System nad przepaścią


Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz, na konferencji prasowej w ramach medialnej ofensywy rządu po exposé Prezesa Rady Ministrów, powiedział m.in. o swoich pięciu krokach reformowania systemu ochrony zdrowia.

Mają one polegać: po pierwsze na likwidacji centrali NFZ. Po drugie na wzmocnieniu roli oddziałów NFZ, które mają zyskać większą autonomię, dzięki czemu same będą decydować, ile pieniędzy ze swojego budżetu mogą przeznaczać na poszczególne rodzaje leczenia. Minister nie zdradził jednak, czy oddziałów będzie tyle, ile województw, czy też zostaną połączone w większe struktury. Po trzecie: NFZ nie będzie się już zajmował wyceną leczenia. Zlikwidowana zostanie także Agencja Oceny Technologii Medycznych, która dziś wydaje opinie czy dany lek lub nową metodę w ogóle finansować. Zniknie też Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia wydające szpitalom certyfikaty, dzięki którym przy staraniach o kontrakt z NFZ mogą zyskać dodatkowe punkty. W miejsce likwidowanych instytucji powstanie nowa agencja, która będzie się zajmować oceną i wyceną leczenia, za które potem płacić będą oddziały NFZ. Czwarta zmiana ma polegać na tym, że od stycznia przyszłego roku pacjenci będą się rejestrować w przychodniach i szpitalach używając tylko dowodu osobistego. W 2014 roku wprowadzone zostaną elektroniczne karty ubezpieczenia zdrowotnego. Gdy zaczną już działać, ministerstwo zajmie się wprowadzeniem dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, co jest zmianą piątą.

Do tych pięciu wymienionych kroków minister dorzucił jeszcze pomysły stworzenia sieci szpitali strategicznych, oddzielenia nauki od udzielania świadczeń medycznych w instytutach naukowych itp.

Déjà Vu
Analizując przedstawione przez ministra propozycje trudno oprzeć się wrażeniu, że skądś już to znamy. O likwidacji centrali – a nawet całego NFZ mówiła opozycja w czasie rządów SLD. Później minister Ewa Kopacz zastanawiała się publicznie nad podziałem NFZ i stworzeniem kilku konkurujących ze sobą oddziałów. Rezygnację z pomysłu spowodowała merytorycznie uzasadniona krytyka w latach 2007-2008. Przeciwnicy argumentowali m.in., że to powrót do wcześniej krytykowanych „17 polityk zdrowotnych” kas chorych, że spowoduje to wzrost kosztów funkcjonowania, brak realnej konkurencji, że brakuje koniecznych do zatrudnienia fachowców itd.

Minister zapowiada teraz: najpierw likwidację centrali NFZ, a potem wzmacnianie roli oddziałów. Kolejność powinna być jednak odwrotna. Proponowane rozwiązanie, tak naprawdę, nie wymusi korzystnych zmian w oddziałach, które na obszarze swojego działania nadal pozostaną monopolistą. Minister wycofuje się więc z zapowiadanego pomysłu dopuszczenia konkurencji na rynku ubezpieczeń zdrowotnych. Takie rozwiązanie stworzyłoby realną konkurencję dla NFZ i zmusiło go do poprawy działania.

Utworzenie megaagencji z likwidacją tego, co w systemie działa dobrze, czyli zniszczenie AOTM i Centrum Monitorowania Jakości jest pomysłem stojącym w sprzeczności z tym wcześniejszym, czyli podziałem „molocha” NFZ. Należy oczekiwać, że nowa megaagencja będzie działała znacznie gorzej niż te, które działają obecnie i przejmie rolę NFZ, czyli stanie się faktycznym kreatorem polityki zdrowotnej. Zaś świadomość, że te instytucje będą zlikwidowane, na pewno, już teraz, będzie paraliżować ich prace

Dlaczego zrezygnowano, z powodzeniem działającego na świecie pomysłu utworzenia Agencji ds. Taryfikacji, która wyceniałaby procedury i która nie powinna mieć nic wspólnego z HTA, czyli oceną przydatności technologii medycznych, w tym leków? Nie wiemy.

Informatyzacja służby zdrowia
Dowody osobiste lub karty ubezpieczenia zdrowotnego jako narzędzie do weryfikacji ubezpieczonych, to już stare pomysły, ale wszyscy na ich realizację czekamy od lat. Pytanie, czy UE nie zabierze nam przeznaczonych na to pieniędzy oraz kiedy zacznie i jak będzie funkcjonować – bo pamiętamy wieloletnią indolencję systemu działającego w ZUS-ie.

Poza tym oczekiwanie, że informatyzacja jest lekarstwem na choroby polskiego systemu ochrony zdrowia jest iluzją. Na pewno pomoże uszczelnić system, ale nie zmniejszy kolejek, bo do tego potrzebne są jeszcze inne rozwiązania i oczywiście pieniądze. Wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych jest pomysłem bardzo dobrym, ale wymaga odważnych decyzji politycznych, których nie potrafiono podjąć od kilkunastu lat, i bez których nie jest to możliwe. Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe od lat proponują pakiety ubezpieczeń zdrowotnych, na które nie ma jednak wystarczającej ilości chętnych.

Politycy, w tym minister zdrowia, mówiąc o wprowadzeniu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, mają na myśli funkcjonujący obecnie szary lub czarny rynek usług medycznych oceniany w Polsce na 20 do 30 mld złotych. Po te pieniądze chcą sięgnąć i wpuścić je do oficjalnego systemu. Aby tak się stało, ubezpieczenia te muszą być relatywnie tanie i powszechne. W chwili obecnej jest to niemożliwe, bo ubezpieczyciele nie mają „towaru”, który mogliby zaoferować. W sytuacji, kiedy teoretycznie wszystkie prawie świadczenia medyczne są gwarantowane przez płatnika publicznego, przy utrudnionym dostępie do nich, bardziej opłaca się płacić „pod stołem” za ominięcie kolejki lub dostanie się do właściwego lekarza. Najpierw trzeba ograniczyć koszyk świadczeń gwarantowanych i/lub wprowadzić współpłacenie, a potem dopiero wprowadzać dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.

System szpitali strategicznych to powielenie idei „sieci” szpitali profesora Zbigniewa Religi i PIS-u. Ma swoje dobre i złe strony, ale czy z powodów politycznych posłowie PO na to pozwolą?

Problem polskich medycznych instytutów naukowo-badawczych przede wszystkim leży w nieodpowiednim ich finansowaniu, a tylko w niektórych przypadkach w złym zarządzaniu (dwa, może trzy instytuty). Rozdzielanie ich działalności naukowej od funkcji leczniczych nie tyle nie ma sensu, co jest po prostu niemożliwe. W medycynie nauka powstaje przy łóżku chorego! Cytowane są czasem słowa, które padły wiele lat temu z ust I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki: „Wprawdzie stanęliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy wielki krok naprzód”. Minister Bartosz Arłukowicz zaproponował pięć kroków.

5/5 - (102 votes)

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

Leave a Comment

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH