Szanowni Państwo,
Ze względu na epidemię, ulegnie zmianie termin XVII Gali Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, planowanej pierwotnie na 16 kwietnia 2020.
O nowym terminie i miejscu dorocznej ceremonii, poinformujemy najszybciej jak będzie to możliwe.
Za niedogodności przepraszam, za zrozumienie dziękuję
Paweł Kruś, przewodniczący Kapituły Nagrody
Maja Popielarska - Święta z pomysłem

Maja Popielarska – Święta z pomysłem


Z Mają Popielarską, dziennikarką telewizyjną i prezenterką pogody w TVN24, rozmawiają Marta Figielska i Monika Karbarczyk.

Czy lubi Pani spędzać święta w rodzinnym gronie, czy też uległa Pani modzie wyjazdów na narty?

Święta Bożego Narodzenia są dla mnie świętami rodzinnymi, więc wolę spędzać je w domu. Lubię dekorować swój dom, ubierać choinkę, ale jaki miałoby to sens, gdybym za chwilę miała wyjechać? Nie zarzekam się, że nigdy tego nie zrobię, ale na razie nie mam takiej potrzeby.

W jaki sposób przygotowuje się Pani do świąt?

Cały rytuał przygotowań rozpoczynam już na początku grudnia. Zastanawiam się, jaki kolor będzie dominował w wystroju domu, szukam odpowiednich dekoracji, pomysłów na prezenty, wspólnie z moim synem i dziećmi sąsiadów pieczemy ciasteczka. Myślę, że święta mają taką wartość, jaką sami sobie wypracujemy, jaką atmosferę stworzymy.
No właśnie, jak wytworzyć tę świąteczną atmosferę, ten niepowtarzalny nastrój? Nie mam na myśli tylko dekoracji domu, ale również tę warstwę niewidzialną…

Dla mnie ważny jest zarówno wymiar wewnętrzny, jak i zewnętrzny tych świąt. Zauważyłam, że teraz jest takie mocowanie pomiędzy duchowym przeżywaniem świąt a tym, co materialne (prezenty, wytworne jedzenie itp.). Bronię się przed tym, bo chcę, żeby w moim domu dominował wymiar emocjonalny. Dużo rozmawiamy z synem, tłumaczymy mu, że są to święta, kiedy narodził się Pan Jezus. Dlatego trzeba zadbać o odpowiednią oprawę. Trzeba być dla siebie ciepłym, miłym, dobrym. Na tym najbardziej mi zależy, żeby Kuba był dobrym człowiekiem.

Ale ten zewnętrzny, materialny wymiar też jest ważny, bo buduje nastrój. Dlatego dekoruję dom – wieszam lampki przed domem, układam różne kompozycje, do kominka aromaterapeutycznego dodaję kilka kropel zapachu cynamonowego.

Skoro jesteśmy przy dekoracji, to co by Pani doradziła naszym czytelniczkom, które chcą ładnie przystroić dom, nie wydając przy tym zbyt dużo pieniędzy?

Dekoracje możemy zrobić ze wszystkiego. Na przykład wybierając się na spacer, zbieramy jakieś patyczki, źdźbła traw. Taki pęk możemy omotać rafią albo wstążką. Takie kompozycje możemy nałożyć na butelki i ustawić je na parapecie. Możemy pozbierać jarzębinę, a jak trochę podeschnie ponawlekać na nitkę czy pozawieszać na wstążeczkach w różnych miejscach.

U siebie w domu wieszam pokręcone gałęzie z wierzby mandżurskiej, a do nich przyczepiam różne ozdoby. Mogą to być jabłuszka, bombki lub inne dekoracje. Oczywiście można to zrobić na jakiejkolwiek gałęzi. Świetnie wygląda też duże szklane naczynie – może to być nawet stare akwarium – wypełnione bombkami, zwiniętym łańcuchem choinkowym albo siankiem, w którym można położyć na przykład jedną bombkę. No i oczywiście świeczki, które można przewiązać wstążeczką, a za nią włożyć gałązkę dzikiej róży, jarzębiny czy źdźbło trawki. I już zrobi się świątecznie. To banalnie proste i wystarczy zaledwie parę złotych.

Jakie kolory preferuje Pani w dekoracjach świątecznych?

Nie przepadam za tą czerwono-zieloną kolorystyką świąteczną. Dla mnie ona jest zbyt agresywna. Zdecydowanie wolę kolory bardziej romantyczne. Ale np. w nowoczesnych wnętrzach świetny może być fiolet, który jest teraz modny i dobrze się komponuje. Doskonale pasuje do srebra i złota, które także uwielbiam. Nie lubię natomiast śnieżnej bieli, wolę kolor kremowy.

Czy przystraja Pani stół bogato, czy raczej minimalistycznie?

Dbam o to, by dania były ładnie podane, ale unikam przepychu. Ma być przyjemnie, rodzinnie i smacznie. Zwracam uwagę, czy obrus jest czysty i wyprasowany, czy zastawa i sztućce są ładnie ułożone. Uważam, że skomplikowane dekoracje są raczej domeną restauracji niż domu. Na stole zawsze stawiam świece. Wszystko musi być dopasowane kolorystycznie.

A jeśli chodzi o wigilijne potrawy, to 12 tradycyjnych, czy bardziej oryginalne menu?

U mnie zdecydowanie tradycyjne, idę w klasykę, bo uwielbiam świąteczne jedzenie. Nie przepadam jednak za karpiem. Zastępuję go innymi rybami, np. łososiem. Śledzie w oleju muszą być, bo je uwielbiam.

Jak dekoruje Pani choinkę?

Dbam o to, by kolorystycznie wszystko ze sobą współgrało, było kolorowo. Ostatnio użyłam fioletów, zieleni, granatu, różu, złota. Bombki były matowe i błyszczące. Jeśli chodzi o lampki, to wolę białe niż kolorowe. Lubię strojną choinkę, ale uważam, że do niektórych wnętrz bardziej pasują te minimalistyczne.

Czy jest Pani zwolenniczką obdarowywania skromniejszymi upominkami, ale za to wszystkich gości?

Zdecydowanie tak. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś przyszedł do mnie na wigilię i nie dostał prezentu.

Nawet niespodziewany gość?

Szczerze mówiąc, nie pomyślałam o tym (śmiech). Jestem zwolenniczką przemyślanych, praktycznych, a jednocześnie ładnych prezentów. To muszą być rzeczy kupowane z serca. Świetnym pomysłem są np. pachnące mydełka, które można sobie położyć w szafie. To takie drobiazgi, o których nie zawsze się na co dzień pamięta.

Dzieciom staram się kupować po kilka mniejszych prezentów. Coś dla ducha (książeczka), coś dla ciała (np. sprzęt sportowy) i coś jeszcze zupełnie innego.

Czy opakowuje je Pani w specjalny sposób?

Oczywiście. To, jak zapakowany jest prezent, jest szalenie ważne. To świadczy o naszym stosunku do danej osoby. Tak naprawdę wystarczy prezent owinąć w zwykły szary papier i przewiązać go jakąś kokardą czy rafią lub narysować złotym flamastrem gwiazdki. W zeszłym roku kupiłam w markecie budowlanym zwykłe worki, wrzuciłam do nich prezenty i przewiązałam dużymi czerwonymi kokardami. Radość była ogromna, bo to były prezenty w prawdziwych workach od Świętego Mikołaja.

Czy była w Pani życiu jakaś wigilia, którą zapamiętała Pani szczególnie?

Chyba święta, które spędziłam z rodzicami w Afryce. Było to dla mnie jedyne Boże Narodzenie ze sztuczną choinką. Nie było tam też polskiego jedzenia. Któregoś razu moja mama trafiła na śledzie marynowane, których nie lubiłam. Wymyła je z tego octu, wsadziła do oleju, dodała cebulki… To były najpyszniejsze śledzie, jakie jadłam. A tę cebulę, która została w oleju, jadłam jeszcze przez tydzień (śmiech).

Pamiętam też wigilię, kiedy dostałam w prezencie dziurkacz i farby. Najważniejsze dla mnie było to, że były tam kolory złoty, srebrny i różowy. To było moje wielkie marzenie. Pamiętam nawet, jak kiedyś jechaliśmy samochodem, a ja powtarzałam, że tacie kupię „srebny” krawat, a mamie złote buty. Wyobrażałam sobie, że jak tylko będę dorosła, to na pewno spełnię to marzenie.

I spełniła Pani tę obietnicę?

Niestety nie zdążyłam. Mama już odeszła, a tata na pewno nigdy by nie założył srebrnego krawatu.

A czy będzie śnieg w tym roku na święta?

Nie lubię być złośliwa, ale to są pytania znienawidzone przez nas pogodowców. Ostatnio jedna pani napisała do nas maila: „Jaka będzie pogoda w Zakopanem w weekend? Jak mam się ubrać?”.

I co jej Pani odpowiedziała?

Że na fioletowo, bo jest modny w tym sezonie (śmiech). A tak poważnie, to nie wiem, jak będzie w święta. Na razie ma być ciepło.

Dziękujemy za rozmowę.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH