Szanowni Państwo,
Ze względu na epidemię, ulegnie zmianie termin XVII Gali Nagrody Zaufania „Złoty OTIS”, planowanej pierwotnie na 16 kwietnia 2020.
O nowym terminie i miejscu dorocznej ceremonii, poinformujemy najszybciej jak będzie to możliwe.
Za niedogodności przepraszam, za zrozumienie dziękuję
Paweł Kruś, przewodniczący Kapituły Nagrody

Chcemy stypendium stażowego


Obecny rok akademicki to już czwarte starcie studentów farmacji z przeddyplomowym bezpłatnym stażem aptecznym. Niektórzy dla zachowania pozorów nazywają go praktyką studencką. Czas mija, a kolejni studenci – zaciskając zęby – czekają na 31 marca, czyli dzień formalnego zakończenia stażu.

Te 6 miesięcy, które studenci muszą spędzić w aptece, często określane jest w środowisku młodych farmaceutów jako odrabianie pańszczyzny. To nie do końca słuszne porównanie, gdyż nie ma mowy o pańszczyźnie w sytuacji, gdy pracuje się za darmo na rzecz prywatnego przedsiębiorcy.

Człowiek uczy się całe życie
Z roku na rok coraz bardziej jasne staje się, że obecny układ, w którym staż jest okresem pracy bez wynagrodzenia, to skandal w czasach kapitalizmu. Tłumaczy się, że jest to kontynuacja procesu nauczania na kierunku farmacja (warunek uzyskania dyplomu), a nie praca. Prawda jest jednak zupełnie inna – stażysta w aptece przede wszystkim pracuje. Czy się uczy? Oczywiście, że tak – jak każdy, kto zaczyna pracę w nowym miejscu. Zresztą człowiek uczy się całe życie, a przynajmniej powinien.

Ciekawe, dlaczego tylko młodych farmaceutów uznano za niewartych wynagrodzenia na etapie wchodzenia na rynek pracy? Tak zwani „studenci-stażyści” są jedynymi pracownikami apteki, którym nie płaci się za wykonywaną pracę. Mimo to większość aptekarzy, a w szczególności właścicieli aptek, idzie w zaparte i twierdzi, że obecny układ jest jak najbardziej w porządku. Tymczasem zintegrowanie stażu z okresem studiów nie jest i nie może być wytłumaczeniem dla braku wynagrodzenia. Paradoksalnie nikt nie kwestionuje wypłacania pensji technikom farmaceutycznym odbywającym staż. Czy to oznacza, że osoby po 5 latach ciężkich studiów są gorzej przygotowane do wykonywania czynności fachowych w aptece?

Same plusy dla apteki
Sytuacja, w jakiej znaleźli się studenci farmacji, jest ewenementem. Zawód farmaceuty jest w Polsce jedynym, w którym z założenia nie płaci się za staż. Nierzadko spotyka się apteki, które stażystami łatają dziury kadrowe powstałe w wyniku nasilonego odpływu pracowników do Wielkiej Brytanii, Irlandii czy innych państw.

Przyjmując stażystę apteka może sporo zaoszczędzić. Nie płaci mu wynagrodzenia, nie musi też ponosić innych kosztów związanych z zatrudnieniem pracownika na etacie. Śmiesznie to zabrzmi, ale stażysta sam musi sobie zapewnić odzież roboczą (czyt. fartuch) oraz utrzymywać ją w czystości (czyt. sam musi ją prać).

Ponadto opiekun stażysty otrzymuje od uczelni dodatkowe wynagrodzenie z tytułu opieki. Jest to kwota rzędu 600 zł. Ale czy opieką można nazwać zlecanie studentowi metkowania towaru na zapleczu czy sprzątania magazynu? Bywa i tak, że stażysta przez większość czasu nie ma okazji, aby wyjść za pierwszy stół i porozmawiać z pacjentem.

Bezimienny stażysta
Problemem mniej istotnym od braku wynagrodzenia, choć również w pewnym stopniu przyczyniającym się do wzrostu poczucia dyskryminacji, niesprawiedliwości i wyalienowania, są identyfikatory stażystów, a raczej ich brak. Zamiast nich zainwestowano w zielone plakietki z napisem „student-stażysta”. Wybór takiego rozwiązania argumentowano – jak zwykle – troską o studentów. Podobno chciano ich w ten sposób uchronić przed ewentualnymi skargami pacjentów niezadowolonych z obsługi. Studenci-stażyści są jedynymi pracownikami w aptece wykonującymi czynności fachowe bez identyfikatorów. Jak na to reagują pacjenci? Są nieufni. Jeśli mają wybór, podchodzą do okienka, przy którym stoi osoba z imiennym identyfikatorem (bez względu na jej status w aptece). Trudno się dziwić takiemu zachowaniu. Czy nie można zamiast anonimowego napisu „student-stażysta” wprowadzić zielonej plakietki z imieniem i nazwiskiem?

Po staż na koniec świata
Wielokrotnie podczas spotkań dziekańskich omawiano kwestię odbywania stażu w miejscu zamieszkania lub, mówiąc ogólnie, poza miastem macierzystej uczelni studenta. Wydawało się, że wreszcie wypracowano dobre rozwiązanie. Zakładało ono współpracę międzyuczelnianą w zakresie sprawowania nadzoru nad stażami odbywanymi w rejonie należącym do danej uczelni. Dzięki temu student z Warszawy miał mieć możliwość odbywania stażu na przykład w Krakowie. Okazało się jednak, że od teorii do praktyki długa droga. Część wydziałów farmaceutycznych wprowadziło dyskutowane założenia, reszta natomiast wciąż stawia opór. Wystarczy przyjrzeć się liście aptek stażowych w Warszawie. Około 95 proc. z nich to placówki warszawskie, pozostałe 5 proc. to apteki z okolicznych miast. Studentom trudno jest załatwić miejsce stażowe poza Warszawą, choć wciąż w województwie mazowieckim, a co dopiero w Krakowie! Toż to prawdziwy koniec świata.

Stypendia stażowe
Ostatnio w środowisku farmaceutycznym dużo mówi się o możliwości wprowadzenia tzw. stypendiów stażowych. W obecnej sytuacji byłyby one rozwiązaniem kompromisowym, a jednocześnie – według mnie – najlepszym z możliwych. Wilk byłby syty i owca cała. Studenci otrzymywaliby wynagrodzenie z tytułu odbywania stażu, a apteki nie musiałyby im płacić z własnej kieszeni. Wszyscy studenci farmacji w Polsce otrzymywaliby stypendium w odgórnie ustalonej wysokości, według ujednoliconej procedury. Zyskaliby status podobny do lekarzy stażystów, których pensje również wypłacane są z budżetu państwa. Jeśli ustawodawca nie będzie przekonany co do słuszności przyznania studentom tego rodzaju stypendium, myślę, że dobrym pomysłem może być zaproszenie go do apteki, w której jakikolwiek student odbywa staż.

Każdy ma prawo do wynagrodzenia
Konieczność wynagradzania świadczenia pracy wynika z konstytucyjnej zasady państwa prawa i została skonkretyzowana w kodeksie pracy. Widnieje tam zapis, że „pracownik ma prawo do godziwego wynagrodzenia za pracę”. Przeciwnicy przyznawania pensji dla stażystów podnoszą argument, że student na stażu nie jest pracownikiem. Rzeczywiście, z formalnego punktu widzenia nie jest. Tylko że zapisy na papierze często mają się nijak do rzeczywistości.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH