Pędzący pociąg, czyli szokujące raporty

Regułą trzech trójek nazwał prof. Tomasz Zdrojewski wyniki najnowszego raportu na temat cukrzycy w Polsce. Nie tylko „trójki” są szokujące.

Pierwsza trójka: 3 mln osób chorych na cukrzycę w Polsce już dziś.

Druga trójka: 3 mld zł wydawane co roku na diagnozowanie, monitorowanie i leczenie cukrzycy.

Trzecia trójka: 3 mld zł wydawane co roku na leczenie zawałów serca, udarów mózgu, które u chorych na cukrzycę przebiegają ciężej.

Do tego można dołączyć kolejne cyfry: każdego roku pacjenci dopłacają do leczenia cukrzycy 2,5 mld zł. To już w sumie 8,5 mld zł rocznie (na marginesie: więcej niż połowa zadłużenia szpitali). Ale najbardziej szokuje inna liczba z tego raportu (autorstwa Polskiej Akademii Nauk, przy współpracy m.in. z Ministerstwem Cyfryzacji i NFZ): co roku w Polsce przybywa 3,7 proc. chorych na cukrzycę, co oznacza, że w 2030 roku (już za 10 lat), będziemy mieć 4-5 mln chorych (na marginesie: „ich” czy „nas” – bo w tej grupie przecież może znaleźć się każdy).

I kolejna szokująca liczba: między 2014 a 2018 rokiem o ponad 22 proc. wzrosła w Polsce liczba amputacji spowodowanych zespołem stopy cukrzycowej. To dane z drugiego raportu na temat cukrzycy, tym razem autorstwa NFZ. NFZ sprawdził, jak te osoby były leczone w roku poprzedzającym amputację. Okazało się, że 37 proc. w ogóle nie było u lekarza z powodu leczenia cukrzycy. A 77 proc. – w ciągu roku poprzedzającym amputację nie było poradni diabetologicznej. Czy te osoby nie wiedziały, że chorują na cukrzycę? A lekarz rodzinny, u którego te osoby może jednak były np. przy okazji grypy, nie zapytał o cukrzycę, nie wysłał do diabetologa?

Prof. Aleksander Sieroń w rozmowie z red. Pawłem Krusiem w najnowszym numerze Świata Lekarza (http://swiatlekarza.pl/bledy-w-sztuce-lekarskiej/) mówi o przyczynach błędów medycznych, za jedną z nich uznając niedobór informacji. „Ilu lekarzy słyszało np. o „Laserobarii S” w Bytomiu? Jak mają wysłać tam na leczenie pacjenta zagrożonego amputacją na skutek owrzodzenia podudzi, skoro nie znają tej metody? Jeśli wiedzieliby, dokąd skierować pacjenta, być może liczba amputacji byłaby mniejsza” – mówi prof. Sieroń. Faktycznie, zapewne niewielu lekarzy słyszało o „Laserobarii S”, ale czy tak samo niewielu lekarzy wie, że trzeba monitorować leczenie chorego na cukrzycę, sprawdzić, jak wyglądają jego stopy czy skierować do poradni diabetologicznej?

6 procent PKB nie wystarczy, żeby leczyć nowoczesnymi (nie najtańszymi) lekami 5 mln chorych na cukrzycę typu 2. Cieszy więc, że NFZ chce postawić na profilaktykę, promując w swoich oddziałach bezpłatne badania profilaktyczne i akcję NieCukrz, zamieszczając na swoich stronach propozycje jadłospisów z dietą DASH (polecamy!). To bodaj pierwsze systemowe działania profilaktyczne, pytanie tylko, czy zahamują rozpędzony pociąg z cukrzycą? Prezes Adam Niedzielski co prawda mówi: „dopiero się rozpędzamy”, zapowiadając, że takich akcji będzie więcej.
Przy okazji cukrzycy wróciła kwestia „lekcji o zdrowiu” w szkołach – nota bene nie wiadomo, czemu nie można jej wprowadzić już dziś, choćby na lekcjach wychowawczych lub poświęcić na to jednej lekcji przyrody/ biologii miesięcznie? Wróciła też kwestia „podatku cukrowego”, albo inaczej podatku od niezdrowej żywności, który mieliby płacić jej producenci, a co za tym idzie też jej konsumenci. Zyskałby budżet, dzięki czemu może byłoby więcej pieniędzy na leczenie otyłości i jej skutków, którymi są m.in. cukrzyca. A być może część konsumentów, jeśli miałaby za niezdrowe produkty zapłacić więcej, kupowałaby je rzadziej (zwłaszcza jeśli na opakowaniach byłaby wyraźnie oznaczona zawartość cukru, jak również innych szkodzących w nadmiarze składników, jak sól czy tłuszcz). Można się jednak spodziewać dużego oporu producentów żywności przed takim podatkiem, bo na czym zarabiają lepiej niż na kolorowych słodkich napojach, chipsach czy batonikach?

Czekamy więc na dyskusję o podatku cukrowym (podobnie jak o wyższej akcyzie na alkohol i papierosy). Byle tylko pieniądze z wyższych podatków zostały przeznaczone na profilaktykę i leczenie chorób będących wynikiem tych używek. Czekamy też na lekcje o zdrowiu w szkołach, szkołach rodzenia itp. Obyśmy tylko nie tracili na to kolejnych lat, bo każdy kolejny rok to kolejne 3,7 proc. chorych na cukrzycę. Pędzący pociąg ciągle ucieka.

Katarzyna Pinkosz

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH