koniec antybiotykow

Koniec antybiotyków?

Stosowanie antybiotyków przy infekcjach wirusowych doprowadziło do tego, że coraz więcej bakterii jest lekoopornych. Co więcej, bakterie uodparniają się szybciej, niż powstają nowe leki.

Wynalazca antybiotyków – Aleksander Fleming – wygłaszając w 1945 roku w Sztokholmie wykład z okazji przyznania jemu i jego współpracownikom Nagrody Nobla, podzielił się ze słuchaczami proroczą wizją. Wspomniał o tym, że nieświadomi ludzie, niefrasobliwie wystawiając bakterie na zbyt małe dawki antybiotyków, mogą łatwo uczynić je opornymi.

Stosowanie antybiotyków przy infekcjach wirusowych doprowadziło do tego, że coraz więcej bakterii jest lekoopornych. Co więcej, bakterie uodparniają się szybciej, niż powstają nowe leki.

Wynalazca antybiotyków – Aleksander Fleming – wygłaszając w 1945 roku w Sztokholmie wykład z okazji przyznania jemu i jego współpracownikom Nagrody Nobla, podzielił się ze słuchaczami proroczą wizją. Wspomniał o tym, że nieświadomi ludzie, niefrasobliwie wystawiając bakterie na zbyt małe dawki antybiotyków, mogą łatwo uczynić je opornymi.

Nieświadomość czy zaniedbanie

Obecnie media co rusz alarmują o pojawieniu się coraz większej liczby szczepów bakterii opornych na znane antybiotyki. Mimo to ludzie w obliczu tak wielkiego zagrożenia, jakim jest przegranie walki ze wszędobylskimi patogenami, wydają się niewzruszeni. Nikogo nie dziwi przepisywanie antybiotyków na przeziębienie czy inną wirusową infekcję, samoleczenie pacjentów z użyciem antybiotyków. Co więcej, według danych WHO, w 14 (spośród 21) krajach wschodniej części Europy zakup antybiotyków bez recepty jest praktyką powszechną. Jednocześnie tylko w 7 spośród tych 21 krajów opracowano narodowe plany działań zapobiegających wzrastaniu zjawiska antybiotykooporności. Jakby tego było mało, w zaledwie kilku państwach obowiązują wytyczne dotyczące higieny rąk w zakładach opieki zdrowotnej. Co ciekawe, niedawno opublikowano dane, z których wynika, że w Polsce około 60 proc. lekarzy i pielęgniarek nie myje w prawidłowy sposób rąk przed badaniem pacjenta.

W obliczu tych katastrofalnych danych nie dziwi, że bakterie zbierają obfite żniwo zarówno na oddziałach szpitalnych, jak i poza nimi. Każdego roku w samej Unii Europejskiej ponad 25 tys. osób umiera w wyniku zakażeń bakteryjnych wywołanych przez szczepy oporne na działanie antybiotyków.

Antybiotyki dla zwierząt

W niektórych krajach zużycie antybiotyków w weterynarii przewyższa ich zużycie wśród ludzi. W Stanach Zjednoczonych około 80 proc. wszystkich antybiotyków podaje się zwierzętom w celu przyspieszenia ich wzrostu oraz w celu ich ochrony przed zakażeniami przed oddaniem ich do rzeźni. Pomimo oficjalnego zakazu używania antybiotyków do stymulacji wzrostu zwierząt w Unii Europejskiej (od 2006 roku), wciąż wiele krajów je stosuje. Wśród antybiotyków powszechnie stosowanych w weterynarii znajdują się m.in. fluorowane chinolony (ciprofloksacyna). W efekcie tego coraz częściej obserwuje się u ludzi oporność szczepów bakteryjnych na ten rodzaj antybiotyków. Nabywanie oporności na leki przez bakterie z rodzaju Salmonella oraz Campylobacter jest również bezpośrednio związane ze stosowaniem antybiotyków u zwierząt.

Bakterie górą

Rozprzestrzenianie się lekooporności następuje bardzo szybko. Obecnie aż 90 proc. gronkowców jest niewrażliwych na działanie penicylin naturalnych, aminopenicylin oraz ureidopenicylin. Ostatnie lata przyniosły również doniesienia o pojawieniu się szczepów o zmniejszonej wrażliwości na wankomycynę, która do tej pory była antybiotykiem ostatniego rzutu w leczeniu zakażeń gronkowcami. Niepokojący wzrost oporności obserwuje się także w przypadku innych patogenów, w tym paciorkowców oraz pałeczek Escherichia coli. W polskich szpitalach dużym problemem stają się też pałeczki zapalenia płuc (Klebsiella pneumoniae). Opisano już szczepy oporne na wszystkie antybiotyki. Poza szpitalami natomiast najgroźniejsze są antybiotykooporne pneumokoki. Aż 40 proc. pneumokoków izolowanych w naszym kraju z zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych jest opornych na penicylinę, a 20 proc. nie daje się wyleczyć żadnymi lekami.

Niestety, wzrost lekooporności wśród bakterii nie idzie w parze z pojawianiem się nowych antybiotyków. Proces tworzenia nowych leków jest niezwykle czasochłonny. Od momentu wykrycia substancji chemicznej o aktywności przeciwbakteryjnej do wprowadzenia jej na rynek mija średnio 5-7 lat, tymczasem bakterie tworzą nowe mechanizmy oporności niekiedy w zaledwie kilka miesięcy. W latach 1983-1987 FDA zatwierdziła szesnaście nowych antybiotyków. Dla porównania, od 2003 roku do chwili obecnej zarejestrowano jedynie siedem. W połączeniu z nieracjonalnym gospodarowaniem antybiotykami stawia nas to na przegranej pozycji w walce z drobnoustrojami.

Polska w czołówce

Nadużywanie antybiotyków jest problemem na skalę światową, a według statystyk uzyskanych w Europejskim Programie Monitorowania Konsumpcji Antybiotyków ESAC (ang. European Surveillance of Antibiotic Consumption), Polska znajduje się pod tym względem w ścisłej czołówce.

Wraz z nastaniem jesieni i zimy sprzedaż antybiotyków wzrasta u nas nawet czterokrotnie. Co ciekawe, właśnie w trakcie zimy większość infekcji jest spowodowana nie przez bakterie, lecz przez wirusy, w przypadku których antybiotyki są całkowicie nieskuteczne. Jeszcze kilka lat temu lekarze, zgodnie z obowiązującymi wówczas wytycznymi, przepisywali antybiotyki jako profilaktykę powikłań po infekcjach wirusowych. Obecnie jednak takie postępowanie uważane jest za błąd w sztuce i ogromne nadużycie. Niestety, wciąż jednak nie brak lekarzy, którzy dla świętego spokoju (oraz by pacjent miał poczucie, że jest właściwie leczony) ordynują antybiotyki.

Rozpoznać wroga

Od kilku lat lekarze rodzinni dysponują prostym narzędziem, pozwalającym na wstępne rozpoznanie rodzaju patogenu, z którym mają do czynienia w gabinecie. Tzw. szybkie testy CRP, jeśli byłyby używane powszechnie, mogłyby znacząco zredukować liczbę przepisywanych antybiotyków.

CRP (ang. C-reactive protein), czyli białko C-reaktywne, zwane białkiem ostrej fazy, to normalny składnik osocza ludzkiego. W stanie fizjologicznym występuje w organizmie ludzkim w stężeniu około 6 mg/l. W wyniku infekcji stężenie tego białka wzrasta – przy zakażeniu bakteryjnym nawet 50-krotnie.

Badanie CRP jest bardzo proste do wykonania – wystarczy, że lekarz w swoim gabinecie pobierze z palca pacjenta kroplę krwi i umieści ją w specjalnym urządzeniu diagnostycznym. Wynik testu znany jest już po dwóch minutach. Na jego podstawie oraz w oparciu o badanie przedmiotowe lekarz może określić, czy ma do czynienia z zakażeniem bakteryjnym, czy też infekcją wirusową. Problemem jest niestety dostęp do tych testów. Coraz częściej można je spotkać w prywatnych gabinetach, jednak w placówkach państwowych to wciąż rarytas. Wygląda na to, że państwo woli dopłacać ogromne kwoty do refundacji antybiotyków oraz leczenia pacjentów zainfekowanych szczepami bakterii opornych na powszechnie dostępne antybiotyki. W 2009 roku Polacy zażyli ponad 31 mln opakowań antybiotyków, a na ich refundację NFZ wydał prawie 307 mln zł, o 12 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Test Rozpoznawania Zaburzeń Związanych z Piciem Alkoholu AUDIT

Wypełnij nasz test i dowiedz się czy masz problem z piciem alkoholu

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH