Po zawale: biegiem marsz!

Po zawale: biegiem marsz!


Z prof. dr. hab. Zbigniewem Gaciongiem, ekspertem programu „Serce na nowo”, rozmawia Ewa Barciszewska.

Co wolno człowiekowi po zawale?

Wbrew przekonaniom co piątego zdrowego Polaka, a nawet samych chorych, którzy często domagają się specjalnego traktowania i rozmaitych przywilejów – sporo. Przecież człowiek leczy się po to, by wrócić do normalnego życia, a normalne życie to m.in. powrót na dawne miejsce pracy, odzyskanie sił i możliwości do uprawiania sportów oraz wszystkiego, co bez uszczerbku dla zdrowia daje w życiu przyjemność. Oczywiście, trzeba na siebie uważać, ale „uważać” to nie znaczy nic nie robić.

Co można więc robić i jak szybko po wyjściu ze szpitala?

Wszyscy pacjenci to wiedzą, a ja jak mantrę powtarzam: mniej jeść, więcej się ruszać i przestać palić. Chorzy twierdzą, że strasznie trudno zastosować to w życiu, jednak to jest podstawa zdrowia.

Pacjent po zawale powinien być rehabilitowany bezpośrednio po ustąpieniu fazy ostrej. Pierwsza rzecz, jaką musi utrzymać, to tzw. standard prewencji wtórnej, w czym podstawą jest pewien zestaw leków. Obowiązkowy program to zwykle zestaw nazywany przez niektórych „2ABS” – aspiryna (najczęściej), która często musi być połączona z dodatkowym lekiem przeciwpłytkowym, ACE inhibitor – lek obniżający ciśnienie krwi, ale także chroniący serce, ß-bloker i statyna, które chronią serce przed następstwami zawału, nie dopuszczając do tzw. patologicznej przebudowy.

Co to takiego?

Ktoś mógłby pomyśleć, że jeśli po zawale człowiek żyje i nie ma dolegliwości, to problem minął. Nic nie boli, po prostu jest blizna, której nawet nie widać, a więc można z nią funkcjonować. Tymczasem blizna w sercu wywołuje łańcuch zjawisk. Uszkodzone serce zaczyna się w sposób bezobjawowy „psuć” – dochodzi w nim do zmian w mięśniu nieobjętym blizną. I to się nazywa patologiczną przebudową albo (walczę z tym określeniem, bo jest nieładne i niepolskie) „remodelingiem”. Odpowiednie leki temu zapobiegają.

A poza lekami?

Postępowanie niefarmakologiczne, czyli wsparcie leków dietą i zwiększeniem aktywności fizycznej. Nie bardzo wiemy dlaczego, ale ruch jest bardzo skutecznym sposobem zapobiegania chorobom, także u tych, którzy już są chorzy. Tak więc praktycznie pacjent po zawale powinien zwiększyć swoją aktywność fizyczną, dostosowując ją do możliwości organizmu. Nawet u osób, które wychodzą z zawału z ciężko uszkodzonym sercem i mają problem z pokonaniem choćby kilku schodów, wysiłek fizyczny daje znakomitą poprawę funkcjonowania. Mamy dziś do czynienia (na szczęście!) z absolutnym odwróceniem standardów sprzed lat. Jeszcze 50 lat temu człowiek po zawale był kładziony na 6 tygodni do łóżka z zakazem opuszczania go. Nie było żadnych oddziałów intensywnej terapii, bo taki chory „wymagał” spokoju. Kładziono chorego w najbardziej odległym krańcu oddziału, żeby nikt mu nie przeszkadzał i nie denerwował go. Zakładano, że słabe, uszkodzone serce trzeba maksymalnie oszczędzać.

Czy stopień wysiłku, jaki sobie aplikuje pacjent, musi być konsultowany z lekarzem?

Najlepiej, gdy rehabilitacja jest kontrolowana przez lekarza. W Polsce działa wiele takich ośrodków rehabilitacyjnych i – wbrew powszechnemu przekonaniu – wcale nie są oblężone. Praktycznie każdy, kto po zawale opuszcza szpital, może dostać skierowanie do tego typu ośrodka. Pytanie tylko, czy chce i czy może, np. ze względu na odległość od miejsca zamieszkania. Taka rehabilitacja trwa kilka tygodni.

A co potem?

Potem trzeba zmienić swój styl życia. Proponowana jest reguła, by co najmniej 3 razy w tygodniu poświęcić 30 minut na wysiłek, który człowiek jest w stanie wytrzymać. To może być chodzenie, pływanie czy jazda na rowerze. Oczywiście nie zalecam jazdy na rowerze ludziom w starszym wieku, którzy mają słabszą koordynację ruchową, zaburzenia równowagi; mogą upaść i zrobić sobie większą krzywdę. Ale niemal każdy może chodzić, pływać czy np. kilometrami pedałować na rowerze stacjonarnym i równocześnie oglądać telewizję, a nawet czytać.

Ten 30-minutowy wysiłek powinien zmuszać serce do zwiększonej pracy, a więc do przyspieszenia częstości uderzeń. U człowieka zdrowego (bez choroby serca) tętno powinno przyspieszyć do 130. W tej chwili trwają badania, na ile taki wysiłek poprawia rokowanie np. w niewydolności serca. Pomijam już rzecz oczywistą, że wysiłek ułatwia zmniejszenie masy ciała, a człowiek szczuplejszy ma mniej własnych kilogramów do dźwigania.

Osoby ze zmianami zwyrodnieniowymi w stawach uniemożliwiającymi lub utrudniającymi chodzenie mogą też pływać. Dodam, że wysiłek jest najlepszym sposobem stymulującym krążenie oboczne, kiedy się tworzą nowe naczynia.

A sportowcy, czy mogą wrócić do wyczynowego uprawiania swojej dyscypliny?

Jeśli jest nią rzucanie rzutkami, to być może tak, ale generalnie nie. Choćby ze względu na konieczność przyjmowania niektórych leków. Na przykład ß-blokery są w sporcie wyczynowym zabronione. Na ostatniej olimpiadzie kogoś za nie zdyskwalifikowano. Zresztą zawały niezwykle rzadko dotyczą ludzi bardzo młodych, a dla tych nieco i sporo starszych sport wyczynowy zazwyczaj jest już przeszłością. Nawiasem mówiąc, nagłe zgony sportowców podczas wysiłku to nie są zawały, ale najczęściej zaburzenia rytmu albo powikłania typu tętniak mózgu czy rozwarstwienie aorty.

Dziękuję za rozmowę.


#Skorzystaj z porad ekspertów
„Serce na nowo” to ogólnopolski program, którego celem jest edukacja społeczeństwa na temat jakości życia i aktywności zawodowej osób z chorobami układu krążenia. W ramach tej akcji w całej Polsce prowadzone są konsultacje kardiologiczne. Osoby, które poddadzą się badaniu, otrzymają wskazówki dotyczące zdrowego stylu życia oraz poradnik opracowany przez ekspertów.
„Na zdrowie. Dostępne bez recepty” jest jednym z patronów medialnych tego programu.
Więcej na www.sercenanowo.pl.


#Czy wiesz, że:

  • 50 proc. Polaków uważa, że osoby, u których rozpoznano choroby układu krążenia, nie mogą pracować równie wydajnie jak osoby zdrowe, ponieważ muszą „uważać na siebie”
  • zdaniem 3/5 społeczeństwa problemy z powrotem do pracy osób po zawale wynikają z tego, iż pracodawcy wolą zatrudniać osoby zdrowe, a nie takie, które mogą przysparzać im problemów
  • 91 proc. Polaków doradziłoby przyjacielowi, który przeszedł zawał, rzucenie palenia, ponad 80 proc. regularne wykonywanie ćwiczeń fizycznych oraz regularne przyjmowanie leków, a 75 proc. stosowanie właściwej diety i obniżenie wagi

(Źródło: badanie TNS OBOP dla firmy Adamed, organizatora programu „Serce na nowo”)

Test Rozpoznawania Zaburzeń Związanych z Piciem Alkoholu AUDIT

Wypełnij nasz test i dowiedz się czy masz problem z piciem alkoholu

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH