Gra pozorów

Gra pozorów


Nastąpiło totalne upartyjnienie państwa. Ale władza to jest przede wszystkim praktyczna zdolność osiągania założonych celów. W Polsce mamy paradoksalną sytuację, bo mimo takiego zmonopolizowania stanowisk, umiejętności osiągania założonych celów ani skuteczności działania, władza – na żadnym szczeblu – nie osiągnęła.

Odwrotnie, jest bardzo wiele działań, które po prostu są nastawione na pozorne efekty, czy też działań niewchodzących na poziom mechanizmów, które są tu decydujące. Dotyczy to także naszych poczynań w Unii Europejskiej. Choćby ostatnio: dwie kluczowe sprawy przedstawiane jako sukces rządów PO. Jedna to umowa w sprawie liczenia deficytu budżetowego, druga – uzyskanie tzw. darmowych przydziałów prawa emisji CO2 dla naszych elektrowni. Okazało się, że w obu przypadkach były to zapewnienia polityczne, a one przecież nie są wiążące! Tak więc efekty realne są inne niż nam prezentowane. I tak się dzieje w wielu dziedzinach. Mamy więc niespotykane upartyjnienie życia, w tym mediów, stanowisk w spółkach publicznych, a mimo to skuteczność rządzenia w sensie realnym jest niewielka.

Mówi się, że władza skuteczna to jest taka, która ma tzw. zdolność penetracji, czyli prowadzenia interesów w tej całości, za którą odpowiada. Władza winna mieć zdolność do uruchamiania mechanizmów decyzyjnych podmiotów na własnym terenie, podmiotów wewnętrznych, od których te interesy i cele zależą. Ale to wymaga nie tylko woli, ale także umiejętności zdefiniowania celów tych interesów. Tymczasem u nas nawet tego brakuje. Oczywiście, wykonuje się bardzo doraźne posunięcia, jak choćby zmiany w strukturze przesyłania składki, które płaci OFE. Doraźnie jakiś cel realizują, ale realny problem przesuwają na przyszłe pokolenia. W tej chwili ta dyskusja mogłaby być okazją do spojrzenia na ten problem nie tylko z doraźnej perspektywy budżetu, ale rozwoju. Wydaje mi się, że ten klincz między władzą a opozycją i wyraźna niezdolność strategicznego myślenia w tym rządzie powoduje, że czegoś takiego nie ma.

W sposób tragiczny tę grę pozorów obnażyła katastrofa smoleńska. Nie tylko po naszej stronie. Obnażyła bowiem porażające podobieństwo bylejakości na różnych płaszczyznach u nas i u Rosjan. Chodzi m.in. o funkcjonowanie państwa i poszczególnych służb odpowiedzialnych za poszczególne elementy przygotowania tej wizyty, także w sensie dyplomatycznym, technicznym itd. Przecież być może jedną z głównych przyczyn katastrofy (wyjaśni to – być może – eksperyment z drugim Tupolewem) było to, że pewne automatyczne urządzenia na pokładzie, na które liczyli piloci, nie mogły zadziałać, bo nie było korespondujących z nimi urządzeń na lotnisku. Być może dlatego strona polska nie otrzymuje raportu o wyposażeniu lotniska. Ale fakt, że tego nie sprawdzono, że pilot leci nie wiedząc, że w samolocie coś nie działa, odbywa się – nomen omen – jak w rosyjskiej ruletce. I nic się nie zmienia w tej materii!

Sprawa ministra Grabarczyka. W związku z bałaganem w PKP mówiono o jego ewentualnej dymisji. I co? Otwarto odbudowany most kolejowy na Popradzie przed Starym Sączem, zniesiony przez powódź w 2010 roku. Nowy most kosztował 16 milionów, ale zabrakło 1,5 miliona na umocnienie brzegów. Co to oznacza? Najbliższa powódź i mamy to samo. Burmistrz twierdzi, że zdobędzie te pieniądze, ale może być za późno, wiosna i rosnące zagrożenie powodzią są tuż tuż. Minister Grabarczyk nie wyciągnął żadnych wniosków z tego, co mu zarzucano – i dalej działa tak samo. To jest właśnie ta gra pozorów na każdym kroku.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH