Technologia 5G – co powinniśmy o niej wiedzieć

Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Aleksandrem Sieroniem, doktorem
h.c. multi, Kierownikiem Dyscypliny nauk O zdrowiu uniwersytetu
Jana Długosza W Częstochowie, Krajowym Konsultantem W Dziedzinie Angiologii

Rozwój sieci 5G staje się faktem. Budzi olbrzymie nadzieje i stwarza niewyobrażalne szanse, a jednocześnie wywołuje kontrowersje i opór społeczny. Co już wiemy o tej technologii? Czy należy się jej obawiać? Co na to naukowcy?

Co to jest technologia 5G?

To najnowszy standard w komunikacji mobilnej, który na świecie jest już wprowadzany do użytku. Obecnie 5G (skrót G od angielskiego słowa generation) działa w połączeniu z aktualnie wykorzystywanymi sieciami 4G, ale stopniowo je zastąpi. Technologia piątej generacji została zaprojektowana po to, by umożliwić szybkie przesyłanie lawinowo rosnących ilości informacji. Umożliwi ona pięćdziesięciokrotne, a nawet stukrotne przyspieszenie transmisji danych w porównaniu z obecnie używaną 4G. To stwarza ogromne możliwości, i to nie tylko w telekomunikacji, gdyż telefonia komórkowa jest jedynie fragmentem zastosowania sieci 5G. Będzie ona wykorzystywana także w różnych gałęziach gospodarki: w przemyśle, transporcie, energetyce oraz w medycynie. Wiele z potencjalnych zastosowań dziś trudno jeszcze przewidzieć. Natomiast pewne jest, że technologia 5G to zupełnie nowe rozdanie. Stworzy jakościowo nowe perspektywy rozwoju i zrewolucjonizuje wiele dziedzin życia.

Jeśli to tak obiecujący wynalazek, dlaczego spotyka się ze społecznymi protestami?

Wielu ludziom, zwłaszcza tym, którzy mało wiedzą o technologii 5G, jawi się ona jako coś tajemniczego i przez to budzącego lęk oraz poczucie zagrożenia. Warto przypomnieć, że obawy co do negatywnego wpływu telefonów komórkowych na nasze zdrowie pojawiły się niemal jednocześnie z tymi urządzeniami, czyli w latach 80., 90. ubiegłego wieku. Każda nowość u części społeczeństwa wywołuje irracjonalny niepokój i sceptycyzm. To psychologiczna prawidłowość. By uporać się z tymi negatywnymi emocjami, ci oponenci nierzadko tworzą mity na temat niechcianego novum. Od wieków na techniczne nowości ludzie reagowali oporem. W przeszłości wielkie obawy i protesty wzbudzały pierwsze parowozy i samoloty, a później także kuchenki mikrofalowe i telefony komórkowe. Teraz w podobny sposób niektórzy reagują na technologię 5G. Tymczasem jest to rozwinięcie technologii sieci komórkowej, znanej i powszechnie używanej od blisko czterdziestu lat. Od początku wiedzieliśmy, iż telefonia komórkowa jest związana z emisją niejonizującego promieniowania elektromagnetycznego (PEM), więc wśród jej przeciwników szybko pojawiły się podejrzenia, że te promienie mogą w szkodliwy sposób oddziaływać na ludzki organizm.

Jakiego rodzaju zastrzeżenia formułują przeciwnicy sieci mobilnej 5G?

Są to obiekcje w rodzaju: czy przy korzystaniu z 5G mózg nie będzie narażony na przegrzanie i jakie mogą być tego skutki? Czy PEM nie spowoduje wzrostu ryzyka nowotworów głowy, nerwu słuchowego i innych chorób? Naukowcy badają możliwe efekty biologiczne oddziaływania pól elektromagnetycznych wysokich częstotliwości od ponad trzydziestu lat. Opublikowano wyniki i analizy dziesiątków tysięcy naukowych doświadczeń. W różnych krajach prowadzone są długoterminowe badania epidemiologiczne na dużych populacjach. I do tej pory nikomu nie udało się jednoznacznie wykazać, że PEM wywołuje negatywne skutki zdrowotne u człowieka. Wprawdzie mówi się o potencjalnym zagrożeniu nowotworowym tego promieniowania, ale takie samo ryzyko niesie ze sobą kontakt z ropą naftową i produktami ropopochodnymi. Wszystkie czynniki i substancje, których wpływ na ludzki organizm nie został dobrze przebadany, na wszelki wypadek uczeni określają terminem hazardu ryzyka. Jednak ciągle brak dowodów, które by jednoznacznie potwierdzały, że mamy do czynienia z negatywnym efektem działania pól elektromagnetycznych wysokiej częstotliwości na zdrowie. Takie stanowisko przyjęła Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (International Agency for Research of Cancer – IARC), która opracowała klasyfikację kilkuset czynników i substancji rakotwórczych. Pola elektromagnetyczne, w tym fale radiowe wysokiej częstotliwości wykorzystywane w sieciach telefonii komórkowej, IARC zaliczyła do tej samej grupy ryzyka nowotworowego co implanty zawierające metaliczny kobalt lub nikiel. W grupie tej znalazły się również ekstrakt aloesu i talk do ciała.

Jednak niektórzy po długiej rozmowie przez telefon komórkowy lub przy częstym korzystaniu z niego skarżą się na pewne dolegliwości.

Tak, wiele osób określa siebie samych jako „elektrowrażliwych”. Przy intensywnym korzystaniu z telefonu obserwują u siebie uczucie gorąca, pieczenia skóry głowy i ucha, bóle głowy, zmęczenie. To oczywiste, że temperatura głowy w okolicy, gdzie przykładamy telefon, podnosi się nieznacznie. Promieniowanie elektromagnetyczne niesie ze sobą energię i zostaje ona częściowo pochłonięta przez tkanki, w których przekształca się w energię cieplną. Ale nie ma dowodów na szkodliwe skutki zdrowotne działania PEM. Przeprowadzono ciekawe badanie na studentach medycyny, wśród których 40 procent uznało siebie samych za elektrowrażliwych. By sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest, zastosowano metodę podwójnie ślepej próby. Ani osoba badana, ani lekarz nie wiedzieli, czy i kiedy podczas badania studenci zostali poddani działaniu pola elektromagnetycznego wysokiej częstotliwości. Okazało się, że tylko dwie osoby potrafiły określić na podstawie własnego samopoczucia, kiedy działało na nie PEM. Inne badane osoby „elektrowrażliwe” zgłaszały odczucia, które nie były skutkiem PEM, a tylko świadczyły o efekcie nocebo, czyli przeciwieństwie efektu placebo. Te odczucia zostały zinterpretowane jako objawy psychosomatyczne, niezwiązane z wpływem PEM.

Jak według Pana Profesora będzie rozwijała się technologia 5G?

Przy obecnym stanie wiedzy medycznej nie można wykazać, że działanie telefonii komórkowej jest szkodliwe, ale też nie ma podstaw, by stwierdzić jej nieszkodliwość. Zawsze jednak znajdują się w społeczeństwie oponenci każdego wynalazku. Na świecie i w Polsce powstają ruchy przeciwstawiające się wprowadzaniu technologii 5G. Jednak trzeba jasno powiedzieć, że jest to przyszłość telekomunikacji i gospodarki. Dziś już nie ma od tego ucieczki. Już teraz nasze smartfony pracujące w sieci 4G stwarzają nam niesamowite możliwości, o których nikomu nie śniło się kilkanaście lat temu. W każdym miejscu i o każdej porze możemy oglądać filmy z sieci, robić i przesyłać zdjęcia, prowadzić korespondencję, czytać najnowsze wiadomości. Dziś brzmi to jak opowieść z gatunku science fiction, ale już wiadomo, że sieć 5G pozwoli na rozwój telemedycyny, zdalną opiekę nad pacjentami, przeprowadzanie operacji chirurgicznych na odległość. Będzie możliwy rozwój tzw. internetu rzeczy, czyli współpraca urządzeń smart podpiętych do globalnej sieci internetowej, które będą mogły gromadzić i przetwarzać dane oraz wymieniać je między sobą bez udziału człowieka. To nie tylko inteligentna lodówka sprawdzająca, jakich produktów spożywczych brakuje i sama zamawiająca je w sklepie, który dostarczy je za pomocą sterowanego automatycznie drona. To także możliwość poruszania się w pełni autonomicznych pojazdów po ulicach inteligentnych miast, inteligentne systemy energetyczne, systemy bezpieczeństwa, inteligentny przemysł i logistyka, szybki streaming informacji itp. Technologia 5G zapewnia znacznie większą przepustowość sieci. Pozwoli przesyłać informacje z ogromną prędkością i jest w stanie obsłużyć jednocześnie znacznie więcej urządzeń korzystających z tej sieci. Mówi się o tym, że będzie to nawet milion urządzeń na kilometr kwadratowy!

Bierze Pan Profesor udział w konsultacjach na temat technologii 5G w Ministerstwie Cyfryzacji. Jakie są ich efekty?

Ministerstwo Cyfryzacji bardzo zabiega o to, by wprowadzić i rozwijać w Polsce technologię 5G. Zresztą wskazania Komisji Europejskiej przewidują, że do 2020 roku w co najmniej jednym dużym mieście każdego kraju członkowskiego powinna być dostępna na zasadach komercyjnych sieć 5G, a do 2025 roku wszystkie kraje UE mają dysponować pokryciem swoich terytoriów tą siecią. Stanowisko Ministerstwa Cyfryzacji jest słuszne, choć oczywiście napotyka na opór społeczny, o którym już mówiliśmy. Ministerstwo zwróciło się do grupy osób, w tym również do mnie, byśmy rozważyli możliwość przeprowadzenia badań naukowych wpływu technologii 5G na ludzki organizm. Obecnie postęp ekonomiczny i gospodarczy jest szybszy niż postęp wiedzy medycznej. Potrzeba bowiem sporo czasu, by zbadać oddziaływanie nowych wynalazków na nasze zdrowie. Czasu wymagają obserwacje i badania naukowe na hodowlach komórkowych, na zwierzętach i wieloletnie badania na ludziach. W przypadku telekomunikacji mamy do czynienia z tak burzliwym rozwojem samej technologii, że badania nie nadążają za nim. Mówiąc obrazowo: piłka jest już w grze, a badania medyczne muszą być przeprowadzane już w trakcie meczu. Pracujemy nad stworzeniem interdyscyplinarnych zespołów naukowców, którzy zajmą się kompleksowymi badaniami. Będziemy oceniać biologiczne, somatyczne i psychologiczne działanie pól elektromagnetycznych wysokiej częstotliwości wykorzystywanych w sieci 5G. Mam też deklaracje ze strony uczonych z innych krajów, że chętnie przyłączyliby się do tych badań. Więcej na razie nie mogę powiedzieć. Poproszę jeszcze o krótkie podsumowanie.

  1. Nie ma ucieczki od technologii 5G. To przyszłość rozwoju gospodarczego i społecznego oraz podstawa medycyny przyszłości.
  2. Z rozwojem 5G wiąże się zwiększona liczba stacji bazowych, które będą rozmieszczone gęściej niż stacje sieci 4G. Sieć 5G będzie wykorzystywała wyższe częstotliwości niż poprzednie generacje technologii komórkowych, ale natężenie PEM będzie mniejsze.
  3. Oddziaływanie PEM wykorzystywanych w 5G na organizm
    człowieka musi być badane – już od dziś, przez lata, bo tylko przy badaniach długoterminowych można udowodnić ich ewentualne skutki zdrowotne.
Rozmawiała Marta Maruszczak

POLECANE DLA CIEBIE

START TYPING AND PRESS ENTER TO SEARCH