Spersonalizowana suplementacja

Spersonalizowana suplementacja


Wywiad z prof. Iwoną Wawer z Zakładu Chemii Fizycznej na Wydziale Farmaceutycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pani Profesor, rozmawiamy na gorąco podczas konferencji nt. suplementów diety skierowanej do farmaceutów. Czy takie spotkania są potrzebne?

Zdecydowanie tak. Zainteresowanie tematem jest ogromne, dlatego że coraz więcej suplementów diety znajduje się na aptecznych półkach. Nasi farmaceuci chcą być przygotowani do fachowej porady dotyczącej wyboru produktów, a do tej pory było bardzo mało szkoleń w tym zakresie. A temat, jak wszyscy wiemy, jest niełatwy. Farmaceuci, uczestnicząc w takich spotkaniach jak dziś, pogłębiają swoją wiedzę, którą mogą przekazać potem przy okienku w aptece. Z badań wynika, że w sprawach suplementów diety Polacy największym zaufaniem obdarzają właśnie farmaceutów. Dlatego jestem gorącą zwolenniczką włączania wiedzy o suplementach diety na przykład w szkolenia podyplomowe.

No właśnie, suplementów mamy bardzo dużo. Czym się kierować w ich wyborze?

Bardzo ważne jest miejsce zakupu. Radziłabym kupowanie suplementów diety w aptece. Natomiast nie polecałabym kupowania ich przez internet, zwłaszcza gdy nie znamy preparatu. A jeśli kupujemy go już kolejny raz, wtedy warto skorzystać z pomocy znanych i sprawdzonych wirtualnych aptek, które podają swój adres i numer telefonu. Poza tym, warto kupować preparaty firm, które mają działy badawczo-rozwojowe, są odpowiedzialnymi producentami i spełniają odpowiednie wymogi, np. Dobrej Praktyki Wytwarzania, Dobrej Praktyki Laboratoryjnej. Cała produkcja w tych firmach jest kontrolowana od początku aż po finalny produkt. To daje gwarancję jakości.

Suplementy diety budzą dużo kontrowersji; czy uważa Pani, że suplementacja jest potrzebna?

Jest potrzebna, ponieważ w środowisku nie ma wszystkiego tego, co jest człowiekowi potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. Medycyna dokumentuje coraz więcej przypadków chorób wywołanych niedoborem witamin i minerałów. Na przykład brak witaminy C powoduje szkorbut. Przyjmowanie jej w tabletkach jest niczym innym jak suplementacją diety. Tak samo jak podawanie witamy D jest profilaktyką krzywicy. Brakuje nam również jodu, który jest niezbędny do prawidłowej pracy tarczycy. W naturalnym pożywieniu jest za mało tego pierwiastka, dlatego już w 1935 roku wprowadzono profilaktykę jodową, wzbogacając nim sól kuchenną. W diecie Polaków jest również za mało selenu ­– około 15-20 µg, a powinno być 50-70 µg. Można by wymienić znacznie więcej przykładów.

Spotkałam się z opinią, że tabletki mogą zastąpić urozmaiconą dietę. Ten pogląd jest modny zwłaszcza wśród zapracowanych osób.

To nonsens! Kapsułki nie zastąpią dobrze zbilansowanej, urozmaiconej diety. Tę kapsułkomanię trzeba zwalczać. Jestem przekonana, że rynek suplementów diety naturalnie się ograniczy, że jest to tylko przejściowa sytuacja. Tak naprawdę większość tego, co jest w kapsułkach, powinno wrócić do żywności. Potrzebujemy żywności funkcjonalnej, czyli wzbogaconej o wszystkie brakujące składniki. To jest przyszłość!

Z jednej strony coraz więcej osób wie, jak ważne są witaminy i pierwiastki w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu, ale z drugiej strony mamy coraz gorszą żywność. Jest wysoko przetworzona, a do tego pochodzi z nieodpowiednio prowadzonych upraw. Według amerykańskich badań obecnie wytwarzane pożywienie ma o 10 proc. mniej magnezu, o 47 proc. mniej żelaza i o 60 proc. mniej miedzi niż żywność sprzed 50 lat.

W reklamach słyszymy: „weź tę kapsułkę, a będziesz miał piękne włosy i paznokcie”, „weź tę kapsułkę, a będziesz mieć zdrowy wzrok” itp. W efekcie osoby, które chcą zachować piękno i zdrowie, łykają suplementy garściami. Przecież to niebezpieczne!

I niepotrzebne. Przede wszystkim należy sprawdzić, jakie mamy niedobory. Trzeba też pamiętać o możliwości przedawkowania jakiegoś składnika, np. suplementy na piękną cerę, włosy i paznokcie mają witaminę A. Przedawkowanie jej może być bardzo niebezpieczne. Środowiska medyczne powinny przed tym ostrzegać. Polacy wcale nie potrzebują witaminy A, bo… mają jej nadmiar. Mamy za to niedobór witaminy C. Jeśli te reklamy miałyby być pożyteczne, powinny brzmieć: „jeśli chcesz mieć piękną cerę, weź witaminę C”. I to byłaby prawda, bo witamina C uczestniczy w syntezie kolagenu.

Co sobie dostarczamy z pożywieniem, a co powinniśmy przyjmować w kapsułkach?

Najlepszym sposobem, aby sobie odpowiedzieć na to pytanie, jest notowanie tego, co się zjadło w ciągu dnia. Z takiego dziennego menu można wiele wyczytać. Z pomocą dietetyczki lub samemu można sprawdzić, czy pokryliśmy dzienne zapotrzebowanie na wapń, magnez itp. Taka wiedza pozwoli nam odpowiednio zmodyfikować dietę.

Ostatnio coraz więcej mówi się o personalizacji suplementacji…

Współczesna medycyna powinna nie tylko brać pod uwagę wiek i wagę pacjenta, ale również jego płeć, psychikę, styl życia, profil genetyczny i biochemiczny, region, w którym żyje. Na przykład ludzie na Śląsku potrzebują zupełnie innej suplementacji niż ludzie na Mazurach. Na Śląsku jest dużo kadmu, ołowiu w środowisku i to się bardzo odbija na zdrowiu mieszkańców. Dlatego Ślązacy powinni jeść znacznie więcej m.in. magnezu i antyoksydantów.

Personalizacja suplementacji to także wiedza o tym, które substancje człowiek wchłania lepiej, a które gorzej. Niewielkie modyfikacje genetyczne białek odpowiedzialnych za wchłanianie tłuszczu powodują, że niektórzy ludzie lepiej wchłaniają karotenoidy czy nienasycone kwasy tłuszczowe. Zalecenia dotyczące suplementacji powinny opierać się na analizie typowej diety Polaków. Z danych Instytutu Żywności i Żywienia wynika, że Polacy jedzą za mało owoców i warzyw, a w ich diecie brakuje witaminy C, kwasów omega-3, magnezu, wapnia czy selenu.

Chciałam spopularyzować wiedzę o racjonalnej suplementacji diety i napisałam książkę. Jest adresowana do wszystkich osób zapracowanych, siedzących godzinami przed monitorem, odżywiających się w pośpiechu i byle jak.

Dziękujemy za rozmowę.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH