Circulus vitiosus

Circulus vitiosus


Jak daleko sięgnę pamięcią wstecz, to trudne i ciężkie czasy były w Polsce „od zawsze”. Trudne czasy dla ochrony zdrowia to tylko tego konsekwencja. A więc one również były „od zawsze”.

Najpierw odgruzowywaliśmy, i nikt z nas nie pytał, co z tego będziemy mieć. Parę razy odbudowywaliśmy coś, czego sami nie zniszczyliśmy. Potem mówiono nam, że cierpimy niedostatek, bo pracujemy dla dobra naszych dzieci i wnuków. Dziś natomiast dowiadujemy się, że żyjemy na koszt naszych dzieci i wnuków, i że się wobec nich coraz bardziej zadłużamy. Zresztą nie tylko wobec nich… A jednocześnie wielu bezrobotnych wnuczków żyje z emerytury babci, która z kolei i tak nie ma za co kupić sobie lekarstw. Czy tak się dzieje w ramach troski o przyszłe pokolenia i dla ich dobra?

CZASY DAWNE I NOWE
Dla nas, lekarzy, „zdrowie” nigdy nie było wartością polityczną z wszystkimi tego konsekwencjami. Dlatego wymagania stawiano tylko wobec lekarzy, a nie decydentów. I tu znów, jak Kato Starszy, który w senacie rzymskim powtarzał stale: „Caeterum censeo Carthaginem delendam esse”, tak i ja w każdym publicznym wystąpieniu powtarzam: „Kto ma żyć, a kto umrzeć, zależy nie od lekarzy, a od polityków i ekonomistów”.

Za naszego życia, i z naszym cząstkowym udziałem, postęp w naukach podstawowych oraz medycynie klinicznej nabrał niezwykłego rozpędu. Te wielkie osiągnięcia nauki światowej i polskiej, wraz z postępem technologicznym, były wdrażane w kraju dzięki ogromnemu wysiłkowi całego społeczeństwa, państwa, wszystkich pracowników ochrony zdrowia.

Porównując nasze dawne czasy z nowymi, oczywistością jest, że olbrzymi postęp dokonał się w zakresie powszechnej dostępności do opieki zdrowotnej, która jednak staje się coraz bardziej kosztowna, a przez to coraz bardziej elitarna. W ten prosty i zaskakujący sposób zdrowie obywateli staje się „wartością klasową” (coś mi zostało z dawnych lat, nauka nie poszła w las). A wiadomą jest rzeczą, że bieda wyzwala chorobę, a choroba wyzwala biedę. W ten sposób tworzy się circulus vitiosus – „błędne koło”, które niezwykle trudno przerwać.

ŻYCIE I SENS
I choć niektórzy mówią, że życie jest loterią, w której każdy los przegrywa, to my, poprzez realizację swojej lekarskiej pasji, sami nadawaliśmy życiu i cel, i sens. Najczęściej nie żyliśmy tak, jak byśmy chcieli, ale jak mogliśmy. Życie bowiem kształtuje się między wolą, przypadkiem a szczęściem. Koloryt naszego życia w niewielkim stopniu zależał więc od nas samych. Ale logika naszego społecznego myślenia była całkowicie niezależna od historycznych etapów, w których przyszło nam żyć i działać. A przeżyliśmy tych etapów kilka. Kilka razy przestawiano zwrotnice. Stale jednak puszczano nas ponownie starym szlakiem, i robili to ludzie zupełnie nie wierzący – ani we własne przekonania, ani w dawane społeczeństwu obietnice.

Kolejno zmieniała się tylko pogoda, a nie klimat. Dziś też jest pochmurnie i burzowo. Ale my, w każdym z tych okresów, nieśliśmy pomoc potrzebującym, niezależnie od bolesnych wynaturzeń naszego życia społecznego, gospodarczego i politycznego.

Zdając egzamin z filozofii do doktoratu z chirurgii, na pytanie egzaminatora wyklepałem formułkę, że w przyszłości w ogóle nie będzie pieniędzy. Wyznam, że wówczas nie ujawniłem swoich wątpliwości co do prawdziwości tego stwierdzenia – niewiele miałem do stracenia, a chciałem mieć doktorat.

Dziś wiemy, że ci, którzy tak nauczali, kazali to głośno powtarzać i w to wierzyć, sami nigdy w to nie wierzyli, a obecnie mają najwięcej pieniędzy. Ale my w każdym z tych okresów nieśliśmy pomoc potrzebującym, niezależnie od bolesnych wynaturzeń naszego życia społecznego, gospodarczego i politycznego. W każdym z tych okresów i na każdym stanowisku spełnialiśmy swoje lekarskie obowiązki. Byliśmy zawsze blisko ludzi upośledzonych, biednych, cierpiących i chorych. Tymczasem dzisiaj, gdy ma być coraz lepiej, zasady wolnego rynku ignorują i lekceważą potrzeby tej właśnie grupy społecznej. Logika naszego myślenia była oparta na poczuciu wspólnoty z całym społeczeństwem, na poczuciu sprawiedliwości społecznej, dobra wspólnego, zawodowej wspólnoty. Okazuje się jednak, że są to wartości, które dzisiaj jakoś zupełnie nie pasują do panujących praw życia. Nasze życie było „zagospodarowane” myślą, pracą i nadzieją. A dzisiaj? Świadomi jesteśmy – przynajmniej niektórzy z nas – że musimy stale sięgać myślą dalej. Poza aktualną rzeczywistość. Sięgać myślą dalej, nawet poza przyznany nam horyzont czasu.

MORALNOŚĆ
To, co niegdyś było niemoralne, dziś stało się moralną normą. I tak na przykład, choć od tysięcy lat obowiązujące było siódme przykazanie: „Nie kradnij”, to zostało ono znowelizowane, uaktualnione, a przez decydentów tego świata zatwierdzone i perfekcyjnie realizowane. Toteż współcześnie siódme przykazanie Dekalogu nie brzmi: „Nie kradnij”, lecz: „Lepiej ukraść, zwłaszcza w majestacie prawa, niż nie mieć”. Majestat prawa gwarantuje bowiem bezpieczeństwo. Przytoczę tu też obiegowe powiedzenie: „Jestem przeciw korupcji, albo za zwiększonym w niej udziałem”.

Tyle że ja byłem lekarzem. I ciągle, mimo że jestem na emeryturze, myślę jak lekarz. Choć zmieniły się epoki, to oczywistością dla nas było i jest, że nasz obowiązek to nie tylko ratowanie życia chorego, ale równocześnie pobudzanie jego chęci do życia. Nie akceptujemy więc w tym zakresie współcześnie propagowanych tendencji. Zadajemy sobie pytanie, czy my należymy do gatunku homo sapiens, czy animal rationale (ks. abp. J. Życiński).

Jeśli mamy należeć do gatunku animal rationale i wyżej cenimy pragmatyczne korzyści od godności człowieka, to w następnym etapie – utrzymując tę logikę rozumowania – będzie się eliminować ludzi niezwiększających PKB.

Test Rozpoznawania Zaburzeń Związanych z Piciem Alkoholu AUDIT

Wypełnij nasz test i dowiedz się czy masz problem z piciem alkoholu

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH