oraz z czterech piwnic. Trzy pomieszczenia parterowe były od ulicy, a dwa znajdowały się od strony podwórza. W kamienicy, w której mieściła się apteka, nie czyniono wcześniej żadnych przygotowań, dopiero po rozpoczęciu powstania przystosowano piwnice na schrony i przebito przejścia. Aptekę, po kolejnym bombardowaniu – z braku elektryczności – oświetlano lampami spirytusowymi żarzeniowymi i świecami.

Powstańcza zawierucha
Wkrótce po pierwszych strzałach 1 sierpnia 1944 r., kilka minut po godzinie 16 do apteki wpadli Własowcy i ten pierwszy test powstańczej odwagi Głuchowska zdała celująco. Usunęła publiczność i personel do pomieszczeń od strony podwórza, a sama stawiła czoło agresorom. Na szczęście nieproszeni goście szybko opuścili aptekę, zabierając zegarek, obrączkę i pierścionek oraz pieniądze z kasy.

Apteka była czynna nieprzerwanie do 7 października 1944 r. i przez cały ten czas na swoich stanowiskach pozostały dwie panie: Wanda Głuchowska i Maria Pietrzak. Pozostały personel zmieniał się, bowiem część pracowników odeszła, starając się przedostać do swoich domów, a opuszczone miejsca zajmowali inni fachowcy, jak np. Konstanty Potocki i pracownicy jego apteki, spalonej już 3 sierpnia. Na budynek przy Kruczej 28 pierwszy pocisk spadł 12 sierpnia, ale pożar, jaki wywołał, został szybko ugaszony przez mieszkańców. Łącznie w budynek, w którym znajdowała się apteka, uderzyło siedem pocisków.

Szybko przydał się zgromadzony profilaktycznie półroczny (przy normalnej czynności apteki) zapas środków opatrunkowych, uspokajających i nasercowych, przeciwbiegunkowych oraz chemikaliów przydatnych do celów pirotechnicznych. W pierwszym okresie powstania klienci apteki korzystali jeszcze z frontowego wejścia. Wkrótce jednak dostęp był możliwy tylko bramą kamienicy od ul. Hożej. Podobnie było z codziennymi czynnościami, początkowo odbywały się na właściwych im stanowiskach, jednak w miarę demolowania lokalu pracę przenoszono do pomieszczeń na zapleczu, by w końcu zejść do piwnicy.

Niezwykła apteka
Apteka szybko stała się nie tylko miejscem pracy, ale noclegownią i instytucją kulturalną. W odpowiednio przygotowanej piwnicy nocowali stali pracownicy, a w chwilach szczególnie niebezpiecznych często chroniła się okoliczna ludność. Ludzie odwiedzali aptekę w momentach, kiedy ustawała strzelanina, zwykle prosząc o wydanie leków ze sprzedaży odręcznej. Najbardziej pożądanymi były: waleriana, bromural i „kogutki”, czyli popularne leki przeciwbólowe firmy A. Gąsecki. Krótkie oczekiwanie umilano sobie wymianą informacji na tematy zdrowotne, omówieniem sytuacji na froncie. W razie potrzeby, w aptece udzielana była pomoc sanitarna. Leki na potrzeby szpitali i punktów sanitarnych wydawano z apteki bezpłatnie, za kwitami rekwizycyjnymi i potwierdzeniami odbioru, natomiast od ludności cywilnej początkowo pobierano opłaty, by wkrótce z nich całkiem zrezygnować.
Apteka żywiła swoich pracowników i obrońców. Dzięki zapasom, pomysłowości i aktywności Wandy Głuchowskiej, placówka posiadała cukier, mąkę kartoflaną, zapas spirytusu, soki lecznicze i syropy oraz suszone zioła i owoce. Dla urozmaicenia diety część z tych produktów wymieniano na inne. Posiłki dla personelu, a często także dla żołnierzy i osób cywilnych, przyrządzały sprzątaczki zatrudnione w aptece. Wśród chorych na biegunkę – a było ich wielu – ogromną popularnością cieszyły się kisiele z mąki kartoflanej.

Dalsze losy apteki
W aptece znajdował się aparat destylacyjny, który był używany do końca sierpnia 1944 r., do kiedy działały wodociągi. Przygotowując się zawczasu na wypadek awarii systemu wodociągowego, zabezpieczono zapas wody destylowanej w balonach, umieszczonych w magazynach. Korzystając z niej, wykonywano w aptece preparaty galenowe i sterylizację dla szpitali. Później wodę do użytku codziennego i niezbędną przy wykonywaniu leków noszono ze studni na ul. Kruczej i Hożej, z czasem z placu Trzech Krzyży. Podczas tej żmudnej i ciężkiej pracy została śmiertelnie ranna odłamkiem sprzątaczka Bronisława Skrzynecka. Inni pracownicy apteki, których upadek powstania zastał w miejscu pracy, zostali wywiezieni, a kamienica przy Kruczej 28 została całkowicie spalona. Niezrażona Wanda Głuchowska, 22 września 1945 r. prosiła władze farmaceutyczne o umożliwienie jej otwarcia apteki w lokalu znajdującym się naprzeciwko starej siedziby.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH