Dostęp do leczenia onkologicznego w Polsce

W Polsce i w Europie wzrasta liczba osób chorujących na nowotwory. W Polsce również od kilku lat rosną wydatki na chemioterapię i leczenie onkologiczne, jednak liczba pacjentów, u których nowotwór daje się wyleczyć jest znacznie mniejsza niż w większości krajów europejskich. W naszym kraju odsetek ten wynosi ok. 30 proc., w Europie, np. w Rumunii i Bułgarii 60 proc.

25 stycznia w hotelu Sheraton odbyła się konferencja, której celem była dyskusja na temat realnej kondycji polskiej onkologii oraz budowania jej jako systemu “pro publico bono”, kierującego się dobrem chorego i wspierającego decyzje lekarzy w podejmowaniu leczenia.

Wynikami swoich badań i wielu lat doświadczeń w leczeniu schorzeń onkologicznych oraz badań nad rozwojem polskiej onkologii z uczestnikami konferencji podzielili się: dr Nils Wilking, lekarz pracujący w Instytucie Karolińska w Sztokholmie, w Instytucie Onkologii i Patologii; prof. Cezary Szczylik, kierownik kliniki Onkologii WIM, prezes Fundacji Onkologii Doświadczalnej i Klinicznej; dr Piotr Tomczak ordynator Oddziału Chemioterapii Szpitala Klinicznego im. Przemienienia Pańskiego UM w Poznaniu, dr Krzysztof Łanda, niezależny ekspert ds. ochrony zdrowia i mikroekonomii; oraz w imieniu pacjentów – Agnieszka Zielińska – prezes Fundacji Czas dla Życia.

Według raportu przygotowanego przez prof. Nilsa Wilkinga, z Instytutu Karolińska w Sztokholmie i Instytutu Onkologii i Hematologii, w Polsce zarówno wydatki na leczenie onkologiczne w przeliczeniu na jednego obywatela, jak i ilość dostępnych leków na rynku są nadal jedne z najniższych w Europie.

Taka sytuacja to nie tylko wynik tego, że programy wczesnego wykrywania nowotworów są wciąż
w początkowej fazie. Przyczynami są również utrudniony dostęp do nowoczesnego leczenia farmakologicznego oraz ciągłe traktowanie chorób nowotworowych jako społecznego tabu. Zdaniem wielu lekarzy często nie mają oni wyboru i muszą stosować dostępne terapie, a nie leki, które byłyby pożądane
w indywidualnych przypadkach. „Każdy pacjent jest inny, każdy nowotwór wymaga indywidualnego podejścia, by ratować życie lub poprawić jego jakość w trakcie trwania choroby. Jeden lek nie rozwiązuje problemu. Im większy wybór, im większy wachlarz możliwości, tym szanse chorego są większe,
a lekarz ma pewność że wybrał najlepsze rozwiązanie.” – mówi prof. Cezary Szczylik, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, Prezes Fundacji Onkologii Doświadczalnej
i Klinicznej.

Problemem jest także pojęcie terapii niestandardowej – to co w Polsce niestandardowe, w całej Unii Europejskiej jest przyjęte za normę. Brak dostępu do leczenia nie zawsze jest efektem mniejszych, niż się oczekuje pieniędzy przekazanych przez Płatnika. Nasuwa się zatem pytanie, czy terapie te rzeczywiście są dużo droższe, skoro stać na nie kraje, takie jak Rumunia czy Bułgaria. Dr Krzysztof Łanda, niezależny ekspert ds. ochrony zdrowia i ekonomiki zdrowia, dyrektor HTA Audit, prezes zarządu Fundacji Watch Health Care, twierdzi „Jak dotąd w Polsce system refundacji i ustalania cen nie był przejrzysty, a procedury w niektórych przypadkach trwały stanowczo za długo. Nowa ustawa refundacyjna, aktualnie procedowana w sejmie, powinna poprawić zarówno przejrzystość procesu podejmowania decyzji, jak i czas oczekiwania na postanowienia, w tym te dotyczące rozstrzygnięć w zakresie porozumień podziału ryzyka czy ofert rabatowych. Ministerstwo Zdrowia musi brać pod uwagę ceny leków oraz wpływ na budżet płatnika. Jednak głównym kryterium refundacyjnym powinien być stosunek kosztu do uzyskiwanego efektu zdrowotnego. Dzięki powołaniu Komisji Ekonomicznej nie będzie więcej sytuacji, w której refundowane są droższe leki a tańsze, choć równie skuteczne, nie.

Przykładem tego, jak wygląda proces decyzyjny, może być sytuacja dotycząca nowotworu nerki. Jeszcze do niedawna jedynym dostępnym leczeniem dla tej grupy chorych były cytokiny, np. interferon alpha. Na przestrzeni ostatnich kilku lat w leczeniu zaawansowanego stadium tej choroby dokonał się ogromny postęp. W ciągu ostatnich 4 – 5 lat zarejestrowanych zostało aż 6 nowych leków celowanych, które wykazały swoją skuteczność u wybranych grup chorych z zaawansowanym rakiem nerki, dając pacjentom szansę na dłuższe życie. Natomiast wprowadzony 15 września 2009 r. zarządzeniem Prezesa NFZ 41/2009 program leczenia raka nerki dotyczy finansowania tylko jednego leku o nazwie sunitynib. Kiedy ta terapia zawodzi, pacjent
i lekarz skazani są często na porażkę lub długotrwałą procedurę indywidualnego wnioskowania o leki oczekujące na ocenę Agencji Oceny Technologii Medycznych. Procedury związane z akceptacją leków trwają niezwykle długo. To czas którego chorzy z zaawansowanym rakiem nie mają.

Badania kliniczne
W celu poszerzenia możliwości leczenia przeprowadza się badania kliniczne. Przebiegają one w trzech fazach. Dwie pierwsze nakierowane są na ustalenie dawkowania leku oraz wstępną ocenę jego skuteczności
i bezpieczeństwa. Faza trzecia ma na celu potwierdzenie wykazanej wcześniej skuteczności przy jednoczesnym spełnieniu wymogów o charakterze statystycznym. Kwalifikacja pacjentów na tym etapie zawsze jest bardzo staranna, aby uzyskane wyniki były jak najbardziej miarodajne. Jest to ważne, szczególnie w przypadku nowych leków, ponieważ umożliwiają szybsze ich wprowadzenie do obrotu, a tym samym wpływają na skuteczność terapii. W niektórych krajach, gdzie dostęp do nowych metod leczenia jest ograniczony, niejednokrotnie można się spotkać z opinią, że badania kliniczne są jedną z możliwości uzyskania leków dla chorych, którzy w normalnej sytuacji nie byliby poddani terapii ze względów ekonomicznych. Dr Piotr Tomczak, ordynator Oddziału Chemioterapii Szpitala Klinicznego im. Przemienienia Pańskiego UM w Poznaniu, przypomina „Z jednej strony badania kliniczne nie powinny być rozwiązaniem problemów ekonomicznych lecznictwa, a z drugiej strony, kryteria włączenia do badań klinicznych przez swoją restrykcyjność i ograniczenia liczby pacjentów, mogą w takiej sytuacji stanowić rozwiązanie jedynie dla bardzo nielicznej grupy pacjentów i nie mogą zastąpić rozwiązania całościowego, jako że obejmują jedynie wyselekcjonowane grupy chorych”.

Zachorowalność na nowotwory w Polsce
Częstotliwość występowania chorób nowotworowych w Polsce wzrasta: w 2002 r. całkowita liczba osób, które zmarły z ich powodu, wyniosła 87 800, podczas gdy w 2006 r. sięgnęła 91 632 (statystyki Światowej Organizacji Zdrowia). Biorąc pod uwagę fakt, że Polska jest krajem z zerowym wskaźnikiem rocznego przyrostu demograficznego i że w tych latach odnotowano znaczny wskaźnik emigracji z kraju, wzrost ten można uznać za istotny. Według najnowszych szacunków w ciągu 10 najbliższych lat istnieje prawdopodobieństwo podwojenia występowania chorób nowotworowych w Polsce. Najbardziej niepokoi jednak fakt, że liczba Polaków, u których udaje się wyleczyć nowotwór, sięga jedynie około jednej trzeciej liczby osób z rozpoznaniem choroby. Według raportu warszawskiego Centrum Onkologii w krajach rozwiniętych odsetek ten wynosi nawet 60%. „Polska jest na 3 miejscu z 28 krajów europejskich pod względem ryzyka zgonów spowodowanych chorobami nowotworowymi (umieralność). To wyższy wynik niż średnia europejska, np. Szwecja jest na 26 miejscu z 28.” – powiedział Nils Wilking, lekarz onkolog z Instytutu Karolińska w Sztokholmie i Instytutu Onkologii i Hematologii.

Koszty leczenia chorób nowotworowych
Wydatki na leczenie chorób nowotworowych w Polsce znacznie zwiększały się w ciągu ostatnich kilku lat. Według raportu ogólnopolskiego dziennika „Rzeczpospolita” roczne koszty leczenia chorób nowotworowych wzrosły o 183% w latach 2004–2009, z 1,2 do 3,4 miliarda złotych. Jednak rzeczywiste wydatki na leczenie chorób nowotworowych są jeszcze większe. Całkowita kwota wynosi około 5 miliardów złotych. Według byłego wiceministra zdrowia Marka Twardowskiego, cytowanego przez „Rzeczpospolitą”, odpowiada to około 9% całkowitych wydatków polskiego Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ).

Z danych dotyczących wydatków na określone leki wynika, że największy wzrost wydatków w ubiegłym roku nastąpił w tradycyjnych lekach stosowanych w chemioterapii ujętych przez NFZ w kategorii katalog chemioterapii „standardowej”, co oznacza, że znajdują się one w wykazie gwarantowanych świadczeń medycznych. „Standard” był do niedawna jedynym wyborem. Jednak pojawienie się nowych opcji leczenia nie znalazło pełnego odzwierciedlenia w profilu wydatków na leczenie onkologiczne. Nadal leki nowsze stanowią zbyt mały udział w podziale tego budżetu.

Czy pacjenci z chorobami nowotworowymi mogą być zadowoleni ze stanu swojego leczenia w Polsce?
Pacjenci uzyskują w Polsce dostęp do leczenia nowoczesnymi, kosztownymi lekami onkologicznymi za pośrednictwem programów terapeutycznych, które są opracowywane i wdrażane przez NFZ w odniesieniu do określonych leków i wskazań. Aby zakwalifikować się do leczenia w ramach programów terapeutycznych (czyli np. terapiami celowanymi, nieujętymi w wykazie świadczeń gwarantowanych NFZ) chorzy muszą spełniać ściśle określone warunki. Obecnie NFZ ma 8 programów terapeutycznych (z ogółem 43), które są poświęcone różnym rodzajom chorób nowotworowych.

Pomimo istniejących programów, bezpośrednie koszty leczenia nowotworów w Polsce należą do najniższych w Europie (na 1 mieszkańca). Natomiast kwalifikacja do leczenia uznanego za „niestandardowe”, tj. leków celowanych, następuje w sposób indywidualny, zgodnie z rygorystycznym systemem wnioskowania. Mimo wzrostu wydatków, śmiertelność osób chorych na nowotwory nie spada, tylko utrzymuje się na tym samym poziomie. Jednocześnie poziom frustracji chorych z powodu ograniczenia możliwości dostępu do nowoczesnego leczenia nowotworów wzrasta. W dobie Internetu pacjenci i rodziny dotknięci chorobą nowotworową bardzo szybko zdobywają najnowsze informacje na temat leczenia, które stosowane jest na świecie.

Gwałtowny wzrost wydatków na droższe leki
Według danych NFZ liczba wniosków o chemioterapię niestandardową zmniejszyła się w okresie ostatnich kilku lat, podczas gdy poziom wydatków się zwiększył. W 2006 r. liczba wniosków wynosiła 11 105, natomiast wydatki ogółem sięgnęły 79,43 miliona. Dla porównania w 2009 r. liczba odnotowanych wniosków to 7 347, natomiast wydatki zarejestrowano w wysokości 135,8 miliona zł. Wyraźnie wskazuje to na zwiększenie w tych latach wydatków na droższe leki. Rozwiązaniem są więc umowy o podziale ryzyka i umowy rabatowe negocjowane z firmami farmaceutycznymi. Tego typu rozwiązania są powszechnie stosowane przez np. brytyjski NICE (National Institute for Health and Clinical Excellence), na który często powołuje się zarówno polskie Ministerstwo Zdrowia jak i Narodowy Fundusz Zdrowia. Podpisanie umów byłoby korzystne dla wszystkich: pacjentów, płatników, szpitali, lekarzy oraz producentów. Istnieją na rynku niewykorzystane możliwości w postaci złożonych i przyjętych przez Ministerstwa Zdrowia propozycji przemysłu farmaceutycznego dotyczących obniżenia kosztów terapii. Można tutaj podać przykład przytoczony przez dr Krzysztofa Łandę w raporcie IHS, dotyczący firmy Celgene, prawie 2-letni proces negocjacji cenowych. Takie rozwiązanie byłoby również korzystne w leczeniu raka piersi, zaawansowanego raka jelita grubego oraz zaawansowanego raka nerki.

Chemioterapia niestandardowa i ograniczenia w dostępie
Do chemioterapii niestandardowej zalicza się te leki, które nie zostały włączone do określonego przez NFZ wykazu standardowych środków do chemioterapii, czyli nie zostały zalecone do refundacji w ramach wykazu gwarantowanych świadczeń terapeutycznych przez AOTM. W praktyce odnosi się to do wielu
z najnowocześniejszych leków celowanych, które mogłyby poprawić sytuację wielu chorych. Niestety na drodze do ich otrzymania często stoi szereg barier o charakterze formalnym.

Agnieszka Zielińska, prezes Fundacji Czas dla Życia, która pomaga pacjentom przejść przez biurokratyczne wymogi twierdzi „Większość pacjentów widząc zawiłości proceduralne wcale nie podejmuje walki o właściwą terapię lub podejmuje ją na drodze sądowej, odwołując się do negatywnych decyzji NFZ. Niestety często zdarza się, że proces biurokratyczny trwa za długo, żeby chory doczekał wydania decyzji. Wówczas, po jego śmierci, rodzina przekazuje wywalczone lekarstwo bezpłatnie innym pacjentom, których odnajduje na forach internetowych.”

Według polskiego serwisu Rynek Zdrowia, istnieją przypadki lekarzy, którzy w ogóle nie składają wniosków
o niestandardową chemioterapię, ponieważ wiedzą, że prawdopodobieństwo zaakceptowania go jest bardzo małe. Źródło podaje też przykład centrum onkologii w województwie wielkopolskim, w którym istnieje ogólne porozumienie co do tego, że nie świadczy się w nim usług niestandardowego leczenia nowotworów nerek, chociaż w przypadku nowotworów piersi i jelit można wnioskować o sfinansowanie chemioterapii niestandardowej. W rzeczywistości istnieją szeroko opisywane różnice dostępności do leków z tej kategorii w różnych województwach w Polsce. Wynikają one z wielu czynników, m.in. z niechęci niektórych regionalnych konsultantów onkologicznych do akceptacji wniosków i z braku funduszy na sfinansowanie leczenia przez regionalne NFZ. „Istnieje nierówny dostęp do terapii niestandardowych w Polsce” twierdzi dr Krzysztof Łanda. „Niektóre bardzo drogie leki są dostępne w jednych województwach, a w innych nie. Pacjenci nie mają dostępu do wszystkich tych leków” – dodaje. Utrzymująca się luka ekonomiczna pomiędzy Polską a wysoce rozwiniętymi gospodarkami krajów UE, pozostaje jedną z przeszkód na drodze do zwiększenia liczby leków podlegających refundacji w ramach wykazu gwarantowanych świadczeń w naszym kraju. Jednak liczba chorych na nowotwory w Polsce wzrasta i można się spodziewać, że osoby te będą domagać się dostępu do najnowocześniejszych i skutecznych środków. Co więcej, nie można im odmówić prawa do tego.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH