Błędy na receptach

Błędy na receptach


Najpierw kilkutygodniowe oczekiwanie na wizytę u specjalisty, później kilkugodzinna kolejka w przychodni, a na koniec w aptece – odmowa przyjęcia recepty… To dzisiejsza zmora pacjentów, aptekarzy i samych lekarzy. A może być jeszcze gorzej.

Pacjentowi w Polsce już teraz nie jest lekko. Do specjalisty dostanie się szybko, jednak pod warunkiem, że ma wykupiony abonament w prywatnej przychodni zdrowia. Tam na wizytę czeka najwyżej trzy tygodnie, ale musi zapłacić za nią od 100 do 500 zł. Natomiast emeryci, renciści, przewlekle chorzy, których nie stać na prywatne leczenie, tracą dużo czasu, aby w ogóle dostać się do specjalisty. I kiedy już im się uda, lekarz wypisze receptę na konieczne leki, to idą do apteki. A tam odmawia im się realizacji recepty, ponieważ została błędnie wypisana…

– Kończyły mi się lekarstwa na nadciśnienie. Umówiłam się więc do swojego lekarza na wizytę w piątek, bo do tego dnia miałam w domu leki – mówi pani Danuta. – Jednak w aptece odmówiono mi realizacji recepty, bo w adresie lekarz poprawił jedną cyfrę w numerze domu i nie przystawił pieczątki. Przez cały weekend nie zażywałam lekarstw, ponieważ po południu w mojej przychodni już żaden lekarz nie przyjmował, a na wizytę domową nie było mnie stać.

– To nie jest tak, że nie realizujemy recept, są to naprawdę jednostkowe przypadki. Przyjmujemy recepty z błędami i sami próbujemy ten problem rozwiązać, aby nie obciążać pacjentów – zapewnia dr n. farm. Włodzimierz Hudemowicz, zastępca prezesa Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie. – Jednak niestety konsekwencje zrealizowania źle wypisanej recepty ponosi aptekarz – dodaje.

Aptekarze protestują
W Ministerstwie Zdrowia trwają intensywne prace nad rozporządzeniami do ustawy refundacyjnej. Jedno z nich ma dotyczyć zawierania umów między NFZ a aptekami. Według nowych przepisów każda apteka będzie musiała podpisać z Narodowym Funduszem Zdrowia umowę na realizację recept na leki refundowane. Jeśli tego nie zrobi, farmaceuta z takiej apteki będzie mógł sprzedawać pacjentom leki refundowane tylko za pełną cenę (bo nie dostanie zwrotu refundacji). Dodatkowo aptekarz, który nawet podpisze umowę z NFZ, ale przyjmie niestarannie lub błędnie wypisaną receptę, narazi się na utratę tej umowy. W konsekwencji apteka, bez kontraktu z Funduszem znajdzie się w gorszej sytuacji ekonomicznej niż jej konkurencja.
To rozporządzenie ma wejść w życie jeszcze przed końcem roku. Aptekarze nie są zadowoleni.

– Dlaczego w kraju należącym do Unii Europejskiej, Ministerstwo Zdrowia nie wzoruje się na standardach obowiązujących od lat w krajach Europy Zachodniej? – zastanawia się Włodzimierz Hudemowicz. – U nas próbuje się wprowadzić niesprawdzone rozwiązania z Albanii. Tam po roku obowiązywania podobnych przepisów upadło 25 proc. aptek – większość to nieduże, rodzinne biznesy. I w Polsce będzie tak samo. To tragedia dla małych i średnich przedsiębiorców – komentuje.

Dlaczego nie realizują recept?
Po wejściu w życie rozporządzenia MZ do ustawy refundacyjnej wiele się może dla aptek zmienić. Nowe przepisy wprowadzają sporo drastycznych sankcji wobec aptekarzy. Jeśli np. aptekarz nie poinformuje pacjenta o tańszym odpowiedniku leku zapisanego przez lekarza, może zapłacić nawet 500 zł kary. Tak samo, jeżeli zrealizuje receptę na lek refundowany nawet minutę po oficjalnych godzinach otwarcia apteki.

A przecież już teraz farmaceuci „fundują” leki chorym, płacąc z własnej kieszeni kwotę równą nieprzyznanym przez NFZ refundacjom (z powodu błędnie wypisanych recept). Tylko w 2010 roku na 43 miliony zrealizowanych recept na leki refundowane, Mazowiecki Oddział NFZ zakwestionował aż 30 267 z nich na łączną kwotę (wraz z delegaturami) 1 mln 974 tys. 262,74 zł. Co oznacza, że mniej więcej podobną kwotę aptekarze zapłacili z własnych kieszeni, bo wydali pacjentom leki refundowane z błędnie wypisanych recept.
– Ja w zeszłym miesiącu dopłaciłam tylko 20 zł, ale koleżanka już 120 zł – mówi pracownica apteki prosząca o anonimowość. Prezes Hudemowicz dodaje: – Przy każdej refundowanej recepcie trzeba wbić do programu 24-cyfrowy kod. Przy bardzo dużej ilości recept, a w szczególności niewyraźnie wbitych numerach (głównie z pieczątki) łatwo o pomyłkę. To jest bardzo duże utrudnienie dla farmaceutów, którzy zamiast doradzać pacjentom, tracą czas na sprawy administracyjne.

A co jeśli na recepcie lekarz błędnie wypisze dawkowanie leku? – Często sami dzwonimy do lekarza z informacją, że odsyłamy błędnie wypisaną receptę. Jeśli znamy tego lekarza, bo przyjmuje w naszej okolicy, to sami do niego z tą receptą jedziemy. Bywa jednak i tak, że pacjent musi pójść ponownie do swojego lekarza i odebrać nową receptę – wyjaśnia Hudemowicz.

Kiedy można poprawić receptę?
Istnieją sytuacje, kiedy farmaceuta może dokonać niewielkich poprawek na recepcie.
– Mamy prawo do uzupełnienia błędnie wpisanych danych na odwrocie recepty, ale jest ono bardzo ograniczone – mówi zastępca prezesa Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie.

Jeśli np. źle wypisany jest PESEL, to po okazaniu przez pacjenta dowodu osobistego, można nanieść właściwe dane i zrealizować receptę. Zasady te dokładnie określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 17 maja 2007 r. w sprawie recept lekarskich. Gorzej, gdy błędy dotyczą dawkowania lub jego braku, bądź sposobu odpłatności za leki. Wtedy farmaceuta nie może nic zrobić, bo receptę musi poprawić lekarz, który ją wystawił. A pacjent, który pozostanie bez leku, może co najwyżej złożyć skargę do NFZ.

– Nieprawdą jest, że nakładamy kary na apteki. Po prostu żądamy zwrotu nienależnej refundacji – prostuje Wanda Pawłowicz, rzeczniczka Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. – Kary natomiast nakładamy na placówki zdrowia, w których taką receptę wypisano – dodaje.

I faktycznie, NFZ przyznaje się do tego, że doszło nawet do procesów wytyczonych Funduszowi przez placówki zdrowia w sprawie nienależnego zasądzenia kar. Jednak co z tego, skoro sądy w większości przypadków przychylały się do argumentacji oskarżonego i sprawy takie kończyły się przegraną powoda… Wraz z wejściem w życie przygotowywanego przez resort zdrowia rozporządzenia do ustawy refundacyjnej, sytuacja przychodni lekarskich i aptek zmieni się. Będzie prawdopodobnie jeszcze trudniej.


Najczęstsze wady formalne recept przyjmowanych przez aptekarzy

• brak wpisania wieku pacjenta (jest to wymagane w przypadku chorych poniżej 18. roku życia).
• niepełne dane adresowe pacjenta
• brak lub niedokładne wpisanie numeru PESEL pacjenta.
• brak lub nieczytelne dane lekarza wystawiającego receptę.
• brak pieczątki nagłówkowej świadczeniodawcy.
• brak podania postaci leku, jeżeli jest on zarejestrowany w więcej niż jednej postaci
• brak daty wystawienia recepty.
• brak dawkowania leku (w przypadkach określonych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 17 maja 2007 r. w sprawie recept lekarskich (Dz. U. z 2007 r. Nr 97, poz. 646 z późn. zm.).
• brak znaku „X” w rubryce dotyczącej daty realizacji recepty.
• stosowanie skrótów w nazwach miejscowości (np. W-wa).
(źródło: Narodowy Fundusz Zdrowia)

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH