Połączmy Ministerstwo Zdrowia z Ministerstwem Pracy

ROZMOWA Z POSŁEM MARKIEM HOKIEM.

Jaką ocenę wystawiłby Pan systemowi ochrony zdrowia w skali od 0 do 10?

Na pograniczu 1 i 2. Obecnie mamy kryzys finansowy, zdrowotny, kadrowy, lekowy, ogólnie rzecz ujmując kryzys polityki zdrowotnej. Prawdę mówiąc, trudno obecnie mówić o jakimkolwiek systemie ochrony zdrowia w Polsce. Wszelkie próby – wprowadzenia sieci szpitali, sieci szpitali onkologicznych powodują, że nasze jednostki mają coraz gorszą sytuację finansową, coraz gorzej jest z kadrą lekarzy i pielęgniarek. Mamy dziurę pokoleniową i nie widać, by była ona chociaż w niewielkim stopniu zasypywana. Środki na ochronę zdrowia rosną, ale nie wynika to ze zwiększenia środków z budżetu państwa, tylko ze wzrostu składki zdrowotnej będącej pochodną wynagrodzeń pracowniczych. Składka zdrowotna też jest dystrybuowana w zły sposób. Szpitale się zadłużają, kolejki do specjalistów w większości przypadków się wydłużają, w aptekach brakuje leków, zamykają się pojedyncze oddziały szpitali, odchodzą pracownicy… Wydaje mi się, że sytuacja jest kryzysowa.

Ministerstwo Zdrowia pokazuje dane, że emigracja lekarzy została zastopowana, liczba pielęgniarek wzrasta. A niektóre kolejki, np. do leczenia zaćmy, się skracają.

Jedynie dwie kolejki: do operacji zaćmy i endoprotezowania zostały skrócone dzięki dosypaniu pieniędzy, choć też nie spowodowało to znaczącej poprawy, gdyż lekarze, których jest mało, nie są w stanie wykonać wszystkich zabiegów.

Jednak w onkologii coś się zmienia: jest pilotaż sieci onkologicznej, planowana Narodowa Strategia Onkologiczna, ostatnio zrefundowano nowe leki w raku płuca, piersi, prostaty, nowotworach głowy i szyi.

To wszystko piękne hasła. W expose pan premier Mateusz Morawiecki mówił, że onkologia będzie priorytetem. Tymczasem nie zauważyliśmy w ciągu kilku ostatnich lat, aby liczba zachorowań wyhamowała. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, gdzie rośnie liczba zachorowań i umieralność z powodu raka piersi. Jesteśmy krajem, do którego przyjeżdżają młodzi lekarze i oglądają, jak wygląda rak szyjki macicy, podczas gdy w większości państw zapomniano już o tego typu schorzeniach. Spośród wszystkich chorób onkologicznych dostęp do technologii stosowanych na całym świecie nasi pacjenci mają tylko w przypadku raka jajnika. W pozostałych nowotworach mamy ok. 1/3 tych technologii co w Europie. Wprowadzono sieć szpitali onkologicznych w ramach pilotażu, jednak minęło ponad 6 miesięcy i nie ma żadnych ocen. Oczekujemy na wytyczne ministra zdrowia dotyczące standardów leczenia – jedynie rak piersi ma takie wytyczne. Czekamy na centra onkologiczne leczenia raka piersi, gruczołu krokowego, płuca. Przykłady można by mnożyć.

Jednak Breast Cancer Units właśnie powstają.

Jest rozporządzenie, ale tylko kilka ośrodków przeszło akredytację. Mamy zapowiedzi działań, ale na razie są to tylko zapowiedzi. Nakłady na onkologię, chemioterapię nie są większe, dostępność do nowoczesnych leków jest ograniczona, ponieważ nie ma na to wystarczających środków. Ten system się sypie.

Musi Pan jednak przyznać, że po raz pierwszy zagwarantowano wzrost do 6 proc. PKB na ochronę zdrowia, a pieniędzy jest więcej.

Ten wzrost głównie został przeznaczony na wzrost wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek, pacjent nie ma z tego korzyści. Nie ma większej dostępności do leków, kolejki nie są krótsze. Środki, które przez NFZ przeznaczane są na wyższą wycenę świadczeń medycznych, idą na podwyżki. W większości te podwyżki muszą być finansowane przez dyrektorów szpitali. Szpitale powiatowe są zadłużone; zadłużenie polskich szpitali sięga 20 mld zł, a wymaganych zobowiązań jest 2,5-3 mld zł.

Co chciałby Pan osiągnąć w następne kadencji? Jakie najważniejsze zmiany Pan postuluje?

To ostatni moment, kiedy można powiedzieć, że ochrona zdrowia powinna być ponad podziałami politycznymi. Żaden rząd nie radził sobie z ochroną zdrowia, bo każdy wprowadzał własne pomysły, a wyrzucał wszystkie poprzedników (nawet te dobre). Tak się nie da funkcjonować. Cierpi na tym pacjent.

Pacjent powinien być pod opieką lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej – takie były założenia reformy 25 lat temu. Dziś rola lekarza pierwszego kontaktu została sprowadzona do przepisywania recept. Nie ma czasu na diagnostykę, profilaktykę, na zaopiekowanie się pacjentem. Podstawą, jeśli chodzi o zmiany, jest kluczowa rola lekarza POZ w systemie. Na szpitalnictwo wydajemy ponad 50 proc. środków NFZ. Nie ma drugiego takiego kraju, który przeznacza na lecznictwo naprawcze połowę środków, które ma do dyspozycji. Te pieniądze powinny pozostać w POZ, w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, a przede wszystkim powinny być przeznaczane na profilaktykę i diagnostykę. Szpital powinien być na samym szczycie piramidy, zaś dziś zajmuje się wszystkim: profilaktyką, diagnostyką, leczeniem, rehabilitacją i wieloma rzeczami, których nie powinien robić.

Ministerstwo Zdrowia podobnie wypowiada się na temat roli POZ. Czemu tego nie daje się wprowadzić?

Mówimy podobnie, jednak zderzamy się ze ścianą ekonomiczną. Według decydentów są ważniejsze potrzeby do finansowania, a ochrona zdrowia jest odsuwana na szary koniec. Tymczasem powinniśmy dbać o nią dbać z myślą o następnych pokoleniach. Jesteśmy jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw w Europie. Co roku rodzi się w Polsce coraz mniej dzieci: z tym powinniśmy coś zrobić. Powinniśmy też dbać o profilaktykę – ogromny problem w Polsce stanowią: próchnica, skrzywione kręgosłupy, największa liczba dzieci z otyłością i nadwagą.

Jest Pan za tym, aby zdrowie było ponadpolityczne?

Oczywiście. Uważam też, że powinniśmy wrócić do połączenia
Ministerstwa Zdrowia z Ministerstwem Polityki Społecznej i Rodziny. Powinien to być jeden resort, ponieważ sprawy zdrowia, pracy, opieki społecznej, wypłacanych rent i zasiłków są ze sobą powiązane. Uważam też, że zdrowie publiczne, profilaktyka, wczesne rozpoznawanie, diagnostyka powinny być priorytetami. Dlatego dobrym pomysłem jest utworzenie urzędu do spraw zdrowia publicznego. Ważne jest też wprowadzenie do szkół programu „Wiedza o zdrowiu”. Nawyki dotyczące aktywnego spędzania wolnego czasu powinny być zaszczepione już u dzieci w wieku 8-10 lat. Zdrowe odżywianie, aktywne spędzanie czasu, profilaktyka – tego powinniśmy uczyć młodych ludzi.

 Rozmawiała Katarzyna Pinkosz



POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH