Szanowni Państwo,
Ze względu na epidemię, ulegnie zmianie termin XVII Gali Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, planowanej pierwotnie na 16 kwietnia 2020.
O nowym terminie i miejscu dorocznej ceremonii, poinformujemy najszybciej jak będzie to możliwe.
Za niedogodności przepraszam, za zrozumienie dziękuję
Paweł Kruś, przewodniczący Kapituły Nagrody

Leki etniczne


Koncerny farmaceutyczne coraz częściej interesują się tzw. lekami etnicznymi, czyli preparatami leczniczymi przeznaczonymi dla ras. Naukowcy twierdzą, że działanie substancji leczniczych może się zmieniać ze względu na uwarunkowania genetyczne osobnika. Pewne grupy etniczne lepiej reagują na dane leki w porównaniu z innymi.

U przedstawicieli poszczególnych ras może być inny metabolizm terapeutyków, inna podatność na różne schorzenia. Na przykład brytyjscy uczeni dowiedli, że mieszkańcy Azji Południowej częściej zapadają na anginę i mają ataki serca.

– Na losy leku w organizmie wpływa zwykle kilka enzymów odpowiedzialnych za jego biotransformację oraz kilka białek uczestniczących w jego transporcie przez bariery biologiczne. Wiele z nich wykazuje w populacji ludzkiej znaczny polimorfizm genetyczny, również w subpopulacjach rasowych czy etnicznych. Udział poszczególnych enzymów w metabolizmie określonego leku zmienia się zależnie od: aktywności alternatywnych układów enzymatycznych, stężenia substratu, obecności inhibitorów, aktywatorów, induktorów lub represorów itp. – twierdzi dr Piotr Tomaszewski z Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w Warszawie.

Wśród naukowców pojawią się też głosy sceptyczne. Doktor Helen Wallace z organizacji GeneWatch, która monitoruje rozwój technologii genetycznych, uważa, że różnice rasowe nie są jeszcze zrozumiałe. – Istnieje więcej różnic genetycznych w obrębie jednej grupy etnicznej niż pomiędzy poszczególnymi grupami. Wątpliwe, czy mamy do czynienia z prawdziwą różnicą biologiczną – uważa dr Wallace. W sprawie nowatorskich leków dodaje: „Istnieje obawa, że niektóre populacje – biedniejsze – będą pomijane w rozwoju leków”.

Leki etniczne to istotny krok w kierunku spersonalizowanej medycyny, gdzie preparaty są indywidualnie dostosowane do genomu chorego.

Pierwszy lek etniczny
Ponad dwa lata temu (w czerwcu 2005 roku) amerykańska organizacja Food and Drug Administration (FDA) dopuściła do użytku pierwszy „etniczny” lek o nazwie BiDil. Specyfik ten może być stosowany wyłącznie u Afroamerykanów w leczeniu niewydolności serca. Kontrowersyjne jest to, że lek stanowi kompozycję dwóch znanych farmaceutyków – hydralazyny i diazotanu izosorbidu, które od lat są stosowane z powodzeniem w terapii niewydolności serca u ludzi wszystkich ras. Poza tym nie udało się powiązać farmakologicznego mechanizmu działania BiDilu z konkretnymi genami. Wątpliwości wzbudzają również wyniki badań klinicznych preparatu, na podstawie których został on dopuszczony do obrotu jako lek etniczny. Jak podaje docent Jonathan Kahn z Hamline University School of Law w St. Paul w Minnesocie, FDA, dopuszczając lek do obrotu, opierała się głównie na wynikach badań czarnych Amerykanów bez porównania z grupą kontrolną składającą się z przedstawicieli innych ras.

Historia BiDilu
Na początku lat 80. Jay N. Cohn, kardiochirurg z University of Minnesota, odkrył, że podanie jednocześnie dwóch wazodylatatorów może zmniejszyć obciążenie mięśnia sercowego, rozszerzając zarówno naczynia żylne, jak i tętnicze. W 1987 roku lekarz otrzymał patent na jednoczesne podawanie hydralazyny i diazotanu izosorbidu.

W 1996 roku firma farmaceutyczna Medco wraz z Cohnem złożyli podanie do FDA o dopuszczenie BiDilu na rynek. FDA odmówiła. Zakwestionowane zostały badania kliniczne preparatu, które nie spełniały standardów tej organizacji, a jedynie weryfikowały skuteczność wazodylatatorów w leczeniu niewydolności serca. Firma Medco zrezygnowała z licencji, a Cohn przeanalizował jeszcze raz ponad dwudziestoletnie badania nad specyfikiem i skupił się na jego skuteczności w leczeniu poszczególnych ras ludzkich.

Kardiochirurg odkrył, że BiDil działał szczególnie dobrze na Afroamerykanów. Pokazywały to badania kliniczne. Problem w tym, że uczestniczyło w nich tylko 49 przedstawicieli rasy czarnej – znikoma liczba, zważywszy, że tego typu testy przeprowadza się z reguły na tysiącach ochotników. Cohn znów wystąpił o patent, tym razem dla leku przeznaczonego wyłącznie dla Afroamerykanów w leczeniu niewydolności serca. Patent przyznano w 2000 roku na 20 lat.

Prawami patentowymi lekarz podzielił się z przedsiębiorstwem NitroMed. Firma ta uzyskała zgodę FDA na przeprowadzenie badań skuteczności specyfiku w leczeniu niewydolności serca u Afroamerykanów. Wyniki badań na 1050 ochotnikach, którym podano terapeutyk, okazały się pozytywne. W czerwcu 2005 roku FDA dopuściła BiDil do obrotu jako lek etniczny przeznaczony wyłącznie dla przedstawicieli rasy czarnej.

Wielu kardiologów nie ma wątpliwości, że ten preparat byłby skuteczny również u chorych pozostałych ras. Dlaczego więc twórcy leku zgodzili się przetestować go tylko na przedstawicielach jednej z nich? Wydaje się, że chodzi tu o kwestie ekonomiczne. Gdyby FDA uznała BiDil jako lek dla ogółu, to jego ochrona patentowa wygasłaby w 2007 roku. Ograniczając badania tylko do Afroamerykanów, w pewnym sensie zmuszono FDA do uznania BiDilu za lek etniczny i tym samym przyznania NitroMedowi wyłączności na jego produkcję przez dodatkowe 13 lat (do czasu wygaśnięcia drugiego patentu). BiDil w USA jest sześciokrotnie droższy niż substancje czynne, z jakich się składa i jakie sprzedaje się jako osobne preparaty wszystkim chorym.

Nauka a ekonomia
Mimo krytycznych głosów, wiele firm farmaceutycznych dostrzegło korzyści wynikające z uznania preparatu za rasowo specyficzny. W 2003 roku kalifornijskie przedsiębiorstwo biofarmaceutyczne VaxGen podjęło próbę wykorzystania wcześniej zebranych danych, aby ocalić swój produkt – szczepionkę przeciwko AIDS. Mimo że badania kliniczne preparatu Aidsvax nie potwierdziły jego skuteczności w obniżaniu ryzyka zakażeń wirusem HIV w całej zaszczepionej populacji, to VaxGen „odkrył”, że liczba infekcji wśród Afrykanów i Azjatów wyraźnie spadła. Firma chciała wykorzystać te dane do potwierdzenia rasowości specyfiku. Niestety badania te przeprowadzono na niereprezentatywnej grupie ochotników – wzięło w nich udział tylko kilkuset przedstawicieli rasy czarnej i żółtej.

Refleksje
Nie zaprzeczam, że badacze pracujący nad rasowo specyficznymi lekami kierują się troską o chorych, równocześnie nie należy jednak zapominać, że ich wysiłki w dużej mierze są regulowane prawami rosnącej konkurencji na rynku farmaceutycznym. Zgadzam się z poglądem docenta Kahna, że: „Posługiwanie się rasowością jako chwytem marketingowym zwiększającym wartość leku (lub szansę na jego rejestrację) może prowadzić do obniżenia standardów opieki medycznej i wielu innych niezamierzonych konsekwencji (…). Wprowadzanie na rynek większej liczby takich leków nie tylko nie przyczyni się do zniesienia różnic w zdrowotności poszczególnych grup etnicznych, ale może je nawet pogłębić.”

konsultacja:
dr n. farm. Piotr Tomaszewski
Wydział Farmaceutyczny AM w Warszawie

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH