Nastolatki tyją

Biurka dyrektorów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych zasypywane są zwolnieniami z zajęć wychowania fizycznego. Lekarze biją na alarm: problem otyłości dotyczy już około 10% dzieci i młodzieży.

Dyrektorzy szkół twierdzą, że niechęć uczniów do ćwiczeń jest coraz powszechniejsza – informuje “Dziennik Łódzki”. Wnioski lekarskie z zajęć wychowania fizycznego często obejmują cały rok szkolny i nie zawierają przyczyny zwolnienia. Jednak dyrektorzy nie mogą zignorować dokumentu.

W ubiegłym roku w sieradzkim gimnazjum spośród 600 uczniów w zajęciach wychowania fizycznego nie brało udziału 30. W większości dziewcząt. Te ostatnie często nie chcą rozbierać się na wuefie z powodu kompleksów. “W życiu się nie rozbiorę na wuef. Wiem, że daleko mi do ideału” – stwierdza kategorycznie 14-letnia Karolina, której wypowiedź przytacza dziennik. Dziewczyna dobrze się uczy, ale wyniki okupuje ciężką, siedzącą pracą.

Dodatkowo sklepiki szkolne pełne są niezdrowego, “śmieciowego” jedzenia. “Podążamy drogą, którymi przeszły kraje bardziej rozwinięte cywilizacyjnie” – tłumaczy prof. dr hab. med Jerzy Stańczyk, kardiolog w Szpitalu Uniwersyteckim nr 4 Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, wojewódzki konsultant ds. pediatrii. “Problem nadwagi i otyłości, wynikający z nieodpowiedniego odżywania się i małej aktywności ruchowej, będzie narastał” – ostrzega na łamach gazety. (st)

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH