Czy podrabiane leki znikną z internetu?

Czy podrabiane leki znikną z internetu?


W lutym br. Parlament Europejski przyjął dyrektywę, która ma zapobiec wprowadzaniu do obrotu podrabianych leków. Jak na razie wciąż można je kupić bez problemu. A pacjenci nie są świadomi, czym to grozi.

Sprzedaż podrabianych leków jest podwójnie niebezpieczna. Po pierwsze mogą spowodować niebezpieczne działania niepożądane. Po drugie ich prawdziwy skład często odbiega od zadeklarowanego na opakowaniu.

Prosto z zagranicy
W 2010 r. izby celne zatrzymały ponad 60 tys. sztuk farmaceutyków i artykułów medycznych. W tym roku ta liczba pewnie nie będzie mniejsza, patrząc na informacje, które można uzyskać od celników.

Izba celna we Wrocławiu (lipiec 2011)
„W wyniku rewizji celnej przesyłek pocztowych dolnośląscy funkcjonariusze celni ujawnili przypadek przesyłania leków pocztą. Przesyłka zawierała tabletki z opisem Searle 1421 bez oryginalnego opakowania.”

Izba celna we Wrocławiu (kwiecień 2011)
„W bagażu podróżnego powracającego z Egiptu funkcjonariusze z Oddziału Celnego Osobowego Port Lotniczy Wrocław-Strachowice ujawnili w ubiegłym tygodniu 150 tabletek viagry.”

Izba celna we Wrocławiu (marzec 2011)
„23.03.2011 podczas odprawy podróżnych w przylocie z Egiptu funkcjonariusze Oddziału Celnego Osobowego ujawnili w bagażu jednego z podróżnych 478 sztuk medykamentu Cialis. Działanie tego medykamentu jest silniejsze od Viagry. Określa się go jako weekendowy narkotyk, ponieważ działa na organizm 36 godzin. W Egipcie leki tego typu są łatwiej dostępne i tańsze. Można je kupić w kurortach wypoczynkowych i miejscowościach sanatoryjnych, gdzie prowadzi się pokątną sprzedaż. Nie wszyscy są świadomi, że skład tych leków nie zawsze odpowiada informacji zawartej na załączonych ulotkach. Dawka może być kilkakrotnie silniejsza lub mogą być to zwykłe podróbki np. sprasowane wapno z domieszką mąki albo podróbki zawierające składniki niewiadomego pochodzenia, mogące wywołać szereg niebezpiecznych dla życia skutków ubocznych.”

Izba celna w Katowicach (marzec 2011)
„Funkcjonariusze Granicznego Referatu Zwalczania Przestępczości podczas kontroli bagaży podróżnych powracających z Egiptu, zamiast pamiątek z podróży, ujawnili niezgłoszone do odprawy środki farmaceutyczne w ilości 1200 sztuk. Niedozwoloną ilość leków usiłowała przemycić na terytorium naszego kraju podróżująca wspólnie para: młody mężczyzna oraz towarzysząca mu kobieta. Wśród zatrzymanych leków prym wiodły środki farmaceutyczne stosowane w zaburzeniach erekcji, ale nie brakowało także leków stosowanych przy innych dolegliwościach.”

Izba celna w Białej Podlaskiej (lipiec 2011)
„Kilka tysięcy saszetek zawierających preparaty w formie proszku i granulatu funkcjonariusze znaleźli pod materacem w pustym przedziale pociągu relacji Moskwa-Praga. Opis na kartonowych opakowaniach dołączonych do saszetek wskazuje na zioła tybetańskie. Wartość rynkową zatrzymanego towaru celnicy oszacowali na około 12 tys. zł.”.

Izba celna w Białej Podlaskiej (lipiec 2011)
„Funkcjonariusze celni z Terespola udaremnili przemyt 11,5 tys. tabletek i ampułek zawierających anaboliki. 34-letni obywatel Białorusi, Siarhej B. próbował przemycić farmaceutyki ukrywając je m.in. w drzwiach i podłodze dostawczego volkswagena. Dla niepoznaki ampułki zostały umieszczone w ciemnych skarpetach i pończochach.”

Izba celna w Białej Podlaskiej (lipiec 2011)
„28.06. funkcjonariusze celni z przejścia granicznego w Hrebennem udaremnili próbę przemytu ponad 4 100 kapsułek preparatu Tiens. Środek używany w tradycyjnej medycynie chińskiej próbował wwieźć do Polski Wolodymyr D., obywatel Ukrainy.”
„W połowie czerwca celnicy z przejścia granicznego w Hrebennem przechwycili blisko 7 tys. tabletek viagry. Uwagę funkcjonariusza zwróciła torba znajdująca się na przednim siedzeniu samochodu. W środku znajdowały się dwa kartony po sokach. Mimo że kartony wydawały się nienaruszone, podejrzenia funkcjonariusza wzbudził ich ciężar, dlatego zdecydował o prześwietleniu urządzeniem rtg do skanowania bagaży. Po otwarciu opakowań okazało się, że ukryto w nich niebieskie i żółte tabletki z opisem VGR 100 i C 20. Kolor i oznaczenie tabletek wskazuje na popularne środki wspomagające erekcję Viagrę i Cialis (tzw. „spontaniczna Viagra”). Wartość rynkową zatrzymanego towaru Służba Celna oszacowała na ponad 200 tys. zł.”

Podróbki w listach
Oczywiście, wykryte przez celników środki to zaledwie procent tego, co jest naprawdę przemycane. Nielegalnie do Polski trafiają leki głównie z Chin, Indii, Indonezji, krajów byłego ZSRR oraz z Egiptu (celnicy mówią wprost o kolejnej… pladze egipskiej). Trzeba jednak pamiętać, że Polska nie jest krajem, do którego dopływają statki pełne przemycanego towaru, jak to się np. zdarza w Hamburgu czy Rotterdamie. Leki trafiające do Polski są głównie ukrywane w bagażu (transport lotniczy, samochodowy), a ich ilość jednorazowo jest stosunkowo niewielka. W ostatnich latach jednak bardzo wzrosła ilość leków przemycanych w przesyłkach pocztowych.

– Można wręcz mówić o pladze przesyłek pocztowych: w małych ilościach w listach są przesyłane podrobione leki. Poczta Polska ma prawo prześwietlić przesyłki. Jeśli po takim prześwietleniu pojawi się podejrzenie, że w środku mogą znajdować się leki, to przesyłki są natychmiast zatrzymywane – opowiada Iwona Mońko, naczelnik wydziału Ochrony Praw Własności Intelektualnej w Ministerstwie Finansów. – Ilość przemycanych leków w przesyłkach pocztowych jednorazowo nie jest duża, np. kilka opakowań. Waga takiego przestępstwa nie wydaje się ogromna, ale jeśli takich przesyłek jest dziennie 100 od jednej osoby, to ta skala okazuje się znacznie większa.

Najwięcej przesyłek z podrabianymi lekami pojawia się w urzędzie pocztowym w Katowicach.

Iwona Mońko podkreśla, że ilość wykrywanych przez celników przestępstw mogłaby być większa, gdyby bardziej zainteresowali się tą sprawą sami… producenci leków! Mogą oni zgłaszać – nieodpłatnie zresztą – wnioski do izby celnej w Warszawie o objęcie ochroną ich praw (jako właściciele praw do własności intelektualnej – w tym przypadku jako właściciele leków). Produkty objęte taką ochroną trafiają do tzw. systemu Vinci, stworzonego przez informatyków służby celnej. Zawiera on dane m.in. o wzorach, znakach, markach chronionych prawami własności intelektualnej – wraz z dokumentacją zdjęciową lub filmową. Do systemu Vinci mają dostęp celnicy. Niestety, jak się okazuje, na ponad 600 zgłoszeń o tego typu ochronę, zalewie 67 dotyczyło produktów farmaceutycznych!

– Celnik nie musi być ekspertem od leków. Powinien jednak przez producentów zostać wyposażony w wiedzę, jak wygląda oryginalny produkt. Inaczej nie będzie w stanie odróżnić leku podrabianego od legalnego, a trzeba zdać sobie sprawę, że na przejściu granicznym celnik ma minutę na podjęcie decyzji o zatrzymaniu towaru. Na granicy nie ma możliwości, by otworzyć laboratorium i badać skład chemiczny leku. Celnik powinien mieć informacje, które od razu pozwolą mu podjąć decyzję, czy dany produkt powinien zostać zatrzymany – dodaje Iwona Mońko. – Kilka lat temu koledzy w porcie lotniczym w Warszawie zatrzymali viagrę, która była zgłoszona jako błękitna tabletka do… koloryzacji dżinsu! Zgłoszenie nie sugerowało, że mogą to być leki. Pomysłowość osób podrabiających jest duża, dlatego we wniosku o ochronę powinno się znaleźć jak najwięcej czytelnych informacji, z których będą mogli skorzystać celnicy.

Plaga internetu
Podrabiane leki trafiają na bazary, do sex-shopów, siłowni, jednak najwięcej do internetu. Portale nielegalnie sprzedające produkty farmaceutyczne niewiele różnią się od internetowych stron aptek. Pacjenci często nie zdają sobie sprawy z tego, że kupują lek nielegalnie; są przekonani, że skoro lek jest oferowany jawnie w internecie, a policja nie interweniuje, to wszystko jest w porządku. Często też nie zdają sobie sprawy, że lek może być podrobiony, zawierać za małą ilość substancji czynnej (i wcale nie zadziałać) lub za dużą (i spowodować poważne skutki uboczne). Nie zdają sobie sprawy, że lek może w ogóle nie zawierać deklarowanego składnika, za to substancję obojętną, np. kredę czy gips, albo uzależniającą czy wręcz szkodliwą dla zdrowia.

Pacjenci decydują się na internetowe zakupy, bo jest to prostsze (nie trzeba wychodzić z domu), tańsze, a poza tym oferujący nie wymaga od nich recepty – a więc nie trzeba iść do lekarza. W ten sposób oferowane są też leki, które w Polsce są nielegalne, np. wczesnoporonne. Kobiety (często młode dziewczyny), zażywając je bez kontroli lekarza, nie zdają sobie sprawy, jak poważne może mieć to dla nich konsekwencje. Kupują, przerażone konsekwencjami niepożądanej ciąży, nawet nie mając możliwości sprawdzenia, czy lek pochodzi z legalnego źródła i czy nie jest podróbką o zupełne innym składzie i właściwościach! Może nie zadziałać lub być szkodliwy dla zdrowia (patrz ramka).

Jak rozpoznać fałszywkę
Pacjent nie jest w stanie odróżnić leku podrobionego od oryginału. Często jest to możliwe dopiero po analizie w laboratorium. Proceder podrabiania produktów leczniczych rozwija się, do złudzenia przypominają one oryginalne. Jedyną metodą zabezpieczenia się przed fałszywkami jest więc kupowanie leków w legalnych źródłach, czyli w aptekach, i informowanie pacjentów o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą kupowanie leków z niepewnego źródła.

W niektórych krajach jest możliwość weryfikacji stron internetowych oferujących leki, np. w USA wprowadzono program Verified Internet Pharmacy Practice Sites (VIPPS – Zweryfikowane Strony Internetowe Zajmujące się Dystrybucją Farmaceutyków). W Polsce na stronach internetowych Wojewódzkich Inspektoratów Farmaceutycznych można znaleźć spis aptek prowadzących sprzedaż wysyłkową leków dostępnych bez recepty (te na receptę nie powinny być w ogóle sprzedawane przez internet).

Z fałszywkami podjęła też walkę Unia Europejska. Według dyrektywy Parlamentu Europejskiego z lutego 2011 r., na stronach aptek internetowych ma się pojawić specjalne logo, które ułatwi pacjentom stwierdzenie, czy dana strona oferująca sprzedaż leków jest powiązana z apteką mającą pozwolenie na sprzedaż leków przez internet. Ma odsyłać do portalu utworzonego przez państwa członkowskie UE, na którym możliwe będzie sprawdzenie autentyczności logo. Portal ma też informować o ryzyku związanym z zakupem produktów leczniczych przez internet. W dyrektywie mówi się też o oznakowaniach, które mają się pojawić na opakowaniach leków, by ułatwić stwierdzenie ich autentyczności. Państwa UE mają 18 miesięcy na wprowadzenie przepisów w życie.
Nowe przepisy mogą pomóc, na pewno jednak nie wyręczą policji w ściganiu właścicieli nielegalnych stron oferujących podrabiane leki. I nie wyręczą Ministerstwa Zdrowia w konieczności ułatwienia pacjentom dostępu do lekarza (co jest podstawą) oraz konieczności edukowania pacjentów, że leki to nie cukierki, a ich zażywanie bez kontroli może być niebezpieczne dla zdrowia.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH