Szanowni Państwo,
Ze względu na epidemię, ulegnie zmianie termin XVII Gali Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, planowanej pierwotnie na 16 kwietnia 2020.
O nowym terminie i miejscu dorocznej ceremonii, poinformujemy najszybciej jak będzie to możliwe.
Za niedogodności przepraszam, za zrozumienie dziękuję
Paweł Kruś, przewodniczący Kapituły Nagrody
Nowy rozdział życia

Nowy rozdział życia


Z Iwoną Ring, psychologiem z Pracowni Psychologicznej Ego, rozmawia Anna Rogala.

Rozwód, rozstanie to bardzo bolesne przeżycia. Jak odzyskać po nich spokój?

Najlepszym terapeutą jest czas. Po rozpadzie ważnego dla nas związku przeżywamy wiele emocji. Rozczarowanie sobą i partnerem, poczucie winy, gniew i wściekłość na partnera, który nas zawiódł i nie spełnił jakichś oczekiwań. Do tego dochodzi lęk o to, czy sobie poradzimy, czy kiedykolwiek uda nam się stworzyć nowy dobry związek, założyć rodzinę. Często jest to po prostu lęk przed samotnością.

Te wszystkie emocje się mieszają, jedna przechodzi w drugą. Raz przeżywamy falę gniewu, furii, pod wpływem złości dzwonimy do partnera, atakujemy go. W innym dniu dopada nas smutek, przygnębienie, obawa, jak ułoży się nasze życie. Pojawia się też poczucie winy. Wmawiamy sobie, że to przeze mnie, że nie nadaję się do stałego związku.

Ten huragan emocji jest normalny. Bardzo ważne, aby dać sobie prawo do ich przeżywania. Nie wolno oczekiwać od siebie, że po tygodniu czy dwóch „otrząśniemy się” i będziemy w dobrej formie, gotowi do nowego związku.

Ile czasu zajmuje nam takie „dojście do siebie”?

Psychologowie mówią, że potrzeba około dwóch lat, aby „podomykać” wszystko, co jest związane z tamtym związkiem. Tyle czasu zajmuje proces, który przebiega od bardzo silnych emocji do spokojnej refleksji nad relacją i gotowości, by układać sobie życie, nad którym nie ciąży już pamięć o byłym partnerze i waszym związku. Trzeba zastanowić się, jak budowaliśmy ten związek, jakie były w nim emocje, jaki wpływ miał na to partner.

Warto dostrzec w tej sytuacji szansę dla siebie, na swój osobisty rozwój. To także szansa, żeby nasz następny związek był lepszy i pełniejszy.

Najważniejsze to skupić się na sobie. W tym pierwszym okresie trzeba zaopiekować się sobą, pamiętając, że to jest dla nas trudny czas. Warto być dla siebie jak dobry rodzic: rozumiejący, współczujący, dostrzegający potrzeby, a jednocześnie mobilizujący do działania, radzenia sobie.

Wiem, że na początku jest dużo złości na byłego partnera. Oskarżamy go o nieodpowiedzialność, egoizm, krzywdę, którą wyrządził. Domagamy się zadośćuczynienia, kary, pałamy żądzą zemsty. Warto pamiętać, że te emocje mogą ranić nie tylko partnera, ale również i nas. Proponuję pomyśleć wtedy tak: jeśli pozwoliliśmy mu na to, żeby ten związek się rozpadł, to nie pozwólmy mu zniszczyć reszty naszego życia.

To bardzo cenna rada.

W gniewie można się łatwo zagubić. Zdarza się, że zaniedbujemy dziecko, pracę, kontakty z przyjaciółmi i obrażamy się na cały świat. Jak nie ma już tego partnera w naszym życiu, zatroszczmy się o to, co mamy.

Oczywiście, w początkowej fazie po rozstaniu nikt nie powie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, ponieważ czujemy się zranieni i skrzywdzeni. Mogą to potwierdzić osoby, które przeżyły cały proces „domykania” związku.

Na czym polega ten proces?

Przebiega on od gniewu czy braku zgody na to, co się stało, do refleksji nad relacją i akceptacji zmian. Odpowiadamy sobie na pytania: jaka byłam w tym związku, a jaki partner? Dlaczego wybraliśmy się nawzajem, czego szukaliśmy w naszej relacji?

Dzięki tym odpowiedziom lepiej poznajemy siebie, rozprawiamy się z przeszłością. Łatwiej też wybaczyć byłemu partnerowi – patrzymy wtedy na niego, jak na osobę również „poturbowaną” przez rozstanie. Często ci, którzy są zostawiani, czują się poszkodowani, myślą, że temu, co opuszcza, jest łatwiej. Tymczasem tym, którzy decydują o rozstaniu, też jest trudno.

Po takiej refleksji łatwiej ułożyć sobie relacje, zwłaszcza te związane z opieką nad dzieckiem. Nie ma już wtedy pretensji, gniewu. Jest za to odpowiednia porcja dystansu. Jeśli ktoś nas zawiódł, to nie chcemy z nim wchodzić w zażyłe relacje. Jesteśmy gotowi zaakceptować jego słabości, bo nie musimy się już z nimi zmagać.

Zdarza się, że po rozstaniu szybko dążymy do nowego związku.

Nie chcę powiedzieć, że to reguła, bo zabrzmi to przerażająco, ale jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że wówczas historia się powtórzy.

Wiele osób boi się samotności i pustki, dlatego trochę po wariacku dąży do nowego związku. Jest w tym i element demonstracji: zobacz, ja już sobie ułożyłam życie bez ciebie.

Trudno zbudować nowy, dobry związek, gdy jesteśmy tak bardzo zaabsorbowani sobą i dawną relacją. Naprawdę trzeba dać sobie czas i nie myśleć od razu o stałym związku, by nie powielać starych błędów.

Co zrobić, żeby nie wpaść w ten sam schemat?

W schematy wpadamy nieświadomie. Trudno więc zaklinać los, żeby zabezpieczyć się przed powtórką. Jeśli zrozumiemy siebie i swoje potrzeby, istnieje szansa, że tego błędu nie powielimy.

Po rozstaniu złe emocje są kierowane w stronę partnera. Kobieta opowiada przyjaciółce o jego wadach, jakim był beznadziejnym mężem. Gniew chroni ją przed smutkiem, rozpaczą, depresją. Daje siłę do działania. Na tym gniewie może przetrwać najtrudniejszy dla niej czas.

Warto uświadomić sobie, że relacja jest zawsze układem dwóch osób. Każda z nich wnosi w nią swój wkład, po połowie. Po pewnym czasie łatwiej to dostrzec. Przykładowo: partner nic nie robił, unikał odpowiedzialności, ponieważ ja uważałam, że wszystko, co robi, robi źle, obawiałam się powierzyć mu ważne sprawy. Dlaczego? Chciałam być najważniejsza, walczyłam o dominację, a może obawiałam się utraty kontroli?

Przechodzimy z etapu skupienia na partnerze i jego negatywnych cechach do etapu skupienia na sobie. Nie po to, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystko, co się stało, ale po to, by lepiej zrozumieć swoje potrzeby, obawy, oczekiwania.

Przyjrzeć się sobie w lustrze?

Trzeba zobaczyć siebie i zrozumieć, kim się było w poprzednim związku i dlaczego. Nie warto skupiać uwagi na byłym partnerze, ponieważ nie mamy wpływu na to, jaki jest. Możemy natomiast mieć wpływ na to, jacy my jesteśmy.

Osoba, która dała sobie czas na przemyślenia i poznała siebie lepiej po rozstaniu, dostrzega, że pewne problemy w związku wcale nie były spowodowane przez partnera. Jego nie ma, a problemy nadal istnieją. Jeżeli ktoś to zauważy, to zrobił milowy krok do przodu.

Wtedy jesteśmy już gotowi na nowy związek?

Jeśli ktoś przeżył rozczarowanie związkiem, który się rozpadł, to często bywa rozważny. Czuje, że nie powinien od razu przeorganizowywać swojego życia. Jeśli jednak poczuje, że spotkał tę właściwą osobę, którą chce wprowadzić w swoje życie, niech idzie za tym głosem. Trzeba zaufać swojej intuicji.

Warto przypomnieć o rozmowie w związku. Trzeba powiedzieć nowemu partnerowi, że zostaliśmy zranieni w poprzedniej relacji. Bardzo możliwe, że tamten związek rozpadł się, gdyż nie rozmawialiśmy o różnych ważnych sprawach. Trzeba nauczyć się rozmowy, pamiętać, że oboje mamy prawo mówić o swoich oczekiwaniach i uczuciach. Ale również o przyziemnych sprawach. Często związki rozpadają się przez zwykłe codzienne sprawy, które przemilczamy, bo nie umiemy o nich rozmawiać.

Czy w związku mowa jest złotem, a milczenie srebrem?

W związku na wagę złota jest czasami milczenie, a czasami umiejętnie poprowadzona rozmowa.

Dziękuję za rozmowę.

Nikt nie pyta Cię o zdanie, weź udział w Teście Zaufania!

To 5 najczęściej kupowanych leków na grypę i przeziębienie. Pokazujemy je w kolejności alfabetycznej.

ASPIRIN C/BAYER | FERVEX | GRIPEX | IBUPROM | THERAFLU

Do którego z nich masz zaufanie? Prosimy, oceń wszystkie.
Dziękujemy za Twoją opinię.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH