Ręce do góry!!! – bałagan na rynku suplementów


W tym miejscu mieliśmy opublikować pierwszy odcinek profesjonalnie opracowanego katalogu suplementów diety. O takie opracowanie prosiliście nas w listach. Potrzebę istnienia takiego zestawienia i gotowość pomocy w jego tworzeniu deklarowały wydziały farmacji.

Praca zapowiadała się ciekawie i miała być odpowiedzią na autentyczne zapotrzebowanie farmaceutów, odwiedzanych przez kolejnych przedstawicieli handlowych, zachwalających setny – z kilku tysięcy dopuszczonych do sprzedaży – preparat.

O pomoc w tej sprawie zwróciłem się do Instytutu Żywienia i Żywności w Warszawie. Myślałem, że w tej instytucji – finansowanej z naszych podatków – mogę liczyć na pomoc i informacje o legalnie sprzedawanych suplementach diety, a następnie poprosić grono niezależnych naukowców, by na tej podstawie ocenili ich wartość. Srodze się zawiodłem.

Odesłano mnie na stronę internetową GIS-u, gdzie znajduje się lista notyfikowanych preparatów, a tam znalazłem jedynie nazwy produktów, producentów i… nic więcej. Przytoczę tylko niektóre nazwy figurujących tam specyfików: Czosnek niedźwiedzi, Himal Power – siła mężczyzny, Długie Życie, Gracja, Energia życia, Tajemnica Starożytnych, Ozon, Slim Mints, PowerSex. Co z tego wynika dla wiedzy farmaceutów i pacjentów? Czego mogą nauczyć się z takiego spisu studenci farmacji? Niczego!

Okazuje się, że w naszym kraju beztrosko sprzedaje się kilka tysięcy produktów, których skład i wartość znają tylko „wtajemniczeni”. Dbają oni, by nikt nie mógł opracować listy suplementów, a tym samym rozpoznać ten rynek pod kątem naukowym. Ciekawe dlaczego? I dlaczego konsekwencje tego mają ponosić pacjenci, płacąc za preparaty o nieznanym bliżej działaniu?

Czy nie warto dopracować zbyt uproszczony system dopuszczania substancji leczniczych do obrotu i zmusić producentów do obowiązkowego upubliczniania podstawowych danych o składzie, wskazaniach, przeciwwskazaniach notyfikowanych preparatów? Dzięki temu wiedza o nich byłaby dostępna dla wszystkich zainteresowanych, mogłyby też powstać opracowania „oddzielające ziarna od plew”.

Na rzetelnej i precyzyjnej wiedzy, a nie na domniemaniu, farmaceuta buduje zaufanie pacjentów do swojej pracy. Prawo musi zapewnić mu łatwy dostęp do wiedzy o wszystkich produktach, które wolno legalnie sprzedawać. Nie może być inaczej – przez szacunek dla misji społecznej tego zawodu.

Obiecałem Państwu, że profesjonalny przewodnik po suplementach diety powstanie podczas wakacji. Nie powstał. Przepraszam. Ale to nie ja powinienem podnosić ręce do góry, tylko ci, którzy są odpowiedzialni za tę prawną dziurę.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH