Chirurg jest ARTYSTĄ

Chirurg jest ARTYSTĄ


Chirurdzy dzielą ludzi na dwie kategorie: operowanych i nieoperowanych. Nieoperowani ich nie interesują. Natomiast operowanych znowu dzielą na dwie kategorie: operowanych przez siebie oraz operowanych przez innych, nie tak dobrych chirurgów.

Lubię to swoje motto, jestem wręcz do niego przywiązany. Żartobliwe spojrzenie na wiele spraw mam wrodzone, ale… w chirurgii żartów nie ma.

Rachunek sumienia
Byłem chirurgiem przez wiele lat. Odnosiłem sukcesy, ale i porażki. Jak każdy chirurg. Sukces to oczywiście satysfakcja, radość, duma. Porażka bolała dotkliwie. Zawsze towarzyszyła mi refleksja, a na emeryturze rozmyślania stały się codziennymi towarzyszami dnia. Koncentrują się wokół pracy, wokół chirurgii właśnie, moich mistrzów, etyki lekarskiej, moich porażek i sukcesów.

Porażki są ważniejsze, nieustannie skłaniają do „rachunku sumienia”. Jako chirurg i lekarz nie mam sobie wiele do zarzucenia, ponieważ na każdym etapie pracy moja działalność była adekwatna do ówczesnego stanu wiedzy i możliwości technicznych. Ale nawet te absolutnie niezawionione, nieobciążone żadnym błędem porażki wzbudzają jakieś poczucie winy.

Dlaczego ciągle myślę i mówię o chirurgii? Dlaczego napisałem i nadal piszę swoje kroniki? Uważam, że powinnością lekarza wobec lekarskiej wspólnoty jest utrwalenie wspomnień z pracy lekarskiej i życia na kartach pamiętnika, gdyż nie ma społeczności bez własnej historii. I z tej historii winni korzystać młodzi adepci sztuki medycznej.

Dobre myśli
Moim mistrzem był prof. Jan Nielubowicz. Nad wejściem do kliniki umieścił tablicę napisem: Nil est in homine bona mente melius (Nie ma w człowieku nic lepszego od dobrej myśli.). To nie była pusta sentencja. Profesor zawsze cenił myśl, ogrom ludzkiej myśli, który pozwalał na odkrycia, na wylądowanie na Księżycu, na wynalazki.

W miarę upływu czasu zrozumiałem, że w każdej myśli ukryta jest olbrzymia potencjalna energia, budująca lub burząca – twórcza lub destrukcyjna. Żałować należy, że obecnie jakże często myśl i refleksja zostają zastąpione przez demagogię. A świat należy zapełniać myślami, nie słowami: vivere est cogitare! (żyć to myśleć). Już starożytni Rzymianie odkryli, że mens agitat molem (to myśl porusza ogrom świata). Spośród wielu obowiązków kształcenia za najważniejsze zadanie uznaję naukę myślenia, zgodnie z dewizą: „Uczyć się, a nie myśleć, to daremny wysiłek”. Myśleć, a nie uczyć się – może być niebezpieczne.

Mądrość i wiedza
Jako młody lekarz przez pewien czas pracowałem w klinice kardiochirurgii w Anglii. Przerażała mnie wysoka śmiertelność, jaka towarzyszyła wówczas operacjom zastawki aortalnej. Przyglądając się tym zabiegom, pomyślałem, że można by wszyć do serca zastawkę z kulką zapobiegającą cofaniu się krwi do serca po każdym skurczu. Po kilku dniach zrezygnowałem z tej koncepcji.

Pół roku później prof. Starr zastosował właśnie taki model zastawki! A ja zrezygnowałem z pomysłu! Nie doceniłem wartości własnej myśli! A przecież tylko myśl, odwaga w jej realizacji, może doprowadzić do naukowej prawdy. Jednakże myśl musi być weryfikowana przez doświadczenie, którego wtedy nie miałem. W chirurgii myślenie bez klinicznego doświadczenia jest puste.

My, chirurdzy – w tych radykalnie zmienionych czasach, w których lekarz jest także menadżerem zdobywającym pieniądze – powinniśmy organizować pracę i wykorzystywać pomysły. Dziś kapitał rządzi wszystkim wedle odmiennych zasad niż nakazują nam to zasady moralne. Jesteśmy w tej grupie społecznej, która reprezentuje i myśl, i sumienie. Stare greckie przysłowie mówi, że mądrości i wiedzy nie kupuje się na tym samym rynku. Pamiętajmy o tym.

Cecha charakteru
Po latach pracy „odkryłem” rzecz zupełnie oczywistą, że również ręka chirurga jest prowadzona jego myślą, i że wielkość chirurgii wynika z potęgi myśli oraz odwagi myślenia, skojarzonych ze sprawnością działania. „Ręka chirurga – tak, jak ręka artysty rzeźbiarza – musi być równa wartości jego myśli, bo jedno bez drugiego nie ma w chirurgii wartości” – pisał Paul Valery.

„Odkryłem” też sprawdzającą się w życiu i chirurgii oczywistą prawdę, że nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria. Życiorys chirurga to historia triumfów i radości, klęsk, osiągnięć i sukcesów, ale też niemożności i bezradności. A my sprostać musimy jednemu i drugiemu. Chirurgia to nie tylko zawód, to także cecha charakteru (nemo chirurgu sine psychologu).

Sztuka słuchania
Współautorami wszystkich moich myśli i refleksji o chirurgii są chorzy. Rozmowy z chorymi – często bardzo trudne – pozwalają dostrzec własne rozterki, zmuszają do dialogu z samym sobą. Wzbogacają, ponieważ w każdej wypowiedzi trzeba chcieć, umieć odnaleźć i odczytać jej sens i treść.

Jak każdy lekarz miałem do czynienia z różnymi chorymi: profesorami, artystami, intelektualistami, ludźmi prostymi, analfabetami, duchownymi, przestępcami, także córami rodzimego Koryntu, starymi i młodymi, żołnierzami. Nie miało znaczenia, kim są pacjenci. Ważne było tylko to, co mówili, o czym myśleli, czym się dzielili, jako ludzie stojący w sytuacji dla siebie trudnej, niekiedy ekstremalnej.

Wielką umiejętnością i mądrością lekarza jest sztuka słuchania drugiego człowieka.

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH