Wanda Nowicka

Prawo do klauzuli sumienia


Farmaceuci są obecnie w Polsce jedynymi przedstawicielami zawodu medycznego, którzy nie mogą posłużyć się klauzulą sumienia. Burza rozpętała się po rozszerzeniu klauzuli sumienia dla lekarzy. W październiku 2010 r. Rada Europy wzmocniła klauzulę sumienia dla lekarzy. Zgodnie z nią „szpital, placówka czy osoba nie mogą być przedmiotem presji czy dyskryminacji ani ponosić żadnej odpowiedzialności”, gdy odmówią przeprowadzenia aborcji czy eutanazji lub wzięcia udziału w którymś z tych zabiegów.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz powiedział, że odczuwa satysfakcję z takiego zapisu rezolucji. Innego zdania był były minister zdrowia Marek Balicki, który stwierdził, że „klauzula sumienia nie może być używana przeciw pacjentom, a u nas jest wykorzystywana do wojny ideologicznej i do walki z legalnymi zabiegami przerwania ciąży oraz z badaniami prenatalnymi”.
Niedawno część farmaceutów zwróciła uwagę na to, że zawód, który wykonują, jest jedynym zawodem medycznym, w którym nie mogą posłużyć się klauzulą sumienia. Chodzi przede wszystkim o sprzedaż środków antykoncepcyjnych, a zwłaszcza o tzw. „pigułki dzień po”. Katoliccy farmaceuci nie chcą zakazu sprzedawania jej w Polsce. Nie chcą być tylko zmuszeni do jej sprzedaży w swojej aptece. Czy mają do tego prawo, skoro hormonalne środki antykoncepcyjne można kupić w Polsce tylko w aptece i tylko na receptę?
Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich zbiera podpisy pod petycją, by farmaceuta mógł odmówić handlu środkami antykoncepcyjnymi w oparciu o klauzulę sumienia. Katoliccy aptekarze powołują się na przykłady innych krajów. Amerykański Federalny Urząd Żywności i Leków (FDA) zezwolił na sprzedaż „pigułki dzień po” w 2006 roku. Była sprzedawana bez recepty, pod nazwą „Plan B”. Trzy lata temu przepisy zaskarżyło przed sądem federalnym troje aptekarzy, uzasadniając, że nowe przepisy naruszają ich prawa obywatelskie, każąc wybierać pomiędzy „zapewnieniem źródeł utrzymania, a ich głęboką wiarą i przekonaniami moralnymi”. Rada Aptekarska niedawno wyraziła zgodę, by farmaceuci, którzy ze względów moralnych nie chcą sprzedawać pewnych środków, kierowali klientów do innych aptek.


Klauzula sumienia dla farmaceutów jest nie do zaakceptowania

Wanda Nowicka,
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Środki antykoncepcyjne, w tym „pigułka po”, a nawet niezarejestrowana jeszcze w Polsce pigułka wczesnoporonna, dopuszczona do sprzedaży w całej Europie, są uwzględniane na liście podstawowych leków i środków medycznych, publikowanych przez WHO, które powinny być powszechnie dostępne.
Farmaceuta nie może rościć sobie prawa do odmowy wydawania środków farmaceutycznych, które – na mocy prawa – tylko on ma prawo sprzedawać. Jeśli nie chce tego robić, powinien pomyśleć nad zmianą zawodu.
Nie ma żadnego uzasadnienia prawnego, by farmaceuta mógł odmówić sprzedaży zapisanego przez lekarza na receptę środka antykoncepcyjnego.

Klauzula sumienia dla farmaceutów naruszałaby prawo pacjentek do swobodnego dostępu do środków antykoncepcyjnych, prawa do decydowania o własnej prokreacji i prawa pacjentów do korzystania z przysługującego im świadczenia medycznego. Takie ograniczenie mogłoby powodować wzrost liczby niechcianych ciąż, nielegalnych aborcji, a także doprowadzić do zwiększenia popytu na „podejrzane środki antykoncepcyjne” sprzedawane w internecie.

Klauzula sumienia dla farmaceutów jest nie do zaakceptowania, bowiem farmaceuci wykorzystywaliby swoją pozycję monopolistów w zakresie sprzedaży leków w celu narzucenia kobietom własnych poglądów religijnych. Postulaty farmaceutów są wynikiem postawienia na swoistej szali ich konstytucyjnej wolności sumienia i religii (która miałaby być chroniona poprzez niezmuszanie ich do działań sprzecznych z sumieniem) oraz prawa pacjentów do uzyskania środków leczniczych przepisanych przez lekarza w powiązaniu z ich konstytucyjnym prawami do decydowania o własnym życiu, poszanowania ich życia prywatnego oraz do swobody dokonywania wyborów w życiu osobistym. Wszystkie powyższe prawa wynikają z Konstytucji RP i są prawami człowieka i obywatela. Gdyby postulowane zmiany zostały wprowadzone, oznaczałoby to, że wolność sumienia farmaceutów jest chroniona kosztem praw innych obywateli.

W Polsce kobiety często napotykają opór lekarzy w przepisywaniu środków antykoncepcyjnych, którzy w ten sposób samowolnie pozbawiają je praw do decydowania o własnej rozrodczości. Postawienie kolejnych barier w dostępie do antykoncepcji jest nieetyczne i sprzeczne z ogólnoeuropejskimi tendencjami do upowszechnienia w społeczeństwie idei świadomego macierzyństwa. Nawet jeśli takie prawo zostałoby w Polsce uchwalone – czego sobie nie wyobrażam – zostałoby zakwestionowane przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, który już kiedyś zajmował się tą kwestią i wydał jednoznaczny – krytyczny wobec roszczeń farmaceutów – wyrok.


W służbie zdrowia musimy pielęgnować najwyższe standardy etyczne

ks. prof. dr hab.
Stanisław Warzeszak, krajowy duszpasterz służby zdrowia

Aptekarz ma prawo do poszanowania sprzeciwu sumienia, jak każdy człowiek: prezydent, polityk, lekarz, pielęgniarka. Klauzula sumienia należy do indywidualnych praw i nie jest sprawą przywileju nadanego społecznie. Wynika z podstawowej wolności: mam prawo wybierać to, co jest zgodne z moimi przekonaniami, np. religię, światopogląd. Jeśli jakieś działanie sprzeciwia się mojemu przekonaniu moralnemu, nikt nie może mnie do niego przymusić.
W służbie zdrowia jedynie aptekarze są w ograniczeni co do wolności sumienia. W mediach podkreśla się, że mają obowiązek dostarczyć każdy środek na receptę, którego klient (pacjent) potrzebuje. Nie pytając o moralne stanowisko aptekarza, klient miałby prawo domagać się, by jego wybór został bezwarunkowo uszanowany w obszarze sprzedaży. Tymczasem aptekarz ma prawo uważać, że środek antykoncepcyjny lub wczesnoporonny stanowi zło przeciwko życiu ludzkiemu i nie będzie współpracował w jego popełnianiu.

Z punktu widzenia bioetyki nie można mówić, że środki antykoncepcyjne są środkami medycznymi. One działają przeciw naturalnym procesom życiowym w organizmie kobiety, które są przejawem zdrowia, a nie choroby. Nie są to środki terapeutyczne, gdyż zdolność prokreacyjna nie jest chorobą.

Konstytucja francuska, która dała początek określenia wolności w liberalnych społeczeństwach zachodnich, mówi, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. Przełóżmy to na sytuację aptekarza. On także ma prawo powiedzieć: „Nie rozprowadzam środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych, proszę uszanować moją wolność”.

Katolickim aptekarzom nie chodzi o to, by w żadnej aptece nie było takich środków, tylko by mieć prawo w swojej aptece do odmowy ich sprzedaży. Lekarz ma prawo nie przepisać środka antykoncepcyjnego czy wczesnoaborcyjnego. W aptece powinno być tak samo. Wystarczy wywieszka: w tej aptece nie sprzedajemy takich środków. Kościół będzie wspierać aptekarzy, by mieli prawo do decyzji w tej sprawie, ale nie wyklucza, że te środki będą w innych aptekach, i nie będzie narzucał zakazu antykoncepcji tym, którzy kierują się innym porządkiem moralnym.

Oczywiście, jest pewien konflikt między prawem i etyką. Osoby, które chcą takie środki kupić, mają do tego prawo. Ale nie jest sprawiedliwe, że aptekarz musi je dostarczyć, wbrew własnemu sumieniu.

Na razie głos katolickich aptekarzy jest głosem na pustkowiu. Dał jednak wielu osobom do myślenia, że mamy do czynienia z pogwałceniem sumienia osób w służbie zdrowia. To niebezpieczny precedens, gdyż w służbie zdrowia musimy pielęgnować najwyższe standardy etyczne. Co jest wart pracownik służby zdrowia ze złamanym sumieniem? Kto będzie się dziwić, jeśli potem zacznie młodzieży sprzedawać narkotyki?

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH