Dopóki człowiek żyje wszystko się może zdarzyć...Fundacja Akogo

Dopóki człowiek żyje wszystko się może zdarzyć…Fundacja Akogo


Słowa te są mottem działań Ewy Błaszczyk, która przy wydatnym wsparciu ks. Wojtka Drozdowicza założyła Fundację „Akogo?”. Jej celem jest budowa pierwszej w Polsce wzorcowej kliniki „Budzik” dla dzieci po ciężkich urazach mózgu.

Dzieci po ciężkich urazach mózgu często znajdują się w śpiączce, wymagają skomplikowanego leczenia oraz długiej i kosztownej rehabilitacji neurologicznej.

Trzy miesiące po śmierci Jacka Janczarskiego, męża Ewy Błaszczyk, ich córka Ola połykała tabletkę. Zakrztusiła się. Próbowała pastylkę popić płynem. Woda zamiast do przełyku dostała się do płuc. – Agonia, powrót Oli, agonia, śpiączka. Świat się zawalił – wyznaje aktorka w rozmowie z Krystyną Strączek w książce „Wejść tam nie można”.

Tak rozpoczęła się codzienna gehenna. Walka o to, aby Olę leczono w szpitalu, a nie skazano na wegetację w hospicjum.

Dlaczego „Akogo?”
Takie pytanie zadawała mała Ola, kiedy chciała brać udział w rozmowach dorosłych, jakie się przy niej toczyły. Zbyt skupiona na rysowaniu, czy innym równie absorbującym zajęciu, nagle unosiła głowę i pytała, otwierając szeroko oczy: „Akogo?”. Stąd wzięła się nazwa fundacji. Pytanie dziecka ciągle brzmi w uszach jej założycielki. Jej determinacja spowodowała, że problem śpiączki zaistniał w świadomości społecznej. „Śpiączka to potworna klatka. Rozmiar cierpienia kogoś w śpiączce, kto zachował lub odzyskał świadomość, jest niewyobrażalny. Człowiek jest w potrzasku, schwytany przez własne ciało. Nagle zbuntowane i obce. Ból nie do wytrzymania” – pisała w książce „Wejść tam nie można”.

Odpowiedź na wołanie…
…małej Oli, która po pierwszym wybudzeniu ze śpiączki wzywała swoją mamę. Ale jak pomóc dziecku, z którym nie ma kontaktu? Celem Fundacji „Akogo?” jest pomoc rodzicom w zdobyciu informacji w zakresie schorzeń neurologicznych, komunikowaniu się z fachowcami, autorytetami medycznymi, rehabilitantami i psychologami. Fundacja prowadzi działalność społeczno-edukacyjną popularyzując wiedzę, sygnalizując skalę problemu, a także propagując nowe rozwiązania medyczne i rehabilitacyjne.
…rodziców, którzy nie wiedzą, co robić, jak ratować swoje dziecko i nie radzą sobie ze swoim życiem, które w jednej sekundzie rozpadło się jak domek z kart. Osamotnionym i niepotrafiącym przebrnąć przez tę próbę rodzinom będzie pomagał zatrudniony w klinice „Budzik” psycholog, specjalista od długotrwałego stresu. – Dziś bardziej przyglądam się ludziom. Zdarza się, że ktoś przyjdzie i nic nie mówi, tylko mnie pogłaszcze. Uwielbiam to. Bo właściwie co ma mi powiedzieć? – mówi Ewa Błaszczyk.

„Budzik” obudzi nadzieję
Najważniejszym celem Fundacji „Akogo?” jest wybudowanie pierwszej w Polsce kliniki „Budzik”. Ma ona powstać w sąsiedztwie Centrum Zdrowia Dziecka. Będzie miejscem, gdzie wszystko będzie podporządkowane walce o dziecko. Przez półtora roku od wypadku dzieci będą tam rehabilitowane według programu ustalonego przez lekarzy, fizjoterapeutów i rodziców.

– Obecnie ratuje się życie, a po trzech miesiącach stawia się na dziecku krzyżyk. To po co było to życie ratować? – pyta Ewa Błaszczyk.

– W stanie śpiączki po niedotlenieniu mózgu pierwsza poważniejsza infekcja kończy się śmiercią. Więc jeśli ktoś chce wtedy wypisać pacjenta ze szpitala, to w sposób absolutnie świadomy i całkowicie cyniczny proponuje rodzicowi formę – nazwę to wprost – eutanazji. Bo śmierć jest wtedy tylko kwestią czasu. W szpitalu proponują hospicja, które są miejscem do godnego umierania, a nie ratowania. Z tym nie mogę się w milczeniu pogodzić – dodaje.

Fundacja „Akogo?” wiosną rozpoczyna budowę pierwszej kliniki „Budzik” na około 15 łóżek. Kamień węgielny wmurowano 26 listopada 2007 roku. Jednym z honorowych patronów jest Maria Kaczyńska. Narodowy Fundusz Zdrowia wstępnie zadeklarował finansowanie leczenia w gotowej klinice w ponad 90 procentach. W przyszłości fundacja będzie dążyła do tego, aby w dużych miastach przy akademiach medycznych powstały kolejne kliniki zajmujące się śpiączką.

Można utopić się w szklance herbaty
Najważniejsza działalność Fundacji „Akogo?” sprowadza się w tej chwili do uświadomienia wszystkim, że można utopić się nawet w szklance herbaty. Groźny wypadek nie musi zdarzyć się na drodze pod kołami samochodu. Nie musimy utonąć w morzu lub w jeziorze, ale na przykład jedząc cukierka w trakcie jazdy samochodem albo pijąc wodę podczas jazdy rowerem. Takie banalne zachłyśnięcie się łykiem wody albo śliną może skończyć się tragicznie.

– Niedawno w szpitalu na łóżku kobieta jadła kurczaka, zakrztusiła się i zmarła na oczach ludzi, którzy się tam znajdowali. To taka nasza niedoskonałość, że mamy za blisko przełyku usytuowaną tchawicę. Przecież Jonasz Kofta skonał w SPATiF-ie też w obecności wielu osób. Zadławił się, jedząc golonkę – mówi Ewa Błaszczyk.

– Gdyby władze w Polsce zawyrokowały, że nie warto walczyć o dzieci, które dotknęła śmierć mózgowa, nie chciałabym żyć w takim kraju. Jeśli w śpiączkę zapadł 80-letni starzec, który miał zniszczone narządy wewnętrzne, wiele chorób… być może lepsza dla niego jest śmierć.

Ale jeśli chodzi o zdrowe dziecko, którego wola życia jest ogromna?

Czuję, że Ola chce żyć… Gdybym miała przestać o nią walczyć… musiałabym zabić w sobie to przekonanie…
Żyć ze świadomością, że się zgodziłam… Ale ja słucham swojego serca. Nikt, kto znajduje się w podobnej sytuacji, nie sądzi, że dla jego dziecka lepsza jest śmierć – zwierza się aktorka.

Każdy może pomóc
Inicjatywa budowy tej niezwykłej kliniki jest warta wsparcia przez każdego. Nie trzeba sięgać do portfela. Wystarczy 1 proc. podatku, który i tak musimy zapłacić fiskusowi, przekazać na rzecz Fundacji „Akogo?”.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH