Hospitalizacja z powodów społecznych


Wielu starszych ludzi w Polsce nie znajduje miejsca w zakładach stacjonarnej lub domowej opieki długoterminowej. Dlatego rodziny często umieszczają ich w szpitalach.

W Polsce obecnie żyje około 6,5 miliona osób w wieku powyżej 60 lat, czyli około 17 proc. populacji, ale w 2030 r. będzie ich ponad 24 proc., czyli prawie ¼. To, że Europa się starzeje, nie budzi już niczyjego zdziwienia, zastanawia natomiast brak refleksji nad skutkami tego procesu. Wydaje się, że polskie władze wyraźnie zdystansowały się od tego problemu w przekonaniu, że podwyższenie wieku emerytalnego rozwiąże problem. Tymczasem były wicepremier Pawlak z rozbrajającą szczerością stwierdził, że Polacy powinni liczyć raczej na dzieci i oszczędności niż na emerytury. Tym, którzy liczą na dzieci, radziłbym jednak ostrożność. W Polsce są one niezbyt pewną inwestycją, a w okresie kryzysu mogą nawet generować znaczne koszty. Jeśli chodzi o oszczędności to jedynie 1 proc. Polaków odłożyło na tyle dużo pieniędzy, że mogą im one cokolwiek gwarantować.

Polska to nie Azja
W naszej kulturze brakuje szacunku dla osób starszych. Polska to nie wschodnia Azja, gdzie seniorzy czynnie uczestniczą w życiu rodziny pod opieką dzieci, a obowiązek udzielania im pomocy jest głęboko wpisany w tradycję. Widok starego ojca czy matki w towarzystwie pomagających im przy posiłku dzieci, nawet w bardzo eleganckich restauracjach Singapuru, Bangkoku czy Szanghaju, jest tam normalny. W Polsce stary i bardzo często niepełnosprawny człowiek staje się wyłącznie obciążeniem dla swojej rodziny i może liczyć jedynie na wątpliwą łaskę dzieci. Kiedy państwo nie zapewnia wystarczająco dużo miejsc w zakładach stacjonarnej oraz domowej opieki długoterminowej, taka osoba często ląduje w szpitalu. To właśnie zjawisko hospitalizacji z powodów społecznych.

vSenior w szpitalu
Sposoby na „przeniesienie” starszych członków rodziny do szpitala w okresie letnim poprzez niepodawanie płynów czy leków opisano w „Newsweeku” (33/2012, str. 30-33, „Rodzice na śmietnik”). Często jednak przyczyną hospitalizacji jest zaostrzenie chorób przewlekłych. Jednakże już po ich opanowaniu i poprawie stanu zdrowia, kiedy możliwy jest wypis, pojawiają się „problemy” z odebraniem pacjenta. Czasami rodzina, aktywna przy przyjęciu do szpitala, znika jak kamfora.

Liczba hospitalizacji ze względów społecznych jest trudna do oceny z poziomu płatnika. Na pewno zjawisko to występuje częściej na poziomie szpitali powiatowych, chodź nie jest to regułą. Być może to jest właśnie powodem funkcjonowania „dziwnych” oddziałów zabiegowych, na których większość pacjentów nie jest poddawana żadnym zabiegom operacyjnym. Lata zaniedbań i nieporozumień w funkcjonowaniu opieki nad osobami starszymi skutkuje obecnie niepotrzebnymi długoterminowymi hospitalizacjami, co wpływa na obłożenie niektórych oddziałów szpitalnych i wzrost kosztów ponoszonych przez NFZ. Tak to już w Polsce jest, że każda dysfunkcja systemu opieki zdrowotnej powoduje zwiększenie kosztów lecznictwa szpitalnego.

Błędy legislacyjne
Błędy popełniono już na początku funkcjonowania kas chorych, kiedy to „do jednego wora” wrzucono medycynę naprawczą i opiekę długoterminową. Finansowanie z jednej składki lecznictwa szpitalnego, opieki ambulatoryjnej i różnych form opieki długoterminowej jest nieporozumieniem. Opieka długoterminowa zawsze będzie w gorszej sytuacji ze względu na silny lobbing na rzecz zwiększenia finansowania szpitali czy podstawowej opieki zdrowotnej. To, że w ciągu ostatnich pięciu lat stawka płacona przez NFZ za osobodzień w zakładach opiekuńczo-leczniczych wzrosła o 100 proc., nie załatwia sprawy.

W kwestii rozwiązań legislacyjnych brak kompetencji urzędników Ministerstwa Zdrowia od lat skutkuje utrzymywaniem archaicznego stanu prawnego. Wystarczy zwrócić uwagę chociażby na rozporządzenie dotyczące zakładów opiekuńczo-leczniczych, które od lat konserwuje niczym nieuzasadnioną nierówność między placówkami niepublicznymi i publicznymi ze szkodą dla tych ostatnich. Przy tym poziomie niekompetencji nie ma żadnych szans na wprowadzenie bardziej zaawansowanych produktów, które są już popularne w innych krajach Europy, np. hospitalizacji domowej czy domowej opieki opartej na mediach elektronicznych.

Bez szans na ubezpieczeniową alternatywę
Osobnym problemem jest brak dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych obejmujących refundacje kosztów opieki domowej i stacjonarnej w przypadku niepełnosprawności w schyłkowym okresie życia. W poprzedniej kadencji sejmu istniał projekt grupy posłów zamierzających wprowadzić ten typ ubezpieczeń dodatkowych. Skończyło się na próbie wmanipulowania NFZ w finansowanie domów pomocy społecznej, a projekt dodatkowych ubezpieczeń zniknął w sejmowych korytarzach.

W obecnej sytuacji ekonomicznej takie ubezpieczenie pozytywnie wpłynęłoby na rynek pracy. W sytuacji, kiedy prawie co ósmy Polak jest bezrobotny, a wykształcenie w zawodzie opiekuna medycznego nie jest gwarancją oszałamiającej kariery, takie rozwiązanie byłoby nie do przecenienia. Wystarczy zwrócić uwagę na Niemcy, gdzie jeżdżą do pracy nasi opiekunowie medyczni. Brak ubezpieczeń zdrowotnych powoduje, że cały wysiłek opieki nad osobami starszymi spada wyłącznie na barki rodziny, co bardzo często powoduje wyłączenie przynajmniej jednego jej członka z pracy zawodowej i obniżenie dochodów. Ubezpieczenia tego typu przyczyniłyby się więc do aktywizacji rynku pracy, ale przede wszystkim umożliwiłyby polskim seniorom decydowanie o sposobie i zakresie sprawowania opieki nad sobą. Dzisiaj niestety mogą się oni jedynie ubezpieczyć od zwrotu kosztów pogrzebu.

Test Rozpoznawania Zaburzeń Związanych z Piciem Alkoholu AUDIT

Wypełnij nasz test i dowiedz się czy masz problem z piciem alkoholu

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH