Nadal tańczę

Paweł Płoski – nadal tańczę


Jego nazwisko znają wszyscy miłośnicy hip-hopu. Ale podziwiają go też ci, którzy za tańcem nie przepadają. Paweł Płoski wygrał nie tylko mistrzostwa Polski i świata w hip-hopie, ale też walkę ze słabością i bólem. Po półtora roku od wypadku, w którym stracił nogę, znów tańczy. I ma plany, by robić to jeszcze lepiej niż przedtem!

Luty 2007. Scena jak sprzed 40 lat. Ten sam dworzec kolejowy we Wrocławiu, tylko inni bohaterowie. W styczniu 1967 roku Zbigniew Cybulski, legenda polskiego kina, wskakując do odjeżdżającego pociągu, obsunął się ze stopnia i wpadł pomiędzy wagony. Zmarł we wrocławskim szpitalu.

Czterdzieści lat później Paweł Płoski, wielokrotny mistrz Polski i świata w hip-hopie, wracał z Głogowa do Warszawy. We Wrocławiu miał przesiadkę. W ostatniej chwili wbiegł na peron, pociąg już odjeżdżał. Paweł wskoczył na stopień, otworzył drzwi, chciał wrzucić torbę, ale ona przeważyła go w drugą stronę. Paweł wpadł pod koła pociągu. Miał więcej szczęścia niż Cybulski. Pociąg „tylko” przejechał mu po nogach. Udało mu się jeszcze wspiąć na peron, oprzeć na zmiażdżonej stopie i wołać o pomoc. W szpitalu okazało się, że ma zmiażdżone lewe podudzie i prawą stopę. Nogi nie dało się już uratować.

Najważniejsze zawody
Gdy lekarze badali rannego Pawła, on cały czas powtarzał, że jest tancerzem i prosił, żeby robili wszystko, by nadal mógł tańczyć.

Na początku się załamał. Ale na krótko. Pewnie dlatego, że cały czas była przy nim ukochana dziewczyna Dorota, trenerzy, bliscy i przyjaciele. Przez cały czas powtarzali, że wszystko będzie w porządku.

– Jak tu było się załamywać, skoro dziennie dostawałem dziesiątki maili od przyjaciół, młodzieży, którą uczyłem hip–hopu, od osób dobrze znanych i takich, które nawet dobrze mnie nie znały – opowiada Paweł. – Wszyscy podkreślali, że muszę dać sobie radę i że na pewno wygram te najważniejsze w moim życiu zawody: że jeszcze będę mógł chodzić, tańczyć.

Oprócz psychicznego wsparcia potrzebne były też pieniądze na dobrą protezę, która umożliwiłaby chłopakowi powrót do tańca. Przyjaciele, trenerzy, lekarze poruszyli niebo i ziemię, by tak się stało. – Gdyby nie oni, na pewno nie byłbym teraz tym, kim jestem. Osoba po takim wypadku dostaje od NFZ 650 zł. Z protezą, którą można kupić za takie pieniądze, trudno normalnie funkcjonować, a co dopiero myśleć o uprawianiu sportu! Moja kosztowała ponad 30 tysięcy zł, ale to nie wszystkie koszty. Rehabilitacja i koszty oprotezowania wyniosły ponad 100 tysięcy – dodaje Paweł.

Proteza, dzięki której może nie tylko normalnie chodzić, ale też jeździć na rowerze, łyżwach, desce, a przede wszystkim tańczyć i uczyć hip-hopu, została zaprojektowana w USA dla żołnierzy, którzy stracili nogę w Iraku. Z taką protezą wracali do czynnej służby i mogli nawet skakać ze spadochronu!

To dzięki temu, że tańczę
W kupnie właśnie tej protezy pomógł przypadek oraz dobrzy ludzie. Najpierw koleżanka na wakacjach w Turcji zobaczyła chłopaka, który miał ochotę popływać. Nic nadzwyczajnego, tylko że on przed wskoczeniem do basenu rozebrał się i… zdjął protezę. Okazało się, że nie miał nogi. To od niego dowiedziała się, że w Holandii jest przedstawicielstwo firmy sprowadzającej takie protezy do Europy.

Pieniądze na protezę zebrali przyjaciele. Wraz z trenerami organizowali na rzecz Pawła koncerty i zbiórki pieniędzy. Ogłoszenia pojawiały się również na „tanecznych” forach internetowych. Dzięki temu pieniądze wpłaciło mnóstwo ludzi. Pamiętając, że Paweł zawsze promował Piaseczno na zawodach, burmistrz wraz z radą miasta wyłożyli z rezerwy budżetowej 40 tysięcy zł.

– Były osoby, które wpłacały po kilka tysięcy złotych, za co jestem im ogromnie wdzięczny – wspomina Paweł. – Ale najbardziej wzruszające były dla mnie wpłaty od dzieciaków, które uczyłem hip-hopu. Często wpłacały po 20-30 zł i wiem, że to było dla nich duże wyrzeczenie. Czy ja po czymś takim mogłem się załamywać i wpadać w depresję?!

Dzięki zebranym pieniądzom Paweł pojechał do holenderskiej kliniki, gdzie założono mu protezę. Technik, który mu ją robił, zrezygnował ze swojej prowizji. Niektóre osoby pracujące w klinice również zrezygnowały z zapłaty. Oczekiwały tylko zapewnienia, że dzięki tej protezie Paweł nadal będzie robił dobre rzeczy.

Plany i marzenia
Ma ich mnóstwo. Tryska optymizmem i wolą działania. Stara się prowadzić normalne życie. W piaseczyńskim Klubie Sportowym „Grawitacja” pomaga trenerom prowadzić zajęcia z hip-hopu dla dzieci i młodzieży. Sam też tańczy, i to z sukcesami. Już po roku od wypadku wygrał pierwsze zawody! Występował też w programie „You can dance. Po prostu tańcz!”, a latem tego roku ćwiczył z dzieciakami na obozie tanecznym. Planuje też prowadzenie warsztatów tanecznych m.in. w Bydgoszczy, Gdańsku, Bielsku-Białej. W ten sposób zarabia na życie i na protezę, bo jej elementy trzeba wymieniać, niektóre co kilka miesięcy, inne co kilka lat.

Hip-hop już mu nie wystarcza. Paweł zaczął studiować hotelarstwo i gastronomię. Oprócz tego ma plany, by zająć się działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. – Takich ludzi zwykle nie widać na ulicach. Jeśli jeżdżą na wózkach, to często nie mają nawet jak się poruszać, bo nie ma czegoś tak prozaicznego, jak podjazdy – przekonuje. – Warto coś z tym zrobić. Wystarczy na przykład postarać się o pieniądze z Unii. Chcę tańcem wyrobić sobie nazwisko, żeby potem móc robić coś dobrego dla innych.

Gdy opowiada o tańcu, oczy mu błyszczą. Wie, że miał sporo szczęścia. Gdyby nie był świetnym tancerzem, mistrzem Polski i świata, gdyby nie miał wokół siebie wspaniałych trenerów, fantastycznych przyjaciół i życzliwych osób, być może siedziałby teraz w domu pogrążony w depresji. Dzięki wszystkim, którzy mu pomogli, dostał szansę na normalne życie. I nie chce jej zmarnować!


#Podziękowania za pomoc
Lista osób, którym Paweł chciałby podziękować, jest długa.
Przede wszystkim swojej dziewczynie, która cały czas była przy nim, trenerom Urszuli Strzeżek i Szymonowi Kowalewskiemu, lekarzom ze szpitala we Wrocławiu i z konstancińskiego STOCERU, osobom, które organizowały na jego rzecz koncerty, zbierały pieniądze. Wszystkim, którzy dzięki wpłatom pomogli mu kupić protezę.

Osoby, które chcą pomóc Pawłowi, mogą nadal wpłacać darowizny na subkonto: K.S. Grawitacja
97 10600076 0000 300 047 448 z dopiskiem „Pomoc dla Pawła”

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH