High-tech  w fitofarmaceutykach

High-tech w fitofarmaceutykach


Po kilku tysiącach lat korzystania z roślin w lecznictwie, dopiero pod koniec XX wieku podjęto próby naukowego wyodrębnienia i opisania zawartych w nich substancji. Phytoneering, stworzony przez prof. Michaela Poppa, jest nowym działem farmacji.

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia, jednym z największych problemów współczesnej medycyny jest wzrost oporności bakterii na antybiotyki. Po kilkudziesięciu latach penicylina przestała być skuteczna – na przykład na pneumokoki.
W Europie rocznie wydajemy ok. 1,5 miliarda euro na antybiotyki, które nie działają, a 25 tysięcy osób umiera z powodu infekcji wywołanych przez czynniki wielolekooporne. Przyczyną tego stanu rzeczy jest bezrefleksyjne ordynowanie antybiotyków, także w przypadkach chorób wirusowych. Z drugiej strony, nie stworzono dotychczas ogólnodostępnej alternatywy dla antybiotyków. Leki ziołowe czy roślinne były i są zbyt słabo przebadane i opisane, a podstawową ich wadą był do niedawna brak standaryzacji wytwarzania. Krótko mówiąc, zawsze rodziły się obawy, czy jedna partia leku roślinnego nie będzie zasadniczo różniła się od kolejnej.

A przecież zalety roślinnych środków leczniczych są niepodważalne. Od milionów lat rośliny stale musiały bronić się przed atakami bakterii, wirusów i grzybów. Różnorodność flory była więc możliwa tylko dzięki ewolucyjnemu rozwinięciu skutecznej obrony przed mikroorganizmami.

Siła roślin
Badania naukowe dowiodły, że rośliny rozwinęły mechanizmy przeciwdziałające także ludzkim infekcjom bakteryjnym i wirusowym. Co więcej, do tej pory bakterie nie uodporniły się na antybakteryjne substancje roślinne i można mieć nadzieję, że skoro nie udało im się tego osiągnąć przez miliony lat, to proces powstania oporności na fitofarmaceutyki nie będzie tak prędki, jak w przypadku antybiotyków.

Do niedawna nie mieliśmy narzędzi, by dokładnie opisać zawartość substancji w kolejnych partiach roślin poddawanych procesom farmaceutycznym. Dopiero działalność Bionorica – autorskiej firmy prof. Michaela Poppa – dowodzi, że w niedalekiej przyszłości brak standardów w ziołolecznictwie przestanie być jego zasadniczym problemem. Phytoneering, czyli wykorzystanie najnowocześniejszych technologii i metod naukowych do opisywania leczniczych cząstek roślinnych, może zagwarantować, że każda kapsułka czy kropla fitofarmaceutyku, nie tylko będzie miała dokładnie taki sam skład, ale również, że będzie on optymalnie dobrany do leczenia konkretnych schorzeń.

Standaryzacja upraw
Na plantacjach prof. Poppa rośliny hodowane są z nasion, których przygotowanie trwa około ośmiu lat. Proces rozpoczyna się od zbierania roślin dzikich i poddania ich badaniom pod kątem zawartości substancji leczniczych, które definiuje m.in. Instytut Chemii Uniwersytetu w Innsbrucku, dysponujący jedynym na świecie sprzętem do precyzyjnego i szybkiego oznaczania składników roślin. W ciągu minuty powstają tam komputerowe opisy kilkudziesięciu substancji, potem analizuje się częstość ich występowania. Wybrana roślina o optymalnych właściwościach jest klonowana w sposób naturalny i po wyhodowaniu odpowiedniej ilości nasion rozpoczyna się proces uprawy na plantacjach zlokalizowanych w regionach o klimacie umożliwiającym kilka zbiorów w roku, z czystą ekologicznie glebą i oddalonych od przemysłu.

Takie wymogi spełnia np. wyspa Majorka. Podczas uprawy prowadzona jest pełna dokumentacja i kontrola laboratoryjna każdej fazy rozwoju roślin – od siewu do zbiorów. A proces przetwarzania (ekstrakcji) prowadzony jest w niewielkiej odległości od pól, co gwarantuje najwyższą jakość surowca. W przypadku suszenia stosuje się opatentowaną metodę próżniową, wyróżnioną niemiecką nagrodą za innowacyjność.

Nadzieja na przyszłość
Dzięki temu, że w przypadku fitofarmaceutyków nie ma generyków, możemy spodziewać się dalszego rozwoju badań prowadzących do odkrycia kolejnych oryginalnych preparatów. Firmom fitofarmaceutycznym po prostu będzie się opłacało inwestowanie w naukę. Marzeniem prof. Michaela Poppa jest wyodrębnienie antybiotyku naturalnego. Rozwija więc program badawczy związany z peptydem PPI.

I tylko szkoda, że śladami phytoneeringu firmy Bionorica rzadko podążają inni wytwórcy fitofarmaceutyków. Zapewne przewaga technologiczna i potencjał aparatu naukowego stworzonego przez prof. Poppa w wielu ośrodkach uniwersyteckich całego świata, sprawia, że już dziś konkurencja zamawia gotowe produkty w fabryce w Neumarkt i sprzedaje je pod własnymi markami, w myśl klasycznej zasady „jeśli nie możesz pokonać konkurenta, wpółpracuj z nim”. W ciągu trzech ostatnich lat Bionorica zwiększyła sprzedaż o ponad 50 proc. Innowacyjność popłaca.


high-tech1.jpg

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH