Nerkę sprzedam

Nerkę sprzedam


Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że co roku na świecie odbywa się 10 tysięcy operacji z użyciem ludzkich organów pochodzących z czarnego rynku. Lekarze uspokajają, że w Polsce nie istnieje handel ludzkimi organami do przeszczepu. Skąd
w takim razie coraz większa liczba ogłoszeń w internecie: „Sprzedam nerkę, cena do uzgodnienia”?

W ubiegłym roku 17-latek z Chin sprzedał własną nerkę, by za uzyskane w ten sposób pieniądze kupić iPoda. Handlarze organów skontaktowali się z nim przez internet. Za nerkę zaoferowali równowartość 3 tys. dolarów. Policję zawiadomiła mama chłopca, kiedy zobaczyła na jego ciele bliznę po operacji. Szpital w prowincji Hunan, gdzie dokonano operacji, nie miał zezwolenia przeszczepianie organów. Handlarze nie zostali odnalezieni.

Takich sytuacji jest znacznie więcej. Szacuje się, że około 10 proc. przeszczepów to przeszczepy nielegalne – narządów kupionych na czarnym rynku.

Niemiecka Klinika Chorób Serca i Naczyń
W październiku ubiegłego roku w Prisztinie (Kosowo) rozpoczął się proces siedmiu oskarżonych, w większości lekarzy, o nielegalne transplantacje organów w prywatnej klinice Medicus, reklamowanej jako „Niemiecka Klinika Chorób Serca i Naczyń”. Niemiecka, bo jej właścicielem jest znany niemiecki urolog z uznanej kliniki w Niemczech.

Potencjalnych dawców organów sprowadzała do Kosowa międzynarodowa grupa przestępcza, oferując około 15 tys. euro za nerkę, którą sprzedawano potem za 80-100 tys. euro. Dawcy pochodzili głównie z Mołdawii, Kazachstanu, Rosji i Turcji. Podejrzenia, że w klinice dochodzi do nielegalnych transplantacji, pojawiały się od wielu lat. Postępowanie wszczęto jednak dopiero, gdy kilka lat temu na lotnisku w stolicy Kosowa zasłabł młody Turek: okazało się, że ma świeżą ranę po operacji usunięcia nerki. W zamian za obietnicę zapłaty 20 tys. dolarów pobrano mu nerkę, wszczepioną później 74-letniemu obywatelowi Izraela. Prokuratura z Kosowa udokumentowała od tego czasu 20 kolejnych aktów nielegalnego pobierania nerek w klinice z Prisztiny.

W kosowskim procesie był też „ślad polski”: jedną z osób, której przeszczepiono nerkę, był Polak. W 2008 roku kupił ją za 25 tys. euro. Podczas procesu twierdził, że zapłacił tylko za operację, a jego dawca zgodził się przekazać organ dobrowolnie, bez wynagrodzenia. Zeznał, że nie wiedział, od kogo pochodziła nerka. Inni dawcy byli obywatelami Rosji, Ukrainy i Białorusi i, jak się okazało, często nie dostawali obiecanej zapłaty za przekazanie organów. Biorcy nerek najczęściej przyjeżdżali z Izraela, Kanady, USA i Niemiec.

Klinika w Kosowie nie jest wyjątkiem. W maju bieżącego roku izraelska policja aresztowała 10 osób podejrzanych o udział w międzynarodowym handlu organami do przeszczepów. Podobne grupy zajmujące się handlem organami wykryto niedawno w Indiach i Pakistanie.

Operacja „Anons”
W okresie wakacji agenci Centralnego Biura Śledczego przeprowadzili operację „Anons” wymierzoną w osoby zamieszczające w sieci oferty sprzedaży własnych narządów. 23 osobom postawiono zarzuty z art. 43 ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów. Policja nie wykluczała dalszych zatrzymań, uprzedzała, że tego typu anonse mogą stanowić źródło informacji dla grup przestępczych i apelowała do administratorów sieci internetowych o niedopuszczanie do publikowania tego rodzaju ogłoszeń, ich usuwanie i powiadamianie organów ścigania.

W Polsce karane jest nie tylko nielegalne pozyskanie komórek, tkanek i narządów i ich przeszczepianie, ale także samo rozpowszechnianie ogłoszeń o odpłatnym ich zbyciu (grozi za to kara pozbawienia wolności do roku).

Czy policyjna akcja powstrzyma ogłoszeniodawców? Niektórzy podpisują się tylko pseudonimem i opisują ofertę w oględny sposób, by w razie czego trudniej było postawić im zarzuty. Inni piszą wprost, podając swoje imię, nazwisko, adres mailowy i numer telefonu.

Wszyscy deklarują, że są młodzi i w pełni zdrowia. Powód chęci oddania nerki to zła sytuacja finansowa. Ogłaszają się zarówno młode osoby, które dość niefrasobliwie podchodzą do własnego zdrowia, jak i te, które znalazły się w dramatycznej sytuacji, z której nie widzą wyjścia.

Wśród internautów policyjna akcja wzbudziła mieszane uczucia: na pewno nie było jednoznacznego potępienia ogłoszeniodawców.
„Zgadzam się, to straszne. Tylko nie rozumiem, dlaczego sprzedaż WŁASNYCH organów to przestępstwo”.
„Dobrze by było, by zamiast karać te osoby i straszyć paragrafami jakiś psycholog zajął się tą sprawą i sprawdził, co skłoniło ludzi do tak desperackiego kroku. Nie sądzę, że robili to dla przyjemności”.
„Mamy dwoje ludzi: jeden ma pół miliona dolarów i potrzebuje przeszczepu, a drugi jest w pełni zdrowy, ale nie ma co do garnka włożyć. Ja zdecydowanie wolę, żeby ten drugi sprzedał nerkę i dostał za to kasę na życie, a ten pierwszy przeżył, niż żeby oboje wykitowali”.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego nie wykryli ani jednej sytuacji rzeczywistego sprzedania narządu w Polsce. Nie znaczy to jednak, że osoby ogłaszające się w ten sposób w internecie nie narażają się na ryzyko „zaproszenia” do jednej z nielegalnie działających za granicą klinik transplantacyjnych. Czy warto ryzykować życie dla 50 tys. zł?


w świetle prawa

Przepisy ustawy z 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów określają zasady pobierania, przechowywania i przeszczepiania komórek (w tym komórek krwiotwórczych szpiku, krwi obwodowej oraz krwi pępowinowej), tkanek i narządów pochodzących od żywego dawcy lub ze zwłok, a także testowania, przetwarzania, przechowywania i dystrybucji komórek i tkanek ludzkich.

W art. 3 ust. 1 mówi się wyraźnie o zakazie żądania lub przyjmowania zapłaty, innej korzyści majątkowej lub osobistej za pobrane od dawcy komórki, tkanki lub narządy. Jednocześnie legislator, w rozdz. 10 ustawy, zamieścił przepisy karne. Zgodnie z art. 43 ustawy każdy, kto rozpowszechnia ogłoszenia o odpłatnym zbyciu, nabyciu lub o pośredniczeniu w odpłatnym zbyciu lub nabyciu komórki, tkanki lub narządu w celu ich przeszczepienia, podlega grzywnie, karze ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku. Ponadto, zgodnie z art. 44 ustawy, każdy, kto w celu uzyskania korzyści majątkowej lub osobistej nabywa lub zbywa cudzą komórkę, tkankę lub narząd, pośredniczy w ich nabyciu lub zbyciu bądź bierze udział w przeszczepianiu lub udostępnianiu pozyskanych wbrew przepisom ustawy komórek, tkanek lub narządów pochodzących od żywego dawcy lub ze zwłok ludzkich, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat. Kwalifikowaną odmianą tego przestępstwa jest sytuacja, w której ktoś uczynił sobie z jego popełnienia stałe źródło dochodu. W takich okolicznościach podlega on karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Karze pozbawienia wolności do lat 3 podlegają osoby, które bez wymaganego pozwolenia pobierają komórkę, tkankę lub narząd w celu ich przeszczepienia albo je przeszczepiają.

Niezwykle istotnym narzędziem prawnym, wspomagającym ograniczanie omawianego procederu, jest ustawowy nadzór ministra zdrowia nad czynnościami związanymi z przeszczepianiem komórek, tkanek i narządów. Zgodnie z art. 17 ustawy warunkiem wykonania przeszczepu jest uprzednie zgłoszenie zakwalifikowanego pacjenta na krajową listę osób oczekujących na przeszczepienie. Wybór osób z tej listy odbywa się z zachowaniem jawnych i obiektywnych kryteriów medycznych (określonych w rozporządzeniach ministra zdrowia). Prawodawca wskazuje, że wszystkie przeszczepienia dokonywane przez polskie ośrodki muszą być zgłoszone do krajowego rejestru przeszczepień, a każde pobranie narządu od żywego dawcy – do centralnego rejestru żywych dawców narządów prowadzonego przez „Poltransplant”.

Zgodnie z przepisem art. 36 ust 1a ustawy przeszczepianie narządów w Polsce może odbywać się jedynie w podmiotach leczniczych posiadających pozwolenie ministra zdrowia na wykonywanie tej działalności, wydawane po stwierdzeniu, że ośrodek spełnia przewidziane w szeregu rozporządzeń warunki w zakresie kwalifikacji personelu, wyposażenia, bezpieczeństwa oraz jakości procedur.

Powyższe ograniczenia powodują, że nadzór nad zabiegami i procedurą oczekiwania jest sprawowany dokładnie i transparentnie, co minimalizuje ilość nielegalnych transplantacji.

Stanisław Radowicki,
prawnik z warszawskiej kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH