losy

Losy


KRZYWDA

To się zdarza. I to całkiem często. Rodzice decydują się na wyjazd do Ameryki „na zawsze”, a dorosłe dziecko zostaje. Owszem, chętnie pojedzie do nich na wakacje, ale – przynajmniej na razie – chce być tu, gdzie wszystko jest znajome, są przyjaciele, chłopak, plany na przyszłość. Tak było z Ulą. Rodzice podjęli decyzję, więc trudno – niech jadą. Ona nigdzie się nie wybierała. Uparła się i już. Nie mogli jej zabrać siłą, nie potrafili przekonać. Wyjechali.

Ula została. Studiowała psychologię, miała stały kontakt z rodzicami. I nagle wszystko zaczęło się sypać. Ich życie tam, jej tutaj. W końcu się to splotło… Byli w Stanach już dwa lata, gdy nagle ich małżeństwo pękło. Ojciec znalazł młodszą, także Polkę. Matka została sama. Ula stwierdziła, że nie ma wyjścia: musi jej pomóc przez to przejść. Wyjechała do Stanów, zamieszkały razem. Przerwała studia w kraju, poszła do roboty w fabryce w Ameryce. Była dobrą córką. Najlepszą. Potrafiła zrezygnować ze swoich planów, aby pomóc matce. To były jej priorytety.

Tamtego dnia, jak zwykle, wracała z nocnej zmiany. Napadli ją. Nie widziała dobrze ich twarzy, bo zakryli je chustkami aż po oczy. Wiedziała tylko, że byli czarni i że było ich pięciu. Zawlekli ją do półciężarówki, potem wyrzucili w jakichś ruinach po drodze.

Matkę spotkała w Ameryce krzywda od swoich. Córkę od obcych. I jak tu dalej żyć? Wracać? Już nie ma do czego.


ZAKONNICA

Teraz zakonnica. Przedtem studentka, Amerykanka. Rodzice, Polacy, trafili do Stanów z powojenną żołnierską emigracją. Miała w Polsce krewnych, ale nigdy u nich nie była. W ogóle w Polsce nie była. Pojechała więc do tej polskiej rodziny na wakacje i znalazła się, niejako przy okazji, w oazie koło Poronina. Potem, po powrocie do Stanów, zaczęła codziennie rano chodzić (to znaczy jeździć, oczywiście miała swój samochód) do kościoła na mszę świętą. Tak w niej to jakoś „zostało” z tej poronińskiej oazy. Zaczęła też chodzić (to znaczy jeździć) wieczorami na dyżury w przytułku dla bezdomnych. A potem, gdy byłem na kolacji u jej rodziców, okazało się, że jej już tam nie ma. Jest w klasztorze Karmelitanek w Poznaniu. Tam wstąpiła do klasztoru. Nie tu.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH