Mały tyran

Mały tyran


Krzyczy, tupie nogami, rzuca się na podłogę, manipuluje, bije – to portret małego tyrana. Czy jest jakiś sposób, by go okiełznać?

Każdemu z nas zdarzyło się mimowolnie przyglądać rozwrzeszczanemu dziecku, które domaga się czegoś od rodziców w miejscach publicznych, wykorzystując ich zmęczenie, poczucie winy i zażenowanie sytuacją. Prawie każdy, kto jest rodzicem takiego kilkulatka, prędzej czy później stanie przed dylematem, jak się zachować, gdy nasze dziecko wda się w bójkę lub w jakiś inny sposób stanie się agresywne wobec rówieśników czy dorosłych. W jaki sposób przeciwdziałać podobnym sytuacjom? Kiedy należy się nimi poważnie zaniepokoić? I czy mogą świadczyć o jakimś głębszym, skrywanym przez dziecko problemie?

Przypadek Eli
Anita jest na skraju wyczerpania nerwowego. Jej ośmioletnia córka Ela często ignoruje jej polecenia albo robi dokładnie coś przeciwnego, niż to, o co została poproszona. Miewa napady złości i to często w miejscach publicznych. Choć dobrze radzi sobie z nauką, jej mama jest często wzywana do wychowawczyni. Kiedy między Elą a jakąś jej koleżanką pojawia się konflikt, Ela zachowuje się nieobliczalnie. Zdarzyło się nawet, że pobiła dziewczynę, przez którą ich wspólna drużyna straciła punkt podczas gry w siatkówkę. Anita nieraz już wybierała się z córką do specjalisty, ale do wizyty nigdy nie doszło. Gdy zbliżał się jej termin, nagle okazywało się, że Ela źle się czuje lub musi się uczyć do sprawdzianu. Anita z jednej strony wyrzuca sobie, że pozwala córce sobą manipulować, a z drugiej strony nie jest pewna, czy wizyta u psychologa, której jej dziecko tak się obawia, nie pogorszy sprawy.

Bezstresowe wychowanie
Wielu rodziców wzdryga się na samą myśl, że mogłoby się im przydarzyć coś podobnego. Nie chodzi tu tylko o wstyd, jakiego można się najeść, gdy dziecko rzuca się po podłodze lub gdy trzeba przeprosić sąsiadów za to, że nasza pociecha podbiła oko ich dziecku. Ważniejsze jest pojawiające się w takich chwilach pytanie, czy ta histeria i niesnaski pomiędzy rówieśnikami nie są symptomem poważniejszego problemu. Czy to nie jest efekt naszych błędów wychowawczych?

Tego rodzaju lęki podsycają media, które przyczyn kryzysu tradycyjnego modelu rodziny upatrują w czymś, co nazywają „modą na tak zwane bezstresowe wychowanie”. To „wychowawcze rozpasanie” miałoby prowadzić do masowej produkcji ludzi skrajnie nieodpowiedzialnych, emocjonalnie niedojrzałych i negujących wszelkie wartości.

Ta diagnoza jest w niewielkim stopniu zgodna z prawdą. Diane Purper-Ouakil, psychiatra dziecięcy i autorka opracowania „Mali tyrani”, zwraca uwagę, że dzieci ze środowisk, w których nie narzucano im żadnych reguł, najczęściej są przedwcześnie dojrzałe. Zdarza się, że podobnie jak w rodzinach alkoholików same zaczynają pełnić rolę Bohatera, czyli dzielnego opiekuna swojego rodzeństwa i rodziców, a zachwiane w dzieciństwie poczucie bezpieczeństwa zwykle rekompensują wypracowaniem sztywnych zasad w dorosłym życiu.

Wbrew pozorom problem dziecięcej tyranii u kilkulatków najczęściej dotyka rodziny osób dojrzałych emocjonalnie, dbających zarówno o rozwój i dobre samopoczucie dziecka, jak i o wyznaczanie mu pewnych granic. Przyczyną złego zachowania dziecka nie są jedynie drobne błędy wychowawcze, ale także… samo dziecko.

Temperamentny maluch
Każdy z nas jest obdarzony innym temperamentem. Można to zauważyć już kilka dni po urodzeniu. Jedne dzieci łatwo uspokoić, inne płaczą godzinami; jedne są towarzyskie i chętnie poznają nowe osoby i przestrzenie, inne natomiast trzeba długo oswajać z nowymi sytuacjami.

W drugim roku życia dzieci zaczynają badać, co im wolno i jak daleko mogą się posunąć w swobodzie i nieposłuszeństwie wobec starszych. W tym wieku dziecko nie odczuwa empatii i bez skrupułów zabiera innemu dziecku zabawkę, którą nagle zapragnie się bawić.

Jedne dzieci wychodzą z tego trudnego okresu wcześniej, inne później. Jeśli trzylatek wciąż jest małym egoistą, nie jest to jeszcze powód do niepokoju. Martwić się powinni rodzice cztero- czy pięciolatków, którzy są słabo rozwinięci społecznie i wciąż eksperymentują na nerwach rodziców.

Rachunek sumienia
Kiedy wychowanie malucha sprawia trudności, należy przede wszystkim spokojnie z nim porozmawiać, a także przeanalizować cały kontekst rodzinny. Dzieci często reagują agresją na brak poczucia bezpieczeństwa wywołany radykalną zmianą w ich otoczeniu: rozwodem rodziców, narodzinami rodzeństwa, zmianą szkoły, śmiercią bliskiej osoby lub ulubionego zwierzątka.

Czasem jednak są to wydarzenia, które dorosłym umykają – zmiana w rodzinnych rytuałach, problemy z rówieśnikami itp.

Następnym krokiem rodziców powinien być rachunek sumienia. Konieczna jest trzeźwa analiza swojego zachowania pod względem umiejętności bycia kon-sekwentnym. Przypomnijmy sobie, jak często nie dotrzymywaliśmy obietnic, ulegaliśmy dziecku pod wpływem wrzasku i płaczu, wprowadzaliśmy zasady, które potem sami łamaliśmy. Nie popadajmy jednak w skrajności, pamiętajmy, że nie ma rodziców idealnych. Diane Purper-Ouakil pociesza, że konsekwencje drobnych uchybień są odwracalne. Wymaga to oczywiście cierpliwości i samozaparcia, ale już po kilku tygodniach nastąpi poprawa zachowania dziecka.

Ostatnim czynnikiem, który może niekorzystnie wpływać na dziecko jest dieta i brak ruchu. Wiele badań wskazuje, że cukry, barwniki i konserwanty dodawane do słodyczy i napojów fatalnie działają na metabolizm, co prowadzi do trwałego pogorszenia się nastroju. Z diety dzieci sprawiających problemy wychowawcze należy usunąć również serki homogenizowane oraz produkty z mleka w proszku.

Trudny charakter
Jeśli jednak wprowadzone zmiany nie przyniosą efektów, najprawdopodobniej problem leży w charakterze dziecka. Wychowanie takiego malucha będzie wymagać więcej pracy, czasu, energii i uwagi. Diane Purper-Ouakil porównuje to z sytuacją rodziców wychowujących dzieci z dyslekcją czy ADHD. Jest wielu dyslektyków, którzy nauczyli się płynnie czytać i świetnie pisać, a także wielu ludzi, którzy pomimo ADHD doskonale spełniają się w pracy i w życiu osobistym. Zazwyczaj są to ludzie, którym rodzice poświęcali więcej czasu, uwagi i cierpliwości.

Jeśli nie zdecydujesz się na zmiany, całe twoje rodzinne życie zacznie kręcić się wokół małego tyrana. Ucierpi na tym on sam, jego rodzeństwo, a także twoje małżeństwo. Dlatego nie wahaj się poprosić o pomoc specjalistę. Rozmowa z psychologiem może pomóc ci znaleźć odpowiedź na pytanie, na ile poważny jest problem w twojej rodzinie i jak sobie z nim poradzić.

Przypadek Pawła
Ewa jest graficzką współpracującą z renomowanym wydawnictwem. Na co dzień pracuje w domu, a ze współpracownikami kontaktuje sie przez internet. Co dwa tygodnie pojawia się w redakcji, żeby omówić najważniejsze sprawy. Na ogół nie trwa to długo, a biuro znajduje się niedaleko przedszkola jej sześcioletniego syna Pawła. Nie sprawia on problemów wychowawczych, jest dzieckiem inteligentnym i towarzyskim.

Pewnego razu Ewa zabrała syna ze sobą do redakcji. Najpierw porozmawiała z redaktorką naczelną, potem z redaktorem prowadzącym i kiedy już miała wychodzić, spotkała na korytarzu kierowniczkę artystyczną, a zaraz po niej starą znajomą. W pewnym momencie Paweł zaczął marudzić, ciągnąć mamę za rękę, złościć się i wrzeszczeć. Ewa nie mogła zrozumieć, co w niego wstąpiło. Próbowała go uspokoić, ale w końcu straciła cierpliwość i przy całej redakcji, która dotąd ceniła ją za opanowanie i spokój, wdała się w kłótnię z synem. Nazajutrz pojawiła się w wydawnictwie, żeby przeprosić za całą sytuację. Miała jednak wrażenie, że od tamtego dnia atmosfera w pracy się pogorszyła.

Traktuj dziecko poważnie
Przyjaciółki Ewy wytłumaczyły jej, na czym polegał jej błąd. Przed wejściem do redakcji nie powiedziała dziecku wyraźnie, jak długo potrwa wizyta. Paweł zna się już na zegarku, więc gdyby wiedział, jak długo będzie musiał czekać, byłby o wiele spokojniejszy. Ewa nie dała mu takiej informacji, więc syn przestał wierzyć, że przedłużające się rozmowy kiedykolwiek się skończą. Poza tym mama już dwa razy „wychodziła”, więc chłopiec zwątpił w jej słowa. Ewa mogła też zastosować pozytywne wzmocnienie, np. obiecać Pawłowi, że jeśli cierpliwie na nią zaczeka, wieczorem razem zagrają w jego ulubioną grę planszową.

Przy następnych odwiedzinach w redakcji Ewa zastosowała się do porad znajomych i poszło jak z płatka. W podobny sposób rodzice mogą uniknąć ataku histerii dziecka w supermarkecie. Wystarczy na wstępie zaznaczyć, że możemy kupić tylko jedną zabawkę, którą pociecha może sobie sama wybrać. Nie ma też nic złego w uleganiu dziecięcym kaprysom. Nie należy jednak tego robić, jeśli czujemy, że dziecko wywiera na nas presję, próbuje nas szantażować lub domaga się nowych zakupów wrzaskiem i płaczem.

Kij i marchewka
Jeśli już dochodzi do awantury, skuteczną metodą jest odesłanie malucha do miejsca odosobnienia, gdzie będzie mógł się uspokoić i ochłonąć. Inną metodą jest ustalanie z dziećmi terminów „czasu specjalnego”, czyli chwil na wspólną zabawę z rodzicami. Szczególnie dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju systemy punktowe, w których za powstrzymanie się od płaczu, ustąpienie młodszemu rodzeństwu i tym podobne zachowania dziecko może uzyskać dodatkowe godziny „czasu specjalnego”. Najskuteczniejszą karą za nieposłuszeństwo i prowokacyjne zachowanie może być pozbawienie dziecka tych „specjalnych godzin”.

Bajki terapeutyczne
Szczególnie polecanym narzędziem rozwoju umiejętności społecznych są bajki terapeutyczne dla małych tyranów. Po takiej lekturze podyskutuj z dzieckiem o tym, jak ocenia głównego bohatera. Zapytaj, co czuły osoby, które ten bohater skrzywdził. Staraj się delikatnie wskazywać analogię pomiędzy historią z bajki a zachowaniem swojej pociechy. Z czasem rodzic powinien sam zacząć wymyślać bajki i wciągnąć dziecko we współtworzenie opowieści.

Przypadek Kacpra
Agata już w poniedziałek obiecała trzyletniemu Kacperkowi, że w niedzielę pójdą na łąkę puszczać latawce. Niestety przeszkodziła im w tym burza. Maluch nie chciał przyjąć tego do wiadomości. Wtedy Agata konspiracyjnym tonem powiedziała: „Patrz Kacper, ten wredny deszcz myśli, że nam wszystko popsuł! Ale my go przechytrzymy! Będziemy udawać, że się świetnie bawimy samochodami i zobaczysz, jak mu mina zrzednie”. Poskutkowało. Kacper przez całą niedzielę dzielnie oszukiwał deszcz.

Ta historia pokazuje, że warto ufać swojemu instynktowi. Podświadomość rodziców często podpowiada fenomenalne rozwiązania, które nie przyszłyby do głowy nawet najbardziej kreatywnym terapeutom. Nie pozwólmy tym przebłyskom geniuszu się zmarnować!

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH