Maria skłodowska-Curie

Miejsce kobiety jest w laboratorium – Maria skłodowska-Curie

Maria Skłodowska-Curie jest jedyną kobietą, która otrzymała nagrodę Nobla w dwóch różnych dziedzinach. Jej przełomowe odkrycia przyczyniły się do rozwoju nauki, a w szczególności medycyny.

Rok 2011 został uznany przez Sejm RP rokiem Marii Skłodowskiej-Curie, aby uhonorować setną rocznicę przyznania polskiej badaczce nagrody Nobla w dziedzinie chemii za odkrycie polonu i radu. Z pewnością jest ona jedną z niewielu kobiet, których odkrycia zmieniły oblicze współczesnej nauki. Mało kto jednak wie, jaka była na co dzień. Warto bliżej poznać tę barwną postać.

Maria Skłodowska-Curie jest jedyną kobietą, która otrzymała nagrodę Nobla w dwóch różnych dziedzinach. Jej przełomowe odkrycia przyczyniły się do rozwoju nauki, a w szczególności medycyny.

Rok 2011 został uznany przez Sejm RP rokiem Marii Skłodowskiej-Curie, aby uhonorować setną rocznicę przyznania polskiej badaczce nagrody Nobla w dziedzinie chemii za odkrycie polonu i radu. Z pewnością jest ona jedną z niewielu kobiet, których odkrycia zmieniły oblicze współczesnej nauki. Mało kto jednak wie, jaka była na co dzień. Warto bliżej poznać tę barwną postać.

Studia na Sorbonie
Maria przyszła na świat w Warszawie w 1867 roku, miała trzy siostry i brata. Ich dziadek uczestniczył w powstaniu listopadowym. Rodzice Marii należeli do inteligencji, byli nauczycielami i gorącymi patriotami. Właśnie polskie pochodzenie część biografów uznaje za jeden z czynników mający decydujący wpływ na późniejsze osiągnięcia naukowe Marii.

Badaczka dorastała w atmosferze opozycji wobec władzy w każdej postaci, co okazało się przydatne. Gdy przybyła do Paryża, gdzie uniwersytet zdominowany był przez mężczyzn, jej waleczny duch umożliwił pokonanie stereotypów. W 1891 roku opuściła Polskę, by studiować fizykę na Sorbonie w Paryżu. Dwa lata później ukończyła studia z pierwszą lokatą. Również siostra Marii
– Bronia studiowała na Sorbonie.

Wybór tego uniwersytetu jako miejsca kształcenia, podyktowany był faktem, że w Polsce nie było uczelni dostępnych dla kobiet. W Paryżu Maria najpierw mieszkała z Bronią w „Małej Polsce”, polskiej kolonii w Paryżu na peryferiach miasta. Następnie mieszkała na stancjach na poddaszu, bliżej uniwersytetu, co nie było przyjęte wśród ówczesnych francuskich kobiet.

Maria była niezwykle pracowita, w swoim dzienniku pisała: „Całą swoją wolę skupiłam na studiach… Rozdzielałam czas między wykłady, laboratoria i pracę w bibliotece. Wieczorami pracowałam u siebie, częstokroć do późnej nocy. Wszystko, co widziałam nowego i czego się uczyłam, zachwycało mnie.”

Miłość od pierwszego wejrzenia
W 1895 roku Maria poślubiła Piotra Curie, znanego już wówczas fizyka. Z ich związku urodziły się dwie córki.
Początkowo było to spotkanie dwóch umysłów. Zapoznano ich ze sobą z prozaicznej przyczyny: Maria szukała laboratorium, Piotr – dysponował wolnym miejscem w laboratorium. Szybko jednak rozwinął się wielki romans, para uzupełniała się nawzajem.

Po ślubie Maria pisała: „Męża mam najlepszego, jakiego można wymarzyć, i nawet nie sądziłam, abym podobnego znaleźć mogła…”. Mimo ślubu badaczka pracowała bardzo intensywnie. To ona motywowała męża, który był naukowym outsiderem, aby kończył i ogłaszał swoje prace.

Odkrycia
Rok po ślubie badaczka wykazała, że promieniotwórczość jest właściwością atomów uranu. W 1898 roku odkryła polon (nazwę pierwiastkowi nadała na cześć Ojczyzny) oraz rad. Odkrycie promieniotwórczości stanowiło klucz do poznania budowy materii i faktycznie zapoczątkowało erę atomową. W pewnym sensie można uznać Marię Curie za „matkę bomby atomowej”. Od jej odkryć prowadzi prosta droga – poprzez badania Rutherforda – do rozszczepienia jądra atomowego i zbudowania bomby atomowej.

Nad wyodrębnieniem radu i odkryciem promieniotwórczości Maria pracowała przez wiele dni i nocy, w prymitywnych warunkach, przerabiając ogromne ilości toksycznych substancji. Wysiłek ten miał przykre konsekwencje – Maria poroniła.

W 1903 roku otrzymała wraz z mężem oraz Henri Becquerelem nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki.

Persona non grata
W 1906 roku doszło do tragicznej śmierci męża Piotra. Piotr Curie, spacerując zamyślony nad brzegiem Sekwany, wpadł pod duży wóz konny, jego czaszka uległa zmiażdżeniu. Dla Marii śmierć męża była olbrzymią tragedią. W dzienniku pisanym przez rok po śmierci Piotra Maria zwracała się do niego, jakby jeszcze żył, pisała: „Wchodzę do pokoju. Ktoś mówi: «on nie żyje». Czy można zrozumieć te słowa? Piotr nie żyje, on, którego chciałam tulić wieczorem.”

Maria przerwała pracę, przez dłuższy czas nie chodziła do laboratorium i popadła w depresję. Rozpowszechniony obraz Marii Curie, spędzającej resztę swoich dni w żałobie, jest jednak nieprawdziwy. Badaczka miała namiętny romans z żonatym mężczyzną – Paulem Langevinem – przyjacielem Piotra. Francja była oburzona jej zachowaniem. Listy Marii do kochanka zostały nawet opublikowane na stronach tytułowych popularnych gazet, przekazane prasie przez chorobliwie zazdrosną żonę kochanka. Polkę okrzyknięto „kradnącą mężów cudzoziemką” oraz persona non grata.

Drugi Nobel
W czasie trwania tego skandalu, w 1911 roku Maria została uhonorowana drugą nagrodą Nobla, tym razem w dziedzinie chemii. Gdy w komitecie Noblowskim dowiedziano się o romansie, zasugerowano badaczce, by ta nie pojawiła się na uroczystości wręczenia nagrody. Maria udowodniła jednak swój prawdziwy charakter i przybyła na uroczystość. Mało tego – odpisała, że jak sądzi, przyznano jej nagrodę Nobla za pracę naukową, a jej życie prywatne nie ma z tym nic wspólnego!

Następnie koleje jej życia łączą się z pierwszą wojną światową. W latach 1914-18 Maria organizowała służbę radiologiczną. W 1918 roku została dyrektorką Instytutu Radowego w Paryżu. W 1921 roku odbyła podróż do Ameryki. Zgodziła się, by reklamowano ją jako zubożałą, skromną wdowę poświęcającą się dla sprawy leczenia ludzi. W taki sposób powstała nowa legenda Marii Skłodowskiej-Curie.

Niezwykła badaczka
Nadmierne narażanie się na działanie materiałów promieniotwórczych zabijało samą badaczkę. Jej niezłomne przekonanie, że dzięki postępowi nauki świat stanie się lepszy utrudniało jej dostrzeganie zagrożeń związanych z prowadzonymi badaniami. Maria umiera na białaczkę we Francji w 1934 roku. W jej laboratorium notesy do dnia dzisiejszego przechowuje się pod kluczem, są bowiem zbyt radioaktywne, by mogły być oglądane z bliska.

Polka niejednokrotnie była proszona o napisanie autobiografii. Mówiła wtedy, bez fałszywej skromności, że jej życie jest nieciekawe, że to zwykła historia. Ta historia jednak pozwoliła na odkrycie oręża walki z nowotworami – radioterapii – oraz do rozpowszechnienia jednego z najtańszych i wciąż pożytecznych badań diagnostycznych: RTG.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH